• facebook
  • rss
  • Choruje, a nie umiera

    dodane 16.05.2013 00:15

    W samym Wrocławiu jest ich sporo, ponad tysiąc. Niektórzy od lat nie chodzą do kościoła. Kościół przychodzi do nich.

    W naszej parafii to grupa ok. 70 osób, jednak przy okazji świąt Bożego Narodzenia lub Wielkiej Nocy liczba ta znacznie wzrasta – mówi ks. Jarek Filipiak, wikariusz parafii pw. św. Maurycego we Wrocławiu, zapytany o chorych i starszych, których kapłani regularnie odwiedzają w domach, zanosząc im Komunię św. i słuchając spowiedzi. We wrocławskich parafiach dniem takich odwiedzin najczęściej są pierwsze piątki lub soboty miesiąca. W niektórych miejscach nadzwyczajni szafarze zanoszą Eucharystię także po niedzielnych Mszach św. – Ci ludzie naprawdę czekają na naszą wizytę – opowiada ks. Artur Stochła z wrocławskich Kuźnik. – Często słyszę: „Długo czekałam na księdza”, a niektórzy żalą się, że odwiedziny duszpasterzy są jedynymi, jakie przeżywają. Mówią wprost, że rodzina nie ma dla nich czasu. Po zakończonym obrzędzie proszą, by pozostać z nimi dłużej i chwilę porozmawiać – dodaje.

    Zdaniem wrocławskich kapłanów, poważnym problemem jest brak zainteresowania życiem duchowym osoby chorej ze strony rodziny i sąsiadów. – Coraz więcej osób umiera bez pojednania z Bogiem – mówią. – Kiedy rodzina przychodzi załatwić formalności związane z pogrzebem, okazuje się, że zmarły od lat nie mógł uczestniczyć w Eucharystii, a nikt nie wpadł na pomysł, by wezwać do niego kapłana – dodają. Najczęstsze tłumaczenie brzmi: „Baliśmy się zaprosić księdza, bo babcia pomyślałaby, że już umiera”. – Przyjęcie w domu Komunii św. czy namaszczenia chorych nie znaczy, że są to sakramenty dla umierających – podkreśla ks. A. Stochła. Przywołuje przy tym słowa z Listu św. Jakuba, który pisze: „Choruje ktoś wśród was? Niech wezwie kapłanów Kościoła”. Tam nie ma – „umiera”, ale „choruje”. Zatem choroba czy wiek nie mogą być przeszkodą w prowadzeniu życia sakramentalnego. Wikariusz z Kuźnik dodaje, że poza chorymi odwiedzanymi w każdym miesiącu są tacy, którzy dzwonią, prosząc o wizytę np. z okazji świąt lub zgłaszają pragnienie przystąpienia do spowiedzi i Komunii św. nieregularnie, np. co dwa – trzy miesiące. – Wezwanie księdza nie stanowi problemu. Z doświadczenia jednak wiem, że dobrze jest, gdy rodzina czy sąsiedzi wyjdą z taką inicjatywą, proponując pomoc i zgłaszając w parafii chęć przyjęcia Komunii św. przez babcię czy dziadka – puentuje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół