• facebook
  • rss
  • Zły sen powróci?

    Ks. Rafał Kowalski

    |

    Gość Wrocławski 31/2012

    dodane 02.08.2012 00:00

    Kazimierz Pawlak na zarzut, że „przerobienie” świni na dzika to oszukaństwo, odpowiedział bez namysłu: „Oj tam oszukaństwo, oszukaństwo – zwyczajna polityka”. Dialog niby z 1974 roku, a jakże aktualny w kontekście trasy, którą można ominąć stolicę Dolnego Śląska.

    Problemy dotyczące wprowadzenia opłat za korzystanie z Autostradowej Obwodnicy Wrocławia pojawiły się, jeszcze zanim została ona oddana do użytku. Przypomnijmy – w maju 2010 r. ówczesny minister infrastruktury Cezary Grabarczyk zapowiedział, że korzystanie z omijającej stolicę Dolnego Śląska 35-kilometrowej trasy będzie płatne. Wybuchły protesty, sprawą zajęły się media, a prezydent Rafał Dutkiewicz nawoływał samorządowców w całym kraju do wypracowania wspólnego stanowiska w tej sprawie, tak aby za korzystanie z obwodnic miast nie trzeba było ponosić żadnych kosztów.

    Minister ustąpił, jednak zaproponował, by obwodnice pozostały bezpłatne tylko przez pewien czas. Później kierowcy mieliby sięgnąć do portfeli. Jak się okazało, nie była to jego ostatnia decyzja. Po niedługim czasie C. Grabarczyk uznał, że za korzystanie z tras omijających miasta kierowcy pojazdów do 3,5 tony jednak nie zapłacą. Podobnego zdania był sam premier Donald Tusk, który w listopadzie 2010 r. zapewniał: – Obwodnice takich miast jak Wrocław będą bezpłatne. Przypadkowo toczyła się wówczas kampania wyborcza. Gdy wybrano już wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, w resorcie ministra Grabarczyka przygotowano kolejny projekt rozporządzenia, w myśl którego pojazdy jadące tranzytem miały jednak uiszczać opłatę za obwodnicę. Na darmowe przejazdy mogli liczyć jedynie kierujący w tzw. ruchu lokalnym, czyli np. jadący z lotniska na os. Kosmonautów. Wyjazd do Oleśnicy lub Kudowy wiązał się z kosztami. Ponownie wybuchła wrzawa i projekt wycofano. Ostatecznie do dnia dzisiejszego bezpłatne korzystanie z AOW gwarantuje nam jedynie rozporządzenie ministerstwa infrastruktury, które weszło w życie w grudniu ubiegłego roku. Problem polega na tym, że można je zmienić jednym podpisem. Aby temu zapobiec, posłowie Solidarnej Polski złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o autostradach. Chcieli, by pojawił się tam zapis, że odcinki dróg A1, A2, A4 i A8 funkcjonujące jako obwodnice są bezpłatne. – Chodziło o nadanie wyższego statusu temu zapisowi. Trudniej jest zmienić ustawę niż rozporządzenie – tłumaczy poseł Patryk Jaki. Jego zdaniem, autostrady w ogóle są dobrem publicznym i korzystanie z nich powinno być bezpłatne, tak jak to jest w 15 krajach Europy. Przywołuje przy tym dyskusję, jaka kilkanaście tygodni temu toczyła się w Niemczech. – Nasi zachodni sąsiedzi uznali, że wprowadzenie opłat za autostrady uderzy w ich gospodarkę. Transport jest tak ważną gałęzią przemysłu, że wprowadzenie dodatkowego podatku pośredniego, a za taki uważamy opłaty za przejazd autostradą, blokuje ten sektor naszej gospodarki – zaznacza poseł. Pracująca nad projektem Komisja Infrastruktury wystąpiła jednak o jego odrzucenie. Dlaczego? Bio- rąc pod uwagę ilość sprzecznych decyzji podjętych w tej sprawie oraz fakt, że najbliższe wybory odbędą dopiero w 2014 r. (samorządowe i do Parlamentu Europejskiego), aż strach pomyśleć, że zły sen o płatnej obwodnicy może powrócić. W każdym bądź razie furtka pozostała otwarta.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół