Nowy numer 16/2018 Archiwum

Bezimienni na poświęconej ziemi

Istniejący od blisko 145 lat cmentarz Osobowicki we Wrocławiu skrywa wiele tajemnic. Znajdziemy tu groby: polskie, niemieckie, muzułmańskie i romskie. Są także groby zapomniane i takie, które starano się świadomie skazać na zapomnienie.

Do tych ostatnich należą miejsca pochówku żołnierzy podziemia antykomunistycznego, których skazano na śmierć wkrótce po zakończeniu II wojny światowej. Po raz pierwszy mieszkańcy Wrocławia uczestniczący w zajęciach Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego w 1987 r. uporządkowali anonimowe, zarośnięte i zaśmiecone kwatery, o których po cichu mówiono, że są tam pochowane ofiary terroru stalinowskiego. Usypano symboliczne groby. Wbito białe krzyże. Zawieszono na nich napisy „Żołnierz Nieznany Polski Walczącej prosi o modlitwę”. Zapoczątkowana 25 lat temu akcja została po latach przygotowań ujęta w ramy naukowych badań. Przewodniczył im dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN we Wrocławiu, pełnomocnik prezesa Instytutu Pamięci Narodowej ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego.

Trwające od ubiegłego roku badania, ekshumacje, kwerendy w archiwach wielu instytucji zaowocowały pobraniem materiału genetycznego z wszystkich ujawnionych grobów i przyporządkowaniem ich do konkretnych osób. Dokonano wielu odkryć. Zidentyfikowano mnóstwo ciał. Wyniki prac zostały zaprezentowane przez K. Szwagrzyka podczas specjalnych prelekcji bogato ilustrowanych wstrząsającymi zdjęciami i archiwalnymi dokumentami. – Część skazanych została rozstrzelana „metodą katyńską” poprzez strzał w tył głowy – opowiadał historyk. – Ciała były rzucane do płytkiego dołu. Zazwyczaj ofiary spoczywały twarzą do ziemi, niektóre były skrępowane. W jednym przypadku ustalono, że ciało skazańca przekazano jako materiał do ćwiczeń dla studentów Akademii Medycznej. W wielu dłoniach znaleziono krzyżyki i medaliki, które mogły być przekazywane skazańcom przez księży asystujących w egzekucjach. Odnaleziono korespondencję i testamenty skazanych. Znaleziono dowody, że rodziny ofiar, mimo piętna hańby nadawanego im przez władze komunistyczne, odwiedzały i pielęgnowały groby żołnierzy wyklętych. Jak paradoks dziejów wygląda fakt, że kat z kleczkowskiego więzienia Marian Natywo pochowany jest obok swoich ofiar – ustalił badacz. W badaniach wykorzystano specjalny georadar pozwalający znaleźć miejsca, gdzie naruszono glebę, oraz zdjęcia lotnicze i satelitarne. Mimo upływu lat odnaleziono i przebadano kilka pól, gdzie chowano skazańców. Ponowne ich pochówki, choć skromne, zostały przeprowadzone godnie z udziałem kapłanów, pocztów sztandarowych czy delegacji uczniowskich. Swoistą nagrodą za wykonane prace jest możliwość przeprowadzenie podobnych działań na warszawskich Powązkach. Jest wielce prawdopodobne, że wówczas zostaną ustalone miejsca pochówku np. gen. Emila Fieldorfa i innych bohaterów oporu antykomunistycznego.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma