• facebook
  • rss
  • To smutna historia

    Ks. Rafał Kowalski

    |

    Gość Wrocławski 51-52/2013

    dodane 19.12.2013 00:15

    O tym, czym jest fundusz alimentacyjny kurii i czy jeśli sąd uzna ojcostwo zmarłego księdza, jego syn pozostanie bez środków do życia, opowiada ks. dr Stanisław Jóźwiak, kanclerz wrocławskiej kurii, w rozmowie z ks. Rafałem Kowalskim.

    Ks. Rafał Kowalski: – Księże Kanclerzu, tłumaczenie się z czynów i słów wypowiedzianych przez człowieka, który nie żyje, to niecodzienna sytuacja?

    Ks. Stanisław Jóźwiak: Tak, rzeczywiście. Słowa przypisywane zmarłemu księdzu są trudne do zweryfikowania. Skąd pewność, że ktoś dokładnie pamięta treść rozmów sprzed lat? A jeśli tak, to kto ponosi odpowiedzialność za podawane dzisiaj twierdzenia, przypisywane zmarłemu? Jak rozróżnić, czy nie były to tylko opinie? Środki przekazu nie potrafią w krytyczny sposób traktować tego rodzaju wypowiedzi i to jest pewien problem.

    A jednak można odnieść wrażenie,

    że Kościół wrocławski się tłumaczy… Ta sytuacja jest bardzo trudna dla Kościoła. Przykre jest, iż kapłan, który cieszył się dużym zaufaniem, prowadził podwójne życie. To okoliczność, która jest wielkim złem i próbą wiary dla wiernych. Tutaj możemy jedynie wyrazić swój ból i nie ma miejsca na jakąś obronę. Możemy jedynie tłumaczyć, że Kościół jest Kościołem świętych, ale też jest naprawdę, czasem do bólu, Kościołem ludzi grzesznych. Jest jednak jeszcze druga strona tej sprawy. Ten ksiądz utrzymywał relacje z kobietą przez wiele lat. Oboje zdawali sobie sprawę z tego, co robią. Mówiąc wprost: oszukiwali Kościół. To wszystko skończyło się wraz z niespodziewaną śmiercią duchownego, a fakt ten spowodował pogorszenie się sytuacji majątkowej kobiety. Teraz, w świetle kamer, oskarża ona Kościół. Trudno mi zrozumieć, o co dokładnie. Czy o to, że ten związek zaistniał, czy że trwał tyle lat, czy też o to, że się tragicznie skończył. To chyba najbardziej irracjonalny element tej sprawy. Przy całej medialnej jej oprawie nie ma chyba nikogo, kto potrafiłby prosto wskazać, w czym Kościół tutaj zawinił.

    W mediach mówi się jednak o funduszu alimentacyjnym, z którego Kościół ma wypłacać świadczenia.

    Pojęcie funduszu alimentacyjnego pojawiło się w kontekście informacji o dziecku zmarłego kapłana. W istocie właśnie to dziecko jest prawdziwą ofiarą tej sytuacji. I nie chodzi tu o kwestie materialne. Upublicznienie jego wizerunku i szczegółowe informacje na jego temat ukazujące się w prasie będą z pewnością na długie lata bolesnym znamieniem. Jeśli chodziło o uzyskanie dla niego zabezpieczenia materialnego, to było to działanie zupełnie niepotrzebne. Prawa majątkowe dziecka zostaną bardzo dobrze zabezpieczone: spadek, prawo do renty po zmarłym. Nadużyciem jest twierdzenie, iż dziecko nie będzie miało środków do życia. Nieprawdą jest również twierdzenie, iż Kościół prowadzi specjalny fundusz na tę okoliczność. Kościół nie posiada własnego systemu rent, emerytur, zasiłków czy innych świadczeń. Każdy kapłan i każdy wierny jest jednocześnie obywatelem państwa i korzysta z zabezpieczeń społecznych, które tylko państwo zdolne jest gwarantować. To jest oczywiste, że dziecko przez fakt, iż jego ojcem jest ksiądz, nie jest w lepszej sytuacji materialnej niż inne dzieci, ale nie będzie też w gorszej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół