• facebook
  • rss
  • Na ślubnym kobiercu

    dodane 20.02.2014 00:15

    Kiedy wielu wrocławian przygotowywało się do Dnia Zakochanych, o Annie i Henryku oraz innych średniowiecznych parach mówiła na Ostrowie Tumskim dr Anna Sutowicz.

    Wykład – kolejny z cyklu przygotowywanego przez PWT oraz Ośrodek Pamięć i Przyszłość – poświęcony był małżeństwu Henryka Pobożnego i jego żony Anny Przemyślidówny. Prelegentka wspomniała najpierw o krystalizującej się na przełomie XII i XIII w. teologii małżeństwa – jako drogi, którą „małżonkowie mogą siebie nawzajem przyprowadzić do nieba”. Anna była królewną, siostrą św. Agnieszki. Jako żona syna św. Jadwigi Trzebnickiej została matką dwanaściorga dzieci. Znajdowała się zapewne pod wielkim wpływem swojej teściowej, A. Sutowicz wykazała jednak, że sposób przeżywania małżeństwa przez Annę i Henryka Pobożnego nieco odbiegał od wzorca małżeństwa Jadwigi i Henryka Brodatego. W tym drugim przypadku widać, że trzebnicka księżna pełniła po trochu rolę... wychowawczyni swojego męża, łagodząc książęce obyczaje i wyprzedzając Henryka w pobożności – co widać na rycinie ukazującej ją czuwającą na modlitwie obok śpiącego małżonka. Przemyślidówna zapewne nie posuwała się tak daleko w ascezie jak Jadwiga, a wiele praktyk religijnych podejmowała wspólnie z towarzyszem życia – na przykład razem brali udział w nocnych jutrzniach. Nie musiała też posuwać się wobec małżonka do „świętych oszustw”, jak Jadwiga wobec Henryka nakazującego jej np. noszenie butów. Jej również jednak bliska była idea bezpośredniej służby ludziom – Anna osobiście piekła i zanosiła potrzebującym chleby, własnoręcznie oczyszczała z robactwa i prała koszule franciszkanów. Na duchowość wielu ówczesnych kobiet z wyższych sfer ogromny wpływ miały ideały franciszkańskie, a zwłaszcza osoba św. Klary, jej prostota i pokora.

    – Pokonując niechęć czy obrzydzenie wobec brudu czy brzydkiego zapachu, były gotowe same, własnymi rękami służyć chorym i ubogim – mówiła prelegentka. Ważna dla nich była ponadto pobożność pasyjna, zapatrzenie w Ukrzyżowanego. Anna Sutowicz ukazała wzorce, jakimi kierowały się średniowieczne członkinie wielkich rodów – na przykład Matylda, żona Henryka Ptasznika I (zapoczątkowali dynastię ottońską) czy Maria z Oignes. Jedne żyły w tzw. białym małżeństwie, chcąc całkowicie oddać się modlitwie i służbie ubogim, a nawet – jak św. Klara, potrafiły postawić na swoim, wybierając życie zakonne. Inne uważały za swój obowiązek przedłużanie rodu przez zrodzenie dzieci. Powszechne było przekonanie, że to od pobożności, modlitw i postów kobiety oraz właściwego wychowywania przez nią potomstwa zależy przyszłość rodziny, pomyślność jej męża i synów przygotowywanych do roli władców. Choć same zwykle stroniły od polityki, uważano, że ich więź z Bogiem wpływa na bieg wydarzeń, dzieje rodów. Miały poczucie odpowiedzialności za wielkie, ważne sprawy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół