• facebook
  • rss
  • Lepiej zapobiegać, niż leczyć

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 42/2012

    dodane 18.10.2012 00:15

    O tym, że małżeństwa przeżywają ogromny kryzys, świadczą statystyki rozwodów. W archidiecezji wrocławskiej coraz więcej osób decyduje się na skorzystanie z wiedzy i doświadczeń innych, aby zapobiec dramatowi rozstania.

    Ilona Phan-Tarasiuk pierwsze warsztaty dla żon we Wrocławiu poprowadziła w marcu. Do tej pory skorzystało z nich ponad 100 kobiet. Wyniki ankiet, które przeprowadza po jakimś czasie od ukończenia kolejnych kursów, wskazują, że uczestniczki widzą pozytywne owoce wprowadzonych w życie zmian. W wielu przypadkach poprawiają się relacje na linii mąż–żona. Inicjatywa Ilony jest jedną z wielu. Celem warsztatów, zarówno tych dla kobiet, jak i tych dla mężczyzn, jest dobro rodziny.

    Dostrzec problem

    Ksiądz dr Stanisław Paszkowski, diecezjalny duszpasterz rodzin, podkreśla, że negatywnym znakiem czasu jest kryzys małżeństwa. – Młodzi małżonkowie niejednokrotnie nie mają wzorców bycia ojcem, matką, mężem czy żoną, bo ich rodzice im ich nie przekazali – tłumaczy zaistniałą sytuację. Z pomocy, którą oferuje duszpasterstwo rodzin w ramach poradni działających w diecezji, korzysta ponad 2 tys. par. Problemy małżeńskie, według wykładowcy PWT, wynikają również m.in. z przyczyn transformacyjnych związanych z potrzebą pracy i realizowania kariery zawodowej ponad wszystko.

    – Zmieniła się również mentalność. W tej chwili duży procent młodych ludzi, którzy ze względu na wiek powinni wchodzić w małżeństwo, nie robi tego i wybiera życie w tzw. wolnym związku – mówi. Ks. Paszkowski zaznacza, że jest jeszcze wiele do zrobienia w dziedzinie duszpasterstwa wspierającego małżeństwa. – Mamy dobrze przygotowany program towarzyszenia narzeczonym jeszcze przed zawarciem sakramentu, ale po ślubie młodzi są w zasadzie zostawieni samym sobie – zauważa i dodaje, że tylko ok. 2 proc. małżeństw formuje się we wspólnotach. Mimo że coraz więcej rodzin przeżywa problemy, możliwości zapobiegania kryzysom nie są zbyt duże. – Tutaj jest bardzo wielka przestrzeń do działania, którą w jakiś sposób wypełniają różnorakie warsztaty dla żon, mężów czy małżeństw. Bardzo dobrze, że tego typu propozycji pojawia się coraz więcej, bo każda taka inicjatywa jest na wagę złota – dodaje ks. S. Paszkowski. – Niestety, taka jest prawda, że potrzeba pomocy w małżeństwach jest ogromna, co widać na podstawie działalności poradni małżeńskich. Coraz więcej par zgłasza się po pomoc psychologiczną, mediacyjną czy pedagogiczną. Dobrze, że widzą swój problem, bo to oznacza, że dostrzegają wielką wartość małżeństwa.

    Odkryć swoją rolę

    Ilona Phan-Tarasiuk jest żoną i mamą. W czasie wolnym prowadzi nieformalne SOS dla kobiet borykających się z trudnościami w swoich małżeństwach. Wraz z mężem zaangażowała się we wspólnotę małżeństw przy klasztorze oo. dominikanów we Wrocławiu. Pomysł warsztatów dla żon zaczęła realizować, bo, jak tłumaczy, chce się dzielić swoim doświadczeniem budowania dobrych relacji w rodzinie. – Kobiety są często bardzo zdziwione, że na spotkaniach nie mówię, jak zmienić swojego męża – mówi inicjatorka spotkań pt. „Żona spełniona”. Tłumaczy, że pierwszą rzeczą jest określenie potrzeb... kobiety. – Warsztaty mają inspirować do działania, a nie dawać gotową instrukcję obsługi swojego życiowego partnera. Dlaczego? Bo ja mogę ewentualnie rozliczać siebie – jak ja rozumiem mojego męża, ale na pewno nie cudzych – dodaje. Zaznacza przy tym, że uczestniczki spotkań muszą sobie odpowiedzieć na pytania, jakimi żonami są i jakimi chcą być. – W codzienności nie ma czasu, żeby snuć takie refleksje. Temu służą wykłady i karty ćwiczeń – mówi.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół