• facebook
  • rss
  • Agresja w sieci

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 49/2012

    dodane 06.12.2012 00:00

    Cyberprzemoc. Internet jest wielkim dobrodziej- stwem. Wielu z nas nie wyobraża sobie życia bez niego. Niestety są uczniowie, również w dolnośląskich szkołach, którzy wykorzystują go do szykanowania innych.

    Rzecz miała miejsce w tym roku i dotyczyła pewnej wrocławskiej szkoły. Uczennica założyła na jednym z portali społecznościowych podstronę, aby obrażać i wyzywać swoją koleżankę. – Do tej wirtualnej grupy zapraszała inne osoby, które włączyły się do znieważania dziewczyny – opowiada pani Zofia, pedagog szkolny. Taki stan rzeczy trwał przez kilka miesięcy, do momentu, gdy jedna z „zaproszonych” zdecydowała się poinformować nieświadomą ofiarę o treściach zawartych na stronie. Tym razem rodzice poszkodowanej zwrócili się do wrocławskiego sądu rodzinnego, w którym ciągle trwa proces.

    Podwójne życie

    Pani Zofia zwraca uwagę, że opisana wyżej sprawa dotyczy młodzieży pochodzącej z tzw. dobrych domów, nie sprawiającej problemów wychowawczych, a nawet wyróżniającej się spośród rówieśników szczególną aktywnością w życiu szkolnym. –Na gruncie gimnazjum w żaden sposób te złe relacje nie były wyrażane. Niestety okazało się, że są to osoby, które nie potrafią rozmawiać o swoich emocjach i się ze sobą komunikować. Takiej młodzieży jest coraz więcej – mówi. Według raportu z badań przeprowadzonych w tym roku przez Fundację „Dzieci Niczyje” aż 21,5 proc. polskiej młodzieży w wieku 14–17 lat doświadczyło cyberprzemocy. Na Dolnym Śląsku przepytano 139 osób, z których aż 28 miało z tym zjawiskiem styczność. Oczywiście w związku z małą liczbą respondentów wyniki nie są miarodajne dla naszego regionu, ale wskazują, że problem istnieje. Tylko w jednej opisanej wrocławskiej placówce odkrytych zostało w ciągu ostatnich trzech lat kilkadziesiąt przypadków przemocy w sieci między uczniami. W przypadku tej sprawy zaangażowanych było kilkanaście osób, z czego względem siedmiu zostały wyciągnięte konsekwencje. Zwykle takie problemy rozwiązywane są na gruncie placówki, w której uczą się agresorzy i poszkodowani. Tylko nieliczne przypadki trafiają do sądu rodzinnego. Ewentualne zgłoszenie do organu sprawiedliwości następuje zawsze z inicjatywy rodziców. – My mamy swoją procedurę. Po ujawnieniu sprawy organizujemy pogadanki z pedagogiem, psychologiem; sprawca jest proszony na rozmowę z dyrektorem i ustanawiane są jasne zasady postępowania. Automatycznie zostaje też obniżona ocena z zachowania, co często niestety zamyka drogę np. do wymarzonego, dobrego liceum – tłumaczy p. Zofia. Pedagog zwraca również uwagę, że sporo w kwestii cyberprzemocy zależy od rodziców. Niestety wielu z nich nie sprawdza, co dzieci robią w internecie. Nie wierzą w to, że ich syn czy córka są zdolni do obrażania i straszenia innych osób. – Tak jest, dopóki się im nie udowodni, że to z ich domu zostały wysłane konkretne posty – mówi. Pedagog szkolna z żalem stwierdza również, że w placówce, w której pracuje, tematem przemocy interesuje się garstka rodziców. – Zachęcam wszystkich, by sprawdzali, co i gdzie piszą ich dzieci, oraz by rozmawiali z nimi często o problemie od najmłodszych lat. Może to zapobiec przykrym wydarzeniom – dodaje.

    Lepiej zapobiegać

    Aspirant szt. Marek Wiercioch z komisariatu Wrocław-Fabryczna grafik zajęć profilaktycznych z młodzieżą ma wypełniony z miesięcznym wyprzedzeniem. Pod jego „opieką” jest 15 szkół podstawowych, 12 gimnazjów i 6 szkół ponadgimnazjalnych. – Zajęcia z poszczególnymi klasami przeprowadzam średnio co dwa dni. One nie dotyczą tylko cyberprzemocy, ale przemocy w ogóle, pod względem zarówno fizycznym, jak i psychicznym – tłumaczy. W każdym komisariacie dzielnicowym pracuje co najmniej jedna osoba odpowiedzialna za prowadzenie podobnych zajęć. W każdej szkole jest kilka klas na jednym poziomie. A więc wielu uczniów słucha o zagrożeniach płynących z używania internetu. – Coraz częściej młodzi popełniają czyny karalne w sieci. Na pewno mają świadomość, że robią coś złego, ale myślą, że w wirtualnym świecie są totalnie bezkarni – tłumaczy. Tymczasem dotarcie do osoby, która wykorzystuje internet do m.in. szykanowania innych, nie jest takie trudne. – Każdy komputer ma swój numer IP. Znając go, łatwo możemy dotrzeć do mieszkania, z którego została nadana wiadomość – dodaje. Zwraca przy tym uwagę, że wizyty w szkołach mają na celu uwrażliwienie na krzywdę oraz zachęcenie tych, którzy z przemocą się spotykają, do rozmowy na ten temat z policjantami.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół