Spontaniczna pomoc się sprawdza

Maciej Rajfur

|

Gość Wrocławski 13/2020

dodane 26.03.2020 00:00

We Wrocławiu funkcjonuje oddolne pogotowie gastronomiczne. Branża postanowiła realnie wspierać lekarzy, pielęgniarki i ratowników medycznych.

▲	Walczący z epidemią cieszą się z pomocy obywatelskiej. To także docenienie ich pracy. ▲ Walczący z epidemią cieszą się z pomocy obywatelskiej. To także docenienie ich pracy.
Maciej Rajfur /Foto Gość

Ze względu na rozprzestrze- nianie się koronawirusa gastronomia boryka się z ogromnymi problemami, ale, jak widać, w najważniejszych momentach potrafi się zjednoczyć i pomagać. Na pomysł założenia grupy na Facebooku, która będzie się wymieniać informacjami o dowozie jedzenia do placówek medycznych, wpadł Piotr Gładczak.

Forum pomocowe w ciągu kilku dni zyskało ponad 1,5 tys. członków, a zaangażowanych w pomoc punktów gastronomicznych jest ponad 60. Grupa zaczęła załatwiać nie tylko przygotowywanie i dostarczanie jedzenia dla zapracowanych medyków, ale również inne prośby. Dla przykładu wrocławska firma Pasibus, która była zmuszona zamknąć swoje lokale, dostarczyła załodze Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej całą paletę jednorazowych rękawiczek, niezbędnych do wykonywania rutynowych działań. Jak odbiera całą inicjatywę środowisko medyczne? – Pogotowie gastronomiczne to bardzo miły gest. Przede wszystkim możemy spotkać się z ludzką życzliwością, a to w naszej pracy nie jest zbyt częste. Na co dzień częściej słyszymy: „dlaczego tak długo”, „należy mi się”, „płacę na was podatki”. Tym razem mamy do czynienia z dobrocią, co dla mnie jest najważniejsze w tej akcji – mówi 25-letni ratownik medyczny Mateusz Wylęga, który pracuje na SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu. Podkreśla, że czasami pracownicy służby zdrowia nie mają czasu nawet zamówić jedzenia, a o zjedzeniu codziennego ciepłego posiłku wielu z nich nawet nie myśli. – W tym nadzwyczajnym okresie zależy nam na szybkim przygotowaniu czegoś ciepłego do jedzenia i dostarczeniu możliwie szybko do szpitali – tłumaczy M. Wylęga.