• facebook
  • rss
  • Holendrzy tego nie mają

    Ks. Rafał Kowalski

    |

    Gość Wrocławski 39/2012

    dodane 27.09.2012 00:15

    Aż trudno uwierzyć, że do tej pory nikt nie pokusił się o stworzenie tak dokładnego opracowania na temat tego 400-letniego skarbu.

    Ambona z początku XVII wieku, którą można podziwiać w oleśnickiej bazylice, to swego rodzaju minimuzeum. Pozwalamy sobie na takie określenie, gdyż czytając opracowanie Piotra Oszczanowskiego, wrocławskiego historyka sztuki, na temat tego dzieła Gerharda Hendrika z Amsterdamu, można pokusić się o stwierdzenie, że poszczególnymi elementami, które się na nie składają, dałoby się wyposażyć sporej wielkości salę muzealną, a każdy osobno budziłby podziw zwiedzających. Kilkadziesiąt rzeźb, polichromii, obrazów olejnych, ornamentów wspólnie tworzy niezwykłą mozaikę i nie ma się co dziwić, że autor monografii w kilku miejscach daje do zrozumienia, iż posiadaniem tak ekskluzywnej, pełnej manierystycznej finezji ambony mogą poszczycić się tylko nieliczne świątynie. Monografia to efekt prawie 20 lat badań wrocławskiego historyka sztuki nad twórczością G. Hendrika, jednego z najwybitniejszych artystów doby nowożytnej w centralnej i wschodniej części Europy. Cenne jest to, że nie tylko w sposób naukowy dokładnie opisuje on każdy element kazalnicy, ale także ukazuje kontekst jej powstania oraz przedstawia pojawiające się na przestrzeni lat kontrowersje dotyczące m.in. autorstwa, fundacji czy daty ukończenia prac. To czyni pozycję bogatą w ciekawostki, dzięki czemu przykuwa uwagę nie tylko naukowców zajmujących się sztuką śląską. Jedną z nich jest chociażby sprawa finansowania prac przy powstaniu ambony, które kosztowały okrągłe 400 talarów.

    Wprawdzie to książę Karol II z rodu Podjebradów kazał kazalnicę wykonać, jednak, jak się okazuje, 396 talarów zebrano od oleśnickich mieszczan. Przewracając kolejne kartki „Złotego medalionu oprawionego czterema diamentami”, możemy dowiedzieć się, czyj wizerunek posłużył Hendrikowi do stworzenia rzeźby św. Krzysztofa oraz dlaczego z torby podróżnej tego świętego wystają głowy dwóch ryb i trzonek, najprawdopodobniej noża. Dowiemy się także co łączy oleśnicki skarb ze słynnym Michałem Aniołem. Niezwykle cenny jest fragment mówiący o treściach ideowych ambony, która, jak się okazuje, jest doskonałym streszczeniem Ewangelii. Warto dodać, bo w czasie prezentacji książki podkreślano to wielokrotnie, że dzisiejszy wygląd dzieło Hendrika zawdzięcza ks. Władysławowi Ozimkowi. – Gdy przyszedł do naszego miasta, postanowił przywrócić naszemu kościołowi dawną świetność i po wielu latach mozolnej, żmudnej i kosztownej pracy to mu się udało – mówił burmistrz Oleśnicy Jan Bronś, a Piotr Oszczanowski dodał: – Pomimo że ambona to efekt prac artysty niderlandzkiego, w całej Holandii dziś nie znajdziemy tak wspaniałego dzieła. Holendrzy muszą przyjechać do nas, by podziwiać to, co ich rodacy stworzyli.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół