Aby Polska nie zginęła

kb

|

Gość Wrocławski 28/2020

publikacja 09.07.2020 00:00

Do milickiej parafii pw. św. Michała Archanioła wprowadzone zostały relikwie bł. ks. Jerzego Popiełuszki. We Mszy św., podczas której zostały przekazane, uczestniczył brat ks. Jerzego.

Józef Popiełuszko mówił o dzieciństwie przyszłego kapelana Solidarności. Józef Popiełuszko mówił o dzieciństwie przyszłego kapelana Solidarności.
Karol Białkowski /Foto Gość

Uroczystość była związana również z poświęceniem nowego sztandaru NSZZ „Solidarność” emerytów i rencistów ziemi milickiej. W homilii proboszcz parafii ks. Jan Przytocki odniósł się do wielkiej wiary błogosławionego, której nie brakło mu aż do śmierci. Zauważył też, że kapelana Solidarności po odprawieniu jego ostatniej Mszy św. spotkał taki sam życiowy scenariusz, jak Chrystusa – uwięzienie, przesłuchanie, męka i śmierć. Dodał, że bł. ks. Popiełuszko nauczał, że proces nad Jezusem trwa cały czas i dokonuje się w jego braciach.

– Uczestniczą w nim wszyscy ci, którzy próbują budować nową cywilizację na kłamstwie, fałszu i półprawdach, którzy poniżają godność ludzką – zaznaczył. Podkreślił, że obecnie poraża nas atak na człowieka poprzez próbę postawienia znaku równości pomiędzy prawdą i kłamstwem, dobrem i złem, sprawiedliwością i wyzyskiem. – Chcemy cię prosić, abyś wstawiał się u Pana Boga za twoją i naszą ojczyzną. Tak bardzo potrzebujemy duchowego oczyszczenia. (...) Niech nasze modły zostaną wysłuchane. Prosimy tylko o jedno: aby Polska nie zginęła – mówił na zakończenie.

Po Mszy św. krótkie świadectwo dał starszy o dwa lata brat ks. Jerzego – Józef Popiełuszko. Opowiadał o tym, jak wraz z Jerzym pomagali od najmłodszych lat w prowadzeniu gospodarstwa rodzicom oraz o ulubionej zabawie brata. – Ustawiał z kamieni ołtarzyk, brał szalik jako stułę i wyobrażał sobie, że odprawia Mszę. Miał wówczas 5−6 lat – wspominał pan Józef.

Nawiązał też do niezwykłej wrażliwości duchowej Jerzego. – Modliliśmy się w domu rano i wieczorem, choć głównie wieczorem, bo wtedy było więcej czasu. W niedzielę i święta był obowiązek uczestnictwa we Mszy św., niezależnie od pogody. Po Pierwszej Komunii Świętej Jerzy zapisał się do ministrantów i wtedy zaczął codziennie służyć do Mszy Świętej. Wychodził z domu godzinę przed jej rozpoczęciem, bo do kościoła było 5 kilometrów – dodał brat błogosławionego.