• facebook
  • rss
  • Szabat, ikony i Willmann

    dodane 06.12.2012 00:00

    Światło księżyca i świec zapalanych przez matkę zaczyna świętowanie, zapada sobotnia cisza, ojciec błogosławi wino – sceny z dawnego żydowskiego miasteczka utrwalone w poezji jidysz ożywają w sali obok ewangelickiego kościoła.

    Do tej pory nie ogarniałam tematu – przyznaje jedna z dziewczyn uczestniczących w warsztatach fundacji Dzielnica Wzajemnego Szacunku Czterech Wyznań. Prowadząca zajęcia dr Joanna Lisek ze Studium Kultury i Języków Żydowskich UWr wspomina, że niektórzy uczestnicy spotkań nie znali w ogóle pojęcia „szabat”. Choć są wyjątki. – Interesowałam się tymi sprawami – mówi Ala o tradycjach dawnych Żydów. Dla większości informacje dotyczące różnych wyznań i religii są jednak dość egzotyczne.

    Język jak muzeum

    Młodzież przygotowuje właśnie kolaże ukazujące od dawna nieistniejące miasteczka, gdzie w piątkowe wieczory zapalały się szabasowe świece. Pani Joanna opowiada o Jerozolimie, o chederach – szkołach dla małych chłopców, o słupach, które wyznaczały granice poruszania się w czasie szabatu. Tłumaczy, że księżyc w jidysz to „ona”, cierpliwie pokazuje dziwne litery. Okazuje się, że słowo „sztetl” – w języku jidysz „miasteczko” – nie jest trudne do napisania. – Poprzez poezję chcę nieco przybliżyć młodzieży elementy kultury żydowskiej, zaginiony świat dawnych miasteczek – wyjaśnia J. Lisek. I tłumaczy, że podczas zajęć z młodszymi słuchaczami, dziećmi, będzie z kolei czytać w oryginale wiersz Kadii Moładowskiej, znanej poetki piszącej w jidysz. Co jakiś czas pojawia się tam zaczerpnięte z języka włoskiego słowo „parasolke”. Gdy dzieci je usłyszą, będą otwierać specjalnie przygotowane niebieskie parasole. – Jidysz, będący oknem na świat Żydów Europy Środkowo-Wschodniej, jest językiem ginącym, znajdującym się na liście UNESCO – mówi. – Żaden inny język w ciągu jednego stulecia nie przeżył takiego rozkwitu (przed wojną mówił nim co trzeci mieszkaniec Warszawy, co piąty Nowego Jorku) i prawie całkowitego zaniku. Prawie – bo w środowiskach ortodoksyjnych wciąż jest używany. Na naszych zajęciach choć na chwilę jest wskrzeszany, znów brzmi, żyje.

    Święty Ogień i odpoczynek

    – Projekt dla młodzieży nazywa się „Na rozstaju dróg – w poszukiwaniu własnego ja”. Chodzi o upowszechnianie idei wzajemnego szacunku pomiędzy ludźmi różnych wyznań i nie tylko – mówią koordynatorki Anna Frąszczak i Aleksandra Marciniak. Warsztaty zaczęły się od dwóch spacerów po Dzielnicy Wzajemnego Szacunku, gdzie blisko siebie miejsca modlitwy mają cztery wyznania i religie. – Na dwa spacery przyszło w sumie 90 osób. Wielu młodych chyba pierwszy raz miało styczność z przedstawicielami innych wyznań. Szczególnie zachwyceni byli cerkwią prawosławną i opowieścią o Świętym Ogniu; ciekawie było też u paulinów, gdzie mogliśmy wejść na emporę kościoła, czy podczas spotkania z panem Kichlerem – wspomina pani Aleksandra. A jej koleżanka opowiada o warsztatach filmowych ze wspólnym oglądaniem i dyskusją. Uczestnicy projektu – prawie sami gimnazjaliści i licealiści – to przeważnie katolicy, ale nie tylko; bywali tu żydzi, prawosławni, ewangelicy, a także zielonoświątkowcy. Cenne jest to, że ludzie różnych wyznań mogli się bliżej poznać, zaprzyjaźnić. Razem brali już udział m.in. w warsztacie psychoedukacyjnym, w malowaniu na tkaninach – koszulkach czy torbach – treści związanych z ideą szacunku i dzielnicy. Uroczyste zakończenie obu projektów, przeznaczonych dla dzieci i młodzieży, planowane jest na 15 grudnia. Młodsi przedstawią wtedy spektakl teatralny, starsi – wystawę zdjęć przygotowaną podczas warsztatów fotograficznych. Prostota kościoła ewangelickiego, blask cerkwi, tajemnice synagogi i wnętrze katolickiej świątyni z arcydziełami M. Willmanna – wielu młodych po raz pierwszy odkrywa skarby dzielnicy. – Żydowska kultura jest fascynująca. Ścisłe przestrzeganie określonych zasad, zachowywanie szabatu – nie tak, jak u nas niedzieli... – mówi Ewelina, pochylając się nad przygotowywanym kolażem. W wierszu jidysz przed chwilą zabrzmiały słowa o „ciszy sobót”. Może właśnie ten radykalnie pojmowany odpoczynek świętego dnia budzi dziś w ludziach największą tęsknotę?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół