• facebook
  • rss
  • Zero zainteresowania

    Ks. Rafał Kowalski

    dodane 09.11.2012 10:25

    A sprawa – wydawać by się mogło – ważna, doniosła, taka którą wielu wyrzuca na sztandary. A tu zero zainteresowania. I to boli.

    Mam na myśli wczorajszą demonstrację w sprawie ochrony nienarodzonych. Poprzedzała ją konferencja prasowa, w czasie której Mariusz Dzierżawski, założyciel Fundacji Pro – Prawo do życia, miał mówić na temat działań podejmowanych w kontekście odrzucenia przez Sejm ustawy zakazującej zabijania dzieci tylko dlatego, że istnieje podejrzenie, iż urodzą się chore. Obecna była… jedna redakcja.

    Podobnie w czasie godzinnej pikiety na wrocławskim Rynku. Kilkadziesiąt osób wyrażało swoje poparcie dla sprawy życia nienarodzonych, przechodzący zatrzymywali się, spoglądając na przygotowane plakaty i plansze, niektórzy wdawali się w dyskusje, a media zamykały oczy i udawały, że nic się nie stało. Zachowanie tym bardziej dziwne, że gdy jakiś czas temu przedstawiciele ruchu imienia (a właściwie nazwiska) pewnego posła w liczbie, którą można pokazać na palcach jednej ręki, stanęli przed rezydencją wrocławskich biskupów, były: kamery, fotoreporterzy i dziennikarze. Informacja obiegła lokalne portale. Pojawiła się w wydaniach papierowych dzienników. Przypadek? Zbieg okoliczności? Wątpię.

    Problem jest poważniejszy. Media przemilczające tego typu inicjatywy, chociażby Fundacji Pro, już dawno uświadomiły sobie, że ich rolą nie jest bycie kroniką lokalnej społeczności i jedynie wierne opisywanie tego, co się wydarzyło. Chcą kreować rzeczywistość. Kształtują opinię i powiedzmy wprost – całkiem nieźle im to wychodzi. Pewne fakty nagłaśniają, przedstawiają w odpowiednim kontekście, wzmacniając lub osłabiając przekaz; pytają „dlaczego?” i wytyczają kierunki.

    Zamiast obrażać się na pracujących tam dziennikarzy, może warto się od nich uczyć? Mam na myśli redakcje, które określają się jako katolickie: od gazetek parafialnych rozpoczynając, przez portale internetowe, a na wielkich mediach kończąc. Nie możemy być jedynie kroniką, opisującą to, co wydarzyło się w lokalnym Kościele, albo tablicą ogłoszeń, prezentującą najbliższe wydarzenia. Powinniśmy mieć ambicję kształtowania opinii, nagłaśniania spraw, które są dla nas ważne, pokazywania, że nie zależy na nich jedynie niewielkiej grupce zapaleńców. Tylko w ten sposób takie wydarzenia jak wczorajsze we Wrocławiu nie będą mogły zostać zignorowane i przemilczane.
     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół