Ważne pytania

Karol Białkowski

|

Gość Wrocławski 25/2021

publikacja 22.07.2021 10:00

Na rynku pojawiła się książka napisana przez dr Agnieszkę Łozę i dr. Pawła Beygę pt. „Zaraza w Kościele”.

Autorzy zadają również pytania dotyczące liturgii i zastanawiają się, co zrobić, by była ona rzeczywistym spotkaniem z Panem Bogiem. Autorzy zadają również pytania dotyczące liturgii i zastanawiają się, co zrobić, by była ona rzeczywistym spotkaniem z Panem Bogiem.
Karol Białkowski /Foto Gość

Ostatnich kilkanaście miesięcy odbiło się na życiu każdego katolika. Brak możliwości uczestnictwa w Eucharystii ze względu na limity wiernych w kościołach, dyspensy wydawane przez biskupów ordynariuszy, dzięki którym tymczasowo znoszono obowiązek niedzielny i świąteczny, sprawiły, że autorzy uważniej przyjrzeli się rzeczywistości. – Zaczęliśmy się zastanawiać, jak ocenić sytuację od strony teologicznej – mówi Agnieszka Łoza.

Wraz ze współautorem pozycji Pawłem Beygą są doktorami teologii dogmatycznej na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu. Recenzentem ich książki jest ks. prof. Bogdan Ferdek, dyrektor Instytutu Teologii Systematycznej i Duchowości na PWT.

Uwypuklenie problemów

Wiele osób mówi, że koronawirus nie jest przyczyną kryzysu w Kościele. To prawda. Jednak na pewno uwydatnił niektóre trudne sprawy, bo skonfrontował zarówno pasterzy, jak i wiernych z pewną rzeczywistością, z jaką trzeba sobie poradzić – zaznacza dr Paweł Beyga.

Co więc zauważyli autorzy książki? – Te trudności dotyczą wielu płaszczyzn, m.in. wizerunku, komunikacji, problemów z nadużyciami seksualnymi, laicyzacji, katechezy, liturgii czy języka. To nie jest tak, że gdyby nie koronawirus, to problemy by się nie ujawniły. Na pewno jednak proces rozłożyłby się w czasie – tłumaczy P. Beyga.

Podkreśla również, że po kilkunastu miesiącach ograniczeń przyszedł czas na podsumowanie, jak one wpłynęły na wiernych. – Refleksje, którymi się dzielimy, dokonują się „świeckim okiem” – zaznacza. – Kościół jest naszym domem, w którym spotykamy Chrystusa, ale dzieje się to we wspólnocie. Od nas, ludzi w Kościele, zależy jakość tego spotkania. Jasne nazwanie problemów, z którymi zmagali się wierni w czasie pandemicznych ograniczeń, pozwoliło na wysnucie pewnych wniosków.

– Podstawowy jest taki, że katecheza przydałaby się wielu wiernym dorosłym. Koronawirus uwydatnił to, z czym sobie nie poradzili – zaznacza A. Łoza. Chodzi m.in. o transmisje Mszy Świętych: „czy udział w nich zastępuje realną Eucharystię, czy to jest prawdziwe spotkanie?”, albo o zagadnienia Komunii duchowej. – Takie pytania zadawało sporo osób, a wydawało się nam, że nie powinny mieć z odpowiedzią problemu – dodaje.

Sytuacja, w której się znaleźliśmy, pokazała też jeszcze jeden aspekt – magiczne myślenie w i o Kościele. – Pojawiały się publiczne wypowiedzi, w których niektórzy duchowni i świeccy mówili, że „kapłańskie dłonie nie przenoszą wirusa” albo „nic mi nie grozi, bo przecież jestem zaszczepiony Krwią Chrystusa”. To wyraz fideizmu, czyli przekonania, że wiara uchroni mnie przed chorobą, pobożność zastąpi zdrowy rozsądek – zauważa P. Beyga.

Autorzy podkreślają, że na tytułową „Zarazę w Kościele” trzeba spojrzeć w dwóch aspektach. Dosłownie, czyli jak koronawirus wyrwał nas ze „strefy komfortu” w przeżywaniu swojej wiary, oraz w przenośni, jako ujawnienie się kryzysów, które narastały od lat.

Ku autentyzmowi

Książka nawiązuje do 2005 r. i śmierci Jana Pawła II. – Dla wielu były to prawdziwe rekolekcje z umierania. Nie ma wątpliwości, że papież był dla Polaków postacią ważną, co było widać w wynikach ankiety przeprowadzonej wśród młodych w wieku licealnym. Bardzo wysoki odsetek zapytanych wymieniał jako największy autorytet właśnie Jana Pawła II. A dziś, po 16 latach, gdyby te same osoby zapytać, kto jest dla nich największym autorytetem, to zapewne nie byłby to Jan Paweł II ani żadna osoba związana z Kościołem – dzieli się refleksją P. Beyga.

Zauważa, że coś się stało, że osoby, które przed laty były w Kościele i był on dla nich ważny, dziś są na jego obrzeżach lub poza nim. Autorzy podkreślają, że w swoich refleksjach nawiązują m.in. do nauczania ks. Josepha Ratzingera z lat 50. XX w., który pisząc o przyszłości Kościoła, widział zagrożenie pustych świątyń. – On już wtedy dopuszczał możliwość, że Kościół będzie wspólnotą mniej liczną, ale za to bardziej autentyczną – zauważa A. Łoza. Wówczas jego przypuszczenia były jak atak na ówczesny Kościół, tymczasem po kilkudziesięciu latach sprawdzają się w rzeczywistości.