Zaplątani, za mało słuchani

Agata Combik

|

Gość Wrocławski 9/2020

dodane 27.02.2020 00:00

Ból, wstyd, obsesje upokorzenie, samotność. Nałogowe problemy i brak wolności w sferze seksualnej oznaczają potężne cierpienie.

Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 2358–2359) pisze o ludziach przejawiających skłonności homoseksualne: „Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością”. Są „wezwane do czystości”, do stopniowego zbliżania się „do doskonałości chrześcijańskiej”. Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 2358–2359) pisze o ludziach przejawiających skłonności homoseksualne: „Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością”. Są „wezwane do czystości”, do stopniowego zbliżania się „do doskonałości chrześcijańskiej”.
Roman Koszowski /Foto Gość

Pragnienie wsłuchania się w głos przeżywających je osób – bez ich oceniania – towarzyszyło powstawaniu książki pod redakcją ks. Mirosława Malińskiego „Zaplątani w pożądanie. Intymne rozmowy z seksoholikami i osobami o skłonnościach homoseksualnych”. Publikacja jest zapisem trzech obszernych rozmów.

Uczestnicy pierwszej to ludzie uzależnieni od pornografii, masturbacji, nałogowego nawiązywania kolejnych relacji o charakterze seksualnym. W drugiej rozmowie Weronika i Judyta dzielą się swoim doświadczeniem związanym z homoseksualizmem, w trzeciej o analogicznym doświadczeniu mówią Michał i Jacek. Opowiadają między innymi o dotkliwej samotności. Judyta wspomina, że – będąc osobą wierzącą – długo przeżywała w Kościele frustrację. Słyszała wypowiedzi na temat homoseksualizmu, które „często przeradzały się w negację całego człowieka”, bez prób pomocy. Z drugiej strony raniły ją słowa typu „jesteś taka, przyjmij to”, „bolały zachowania osób promujących homoseksualizm, bo odbierałam to jako brak akceptacji (…) – tłumaczy. – Są osoby, które nie chcą się zmieniać i to jest ich wybór. Ale ja mam prawo powiedzieć, że mnie to boli i widzę to jako oznakę jakiejś rany, którą można wyleczyć (…)”. Tęskniła, by ktoś pomógł jej w drodze – choćby długiej i bolesnej – ku dojrzałości. „Próbowano mi wmówić, że da się żyć przy Bogu i jednocześnie homoseksualnie. Ale gdy wchodziłam w głęboką relację z Nim, czułam, że coś tu się nie zgadza (…); to (…) zakłamuje we mnie prawdę o mnie”. Większość bohaterów książki znalazła wsparcie w grupie Anonimowych Seksoholików, działającej w oparciu o program 12 kroków. Nie zniknęły wszystkie ich trudności, ale potrafią już trwać w zdrowych relacjach. Jak czytamy, Anonimowi Seksoholicy (SA) to „wspólnota mężczyzn i kobiet, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami, siłą i nadzieją, aby rozwiązać własny problem z uzależnieniem i pomagać innym w zdrowieniu. Jedynym warunkiem uczestnictwa w SA jest pragnienie zerwania z żądzą i osiągnięcia seksualnej trzeźwości”. Więcej: www.sa.org.pl. Kobiety zmagające się z niechcianymi skłonnościami mogą pisać na: do.serca@yahoo.com. • Książka jest w księgarniach i na sklep.2ryby.pl.