By chorzy mieli się lepiej

Karol Białkowski

|

Gość Wrocławski 9/2020

dodane 27.02.2020 00:00

W kaplicy szpitalnej pw. Podwyższenia Krzyża Świętego przy ul. Kamieńskiego poświęcono dwa nowe ołtarze.

Uroczystego poświęcenia dokonał o. dr Alan Brzyski OFM, prowincjał franciszkanów Prowincji pw. św. Jadwigi Śląskiej we Wrocławiu. Uroczystego poświęcenia dokonał o. dr Alan Brzyski OFM, prowincjał franciszkanów Prowincji pw. św. Jadwigi Śląskiej we Wrocławiu.
Karol Białkowski /Foto Gość

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu powstał 35 lat temu. W 1989 r. wydzielono tam niewielką kaplicę, którą opiekują się ojcowie franciszkanie z pobliskiej parafii pw. św. Antoniego.

– Nigdy nie było możliwości, by ją ostatecznie wykończyć. Od lat potrzebowała drobnych inwestycji. W ostatnim czasie, dzięki dobrodziejom, udało się m.in. wymienić ławki. Teraz przyszedł czas na nowe ołtarze, które mają niejako ubrać w całość wszystkie elementy znajdujące się już w kaplicy – zwraca uwagę o. Ezechiel Adamski, kapelan placówki. W aktualnym wyposażeniu prezbiterium nie brakuje elementów franciszkańskich. Główny ołtarz – stół ofiarny – jest w kształcie litery tau. – Nie jest to już „szafa”, w której przechowuje się różne rzeczy. Ma tylko funkcje liturgiczne – wyjaśnia. Drugi, tylny ołtarz ma w centralnej części nastawy bizantyjski krzyż z San Damiano. Po lewej stronie jest tabernakulum. Nad nim przedstawiono Serce Jezusa, natomiast po prawej stronie znajduje się ikona Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Franciszkanin przyznaje, że oprócz pięknego wyglądu ważna była funkcjonalność wszystkich nowych elementów. – Projekt jest przemodlony, mieliśmy na uwadze względy praktyczne. Ograniczone miejsce sprawiło, że musieliśmy walczyć o kompaktowość wyposażenia – przekonuje. Ojciec Ezechiel podkreśla, że nie rozprowadzano żadnych cegiełek, a w zbieranie środków zaangażowali się lekarze, pielęgniarki – również członkowie szpitalnej róży różańcowej – oraz pacjenci i wierni, którzy na co dzień korzystają z kaplicy. – Akcja była ogłoszona, ale wszystko powstało ze składek prywatnych – dodaje. Nie bagatelizuje również wsparcia modlitewnego, o które prosił przy każdej możliwej okazji. Takim orędownikiem sprawy jest sługa Boży Wenanty Katarzyniec. – Okazał się bardzo skuteczny, bo cel udało nam się zrealizować w niecałe trzy miesiące – zaznacza z uśmiechem i dziękuje wszystkim dobrodziejom kaplicy, którzy stale wspierają inicjatywy duszpasterskie w trosce o potrzeby chorych.