• facebook
  • rss
  • Kosztownie i niebezpiecznie

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 39/2013

    dodane 26.09.2013 00:15

    In vitro, mimo rządowego dofinansowania, nie jest tanie. Wspólnie z dziennikarzami Radia Rodzina przekonujemy, że procedura będzie miała niepożądane konsekwencje w przyszłości.

    Na Dolnym Śląsku zabiegi in vitro przeprowadza tylko jedna klinika – „InviMed” z Wrocławia. Według danych pochodzących z początku września, z 260 par, które zgłosiły się, by skorzystać z programu, ostatecznie zakwalifikowano 81. Jak informuje dyrekcja, w ciągu pierwszych dwóch miesięcy funkcjonowania dofinansowań „sukcesem” zakończyło się 7 zabiegów. Na realizację rządowego programu we Wrocławiu przeznaczono z budżetu państwa 3 324 389 zł. Dzięki temu jest możliwość przeprowadzenia do końca roku w sumie 197 zabiegów. Jeden cykl pobrania i zapłodnienia komórki jajowej kosztuje 7,5 tys. zł (projekt zakłada maksymalnie trzy podejścia). W tę kwotę nie są jednak wliczone leki potrzebne do stymulacji jajeczkowania. Według danych przekazanych nam przez Wiesławę Malinowską-Mielnik, dyrektor „InviMedu”, pacjenci z własnej kieszeni muszą wyłożyć jednorazowo od 1 do 4 tys. zł. Zapytana o ilość zapłodnionych zarodków (czytaj: dzieci), które po skutecznym zrealizowaniu procedury są przechowywane w zamrażarkach, odmówiła odpowiedzi, zasłaniając się niewiedzą. – Jestem dyrektorem zarządzającym placówką odpowiedzialnym za jej funkcjonowanie. O szczegóły związane z aspektami medycznymi trzeba zapytać lekarza odpowiedzialnego za realizację procedur medycznych w klinice InviMed – zaznaczyła.

    Gdy poprosiliśmy o zaaranżowanie takiego spotkania, okazało się, że taka rozmowa nie jest w tej chwili możliwa, bo klinika przeprowadza się w nowe miejsce. Pani dyrektor obiecała jednak, że do tematu będziemy mogli wrócić w pierwszej połowie października. Należy dodać, że rządowy program nakłada obowiązek przechowywania zarodków nawet po jego zakończeniu (z końcem 2016 r. – przyp. red.), ale nie jest określone jasno, co się stanie z nimi, gdy rodzice nie będą chcieli już z nich „skorzystać”. Możemy tylko przypuszczać, że jako niepotrzebne zostaną unicestwione; dzieci zostaną zabite. Dziennikarze Radia Rodzina przygotowali materiał, w którym przekonują, że metoda dofinansowana przez rząd nie jest bezpieczna. – Według naszych rozmówców istnieje wiele zagrożeń różnej natury związanych z upowszechnieniem in vitro. Część z nich ujawni się dopiero w przyszłych pokoleniach – mówi redaktor Patrycja Jenczmionka, autorka reportażu, który będzie wyemitowany na antenie we wtorek 1 października o godz. 9.10 – Chcemy przekazać prawdę o sztucznym zapłodnieniu i eugenice, która się przy nim dokonuje, oraz przekonać, że nie można go nazywać leczeniem niepłodności.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół