Między dwoma górami

Agata Combik

|

Gość Wrocławski 29/2021

publikacja 22.07.2021 00:00

Križevac z krzyżem Odkupiciela, Podbrdo z figurą Maryi, a w dole kościół pw. św. Jakuba i jego otoczenie tworzą przestrzeń nieustającej modlitwy. Do Medjugoria przybywa coraz więcej Polaków, także z Dolnego Śląska.

Na Górę Objawień wędruje się, odmawiając Różaniec. Ludzie przychodzą na wzgórze o różnych porach dnia i nocy. Na Górę Objawień wędruje się, odmawiając Różaniec. Ludzie przychodzą na wzgórze o różnych porach dnia i nocy.
Agata Combik /Foto Gość

Lipcowe pielgrzymki, odbywające się pod szyldem Instytutu Teologii Życia Konsekrowanego i klaretyńskiej parafii pw. św. Wawrzyńca we Wrocławiu, staną się prawdopodobnie doroczną tradycją. W 40. rocznicę początku objawień w Medjugoriu odbyła się kolejna z nich, zorganizowana i prowadzona przez o. Aleksandra Bobera CMF.

Zaproszeni

– Pielgrzymi wiedzą, że do Medjugoria zaprasza Maryja. Mnie wołała od dawna, ale długo odkładałem pójście za tym wezwaniem – wspomina o. Aleksander. Ostatecznie do zorganizowania pielgrzymki w 2019 r. przekonała go jedna ze słuchaczek Instytutu Teologii Życia Konsekrowanego. Kolega z kursu skontaktował o. Aleksandra z państwem Sabiną i Stanisławem Chachulskimi i… nastąpił ciąg opatrznościowych wydarzeń, które w krótkim czasie doprowadziły grupę chętnych do „ziemi Maryi”. Sabina Chachulska to Polka urodzona na terenie parafii w Medjugoriu. Później studiowała we Wrocławiu i przez lata organizowała pielgrzymki. Towarzyszyła także niezliczonej liczbie pątników wyruszających z Polski do jej rodzinnej parafii. W tym roku dołączyła do grupy z Wrocławia, dzieląc się wiedzą i świadectwami wstawiennictwa Matki Bożej.

Pielgrzymi nie tylko brali udział w codziennych wieczornych modlitwach, ale odprawiali także Drogę Krzyżową na stokach góry Križevac, wędrowali z różańcami w dłoniach stokami Podbrdo, wysłuchali świadectw Wiesława Jindraczka – wyzwolonego w Medjugorju z nałogu narkotykowego – i pani Aliny z Litwy, która przeżyła nawrócenie. Byli z wizytą we Wspólnocie Cenacolo i we Wspólnocie Błogosławieństw. Tam mogli złożyć akt całkowitego oddania się Maryi. Uczestniczyli we Mszy św. w kościele w Tihalinie – to tam znajduje się słynna figura Matki Bożej. Spędzali dużo czasu sam na sam z Bogiem, na cichej modlitwie na szczytach gór, w kościele pw. św. Jakuba i jego okolicach. – To są takie indywidualne rekolekcje, z których wraca się odmienionym – dodaje o. Aleksander.

Pod płaszczem Królowej Pokoju

Monika Makarewicz w Medjugoriu była już prawie dziesięciokrotnie. – Kiedy przyjechałam pierwszy raz, dowiedziałam się, że kościół w tej miejscowości jest pod wezwaniem św. Jakuba. Jestem przekonana, że to on mnie tutaj przyprowadził. Pielgrzymowanie jakubowymi drogami jest mi bardzo bliskie – mówi. – W zeszłym roku nie było możliwości tutaj przyjechać ani uczestniczyć w taki sposób, jak kiedyś w pielgrzymce wrocławskiej. Wtedy razem z koleżanką poszłyśmy szlakiem św. Jakuba do Częstochowy z figurką Maryi z Medjugoria.

Wrocławianka podkreśla, że gdy odwiedza ten modlitewny zakątek w Bośni i Hercegowinie, zapraszana po raz kolejny przez Maryję, wraca obdarzona głębokim pokojem. – Jest to doświadczenie wielu osób. Maryja, która jest tutaj czczona, nazywa się Królową Pokoju – tłumaczy. Dodaje, że wspólne spotkania modlitewne wypełnione są modlitwą różańcową, która od dziecka jest jej bliska. – Kiedy jesteśmy razem, łatwiej nam jest się modlić. Obecność wspólnoty mobilizuje – mówi. – Dla mnie Różaniec odmawiany w różnych językach jest dużą radością. Choć Różaniec sam w sobie jest pełen bogactwa, zaprasza do kontemplacji, to czasem takie ożywienie jest bardzo cenne. Wspólna modlitwa w różnych językach pozwala doświadczyć, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga, niezależnie od tego, czy mówimy po chorwacku, polsku, włosku czy niemiecku.

Monika wspomina, jak któregoś razu wieczorem poszła sama na Górę Objawień. Było bardzo zimno. – „Maryjo, okryj mnie swoim płaszczem” – powiedziałam w myślach, mając zamknięte oczy. Poczułam, jak ktoś mnie rzeczywiście czymś okrywa. Jakiś chłopak, nie mówiący po polsku, położył na moich ramionach niebieską bluzę i zostawił butelkę wody. Poczułam się naprawdę otulona Jej płaszczem – mówi.

Zauważa, że kiedy patrzy się na figurę Maryi na Górze Objawień, widzi się, jak Ona kieruje nas ku Chrystusowi. – Jej dłoń zdaje się wskazywać na krzyż na Górze Krzyża (Križevac). On stoi na wyższej górze, a Maryja na niższej. Królowa Wszechświata zawsze wskazuje na Syna, ale sama pozostaje w cieniu. Zwraca się do ludzi z miłością, z czułością.

Konkretne owoce

Ks. Jarosław Lawrenz CM ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo, proboszcz parafii pw. św. Anny we Wrocławiu-Oporowie, w tym roku postanowił odprawić swoje doroczne tygodniowe rekolekcje w Medjugoriu. – Nie zawiodłem się – mówi, wspominając minione dni.

Pierwszy raz pojechał do Medjugoria, gdy pracował w Stanach Zjednoczonych. – Wtedy wyruszyliśmy ze Wspólnotą Jana Pawła II na pielgrzymkę do Włoch, ale ktoś nam doradził, by przepłynąć Adriatyk i dojechać przez Split do Medjugoria – wspomina. – Wtedy spędziliśmy tam dwa dni. Trafiliśmy akurat na wtorkową wieczorną adorację Najświętszego Sakramentu – pełną ciszy, przeplataną krótkimi medytacyjnymi tekstami, dobrą muzyką, z udziałem mnóstwa rozmodlonych ludzi. To wszystko „zagrało mi” jakoś w duszy i pozostało w sercu.

Potem kapłan wyjechał na misje do Afryki, do Beninu, a w 2015 r. wrócił do Polski. Prowadził w Bydgoszczy wspólnotę uwielbieniową, do której należeli małżonkowie, od lat jeżdżacy do Medjugorja. To oni zaproponowali ks. Jarosławowi wspólnotowy wyjazd. – Przygotowywaliśmy się cały rok. Zacząłem więcej czytać na ten temat, szukać odpowiedzi na różne pytania. W końcu pojechaliśmy. To było bardzo cenne przeżycie – doświadczenie pokoju, obecności Maryi – wspomina. – W Medjugoriu trwa głęboka, autentyczna modlitwa prowadząca do konkretnych owoców, a także przemiany życia. Słyszymy wiele świadectw, które dają do myślenia. Dokonuje się otwarcie na Bożą łaskę, autentyczne spotkanie z Jezusem przez Jego Matkę.

Wielobarwna wspólnota

W Medjugoriu wśród pielgrzymów byli m.in. młodzież, seniorzy, ludzie świeccy i przedstawiciele różnych zgromadzeń. Niektórzy świętowali swoje jubileusze zakonne, kapłańskie czy małżeńskie, tak jak państwo Agnieszka i Andrzej Podsiadłowie, którzy po raz pierwszy byli w Medjugoriu w 2017 r., podczas urlopu w Chorwacji. – To była przelotna wizyta – wspominają. – Gdy wsiadaliśmy do auta, mieliśmy silne przeczucie, że na pewno jeszcze tu wrócimy. Tak się też stało, nie trzeba było długo czekać. W tym roku mamy szczególną okazję – 25. rocznicę naszego ślubu. Chcieliśmy podziękować Bogu za ten czas. Niespodziewanie mogliśmy odnowić przyrzeczenia małżeńskie w czasie Mszy św. w Tihaljinie. Wszyscy mówią, że Matka Boża ma zwykle jakieś prezenty dla przyjeżdżających tu ludzi. Nasz związek był Jej prezentem dla nas.

Dodają, że wielkim bogactwem pielgrzymki było to, że uczestniczyli w niej różni ludzie, którzy mogli dzielić się doświadczeniami ze swojej duchowej drogi, którą idą. – Już w 2019 r. pojechaliśmy jako grupa mieszana – mówi o. Aleksander. – Tworzyły ją osoby konsekrowane, świeckie i młodzież. Okazało się, że to było piękne doświadczenie wspólnoty. Młodzi nie mają częstej okazji, by usiąść z siostrą zakonną czy księdzem przy jednym stole, porozmawiać, pośmiać się, posłuchać czyichś przeżyć. Tutaj mieli taką możliwość.

Choć objawienia nie zyskały jeszcze ostatecznej aprobaty Kościoła (ponieważ wciąż one trwają, niemożliwa jest ich całościowa ocena), Stolica Apostolska zezwoliła w 2019 r. na oficjalne organizowanie pielgrzymek przez diecezje oraz parafie. Na wyjazdach trwa żarliwa modlitwa, tysiące osób przystępuje do sakramentów – nieraz po wielu latach życia z dala od konfesjonału i ołtarza. Pomiędzy górami, na których stoi krzyż Chrystusa i figura Jego Matki, ludzie doświadczają mocy Bożego działania.•