Pisanie ikon jak narkotyk. Epidemia im nie przeszkodziła

Maciej Rajfur Maciej Rajfur

dodane 21.05.2020 12:46

W parafii pw. św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny po sukcesie pierwszej edycji kursu pisania ikon parafianie postanowili pójść za ciosem.

Pisanie ikon jak narkotyk. Epidemia im nie przeszkodziła Ikony wykonane przez parafian z Bierutowa i poświęcone w kościele. Ks. Dawid Haszczuk

W marcu ks. Dawid Haszczuk rozpoczął drugą edycję, która niestety przez epidemię koronawirusa została zawieszona.

Niektórzy uczestnicy nie chcieli jednak przerywać swojej artystycznej przygody. Jednym z nich jest Irena Jagiełło.

- Pierwszą ikonę wykonałam na parafialnym kursie, prowadzonym przez ks. Dawida. W ogóle nie liczyłam na to, że coś takiego wykonam, ale dałam radę. I po kursie połknęłam bakcyla. Od listopada napisałam 11 ikon, a teraz kończę ostatnią - wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej w największym jak dotąd formacie A3. Nie powiem, ale to także doskonały sposób na pandemię - mówi "Gościowi Niedzielnemu" Irena Jagiełło.

Niedawno ks. Ryszard Znamirowski poświęcił w kościele świeżo napisane ikony. Kapłan na razie nie może prowadzić zajęć przy parafii, ale wierni szkolą się w domu, wykonując kolejne wizerunki.

- To jest jak narkotyk. Rano budzę się, patrzę na biurko i widzę, że muszę coś poprawić, coś dokończyć. Czasem kawy nie wypije, a już siadam i nakładam na ikonę farbę. To bardzo wciąga, szczególnie gdy efekt końcowy jest zadowalający. Najpierw myślałam, że się nie rozstanę z żadną ze swoich prac, a w tej chwili chciałabym je wysyłać świat. Właściwie już wszystkie mają swoich właścicieli - uśmiecha się mieszkanka Bierutowa.

Wykonała już m.in. Matkę Bożę z gołębiem, Pana Jezusa z promieniami wychodzącymi z serca, Matkę Bożą Cygańską, Jezusa z raną na ramieniu, Matkę Bożą Nieustającej Pomocy oraz Pana Jezusa Dobrego Pasterza.

- Kiedy mam większą determinację, napisanie jednej ikony zajmuje mi 2 tygodnie, ale gdy robię to spokojniej, potrzebuję około miesiąca. Myślę, że po epidemii nadal będę kontynuować rozwój pasji. To zasługa ks. Dawida, który ma bardzo dużą wiedzę na ten temat i potrafił ją nam przekazać oraz bardzo spokojnie wprowadził nas w tajniki. Patrząc z perspektywy pierwszej ikony nie było to takie proste - podsumowuje p. Irena.

Żałuje, że to zainteresowanie odkryła dopiero na emeryturze.

Pisanie ikon jak narkotyk. Parafianie z Bierutowa połknęli bakcyla od swojego wikariusza.