• facebook
  • rss
  • Całoroczna Wielkanoc

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 16/2014

    dodane 17.04.2014 00:00

    Taizé–Wrocław. Różne kolory skóry, dziesiątki języków – mała wioska od wiosny do późnej jesieni tętni życiem i rytmem Zmartwychwstania Pańskiego. Z tego źródła czerpią zwłaszcza młodzi.

    Na Wielki Tydzień do Burgundii przyjeżdża nawet ponad 5 tys. osób – mówi pochodzący z Wrocławia brat Wojtek, jeden z zakonników ekumenicznej wspólnoty Taizé. Podkreśla, że jest to najbardziej oblegany okres w całym roku. Co kieruje młodymi, że rezygnują z rodzinnego charakteru tego czasu? – W Taizé świętujemy w bardzo prosty sposób. Mimo braku niektórych polskich, tradycyjnych elementów, kojarzących się z przeżywaniem tego okresu, pozostajemy skupieni na tym, co najważniejsze – na śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Myślę, że to przyciąga – dodaje br. Wojtek.

    Prezent ślubny

    Robert Weber, wrocławski student, postanowił spędzić tegoroczne święta właśnie we Francji. – Liczę na to, że doświadczę ogromnej radości Zmartwychwstania – mówił jeszcze przed planowanym wyjazdem. Zastanawiał się, jak dostać się do Taizé. – Jest pewien problem z transportem, ale jestem zdeterminowany – tłumaczył. Do przeżycia Triduum Paschalnego w burgundzkiej wiosce przekonały go zasłyszane międzynarodowe świadectwa podczas poprzednich pobytów. – Moje dwie siostry są w USA i nie będzie ich na Wielkanoc w Polsce. Stąd łatwiej było mi zrezygnować z tradycyjnego spędzenia tego czasu – dodaje.

    Czy rzeczywiście Wielkanoc w Taizé jest czymś wyjątkowym? Modest Aniszczyk, wrocławski radny, wraz z żoną Agatą wybrał się tam w 2011 r., pół roku po ślubie. – Nasi znajomi z Domowego Kościoła zafundowali nam ten wyjazd, przekonując, że nie będziemy żałować – opowiada. To był ich pierwszy pobyt w tym miejscu, choć nie pierwsza styczność z braćmi. Modest podkreśla, że czymś ujmującym było doświadczenie jedności wśród chrześcijan różnych wyznań i niezwykły szacunek do Eucharystii. – Msza św. ma niezwykły przebieg. Odprawiana jest w specjalnym, zatwierdzonym przez miejscowego biskupa rycie, który jest skąpy w słowa, ale dla mnie był niezwykle głęboki – zaznacza. Przekonuje, że udział w liturgiach odkrywających kolejne tajemnice Triduum Paschalnego pozwala jeszcze bardziej skupić się na istocie Wielkiej Nocy. Nie oznacza to wcale, że zapomina się o pewnych zwyczajach. – Nasze przywiązanie do tradycji jest ogromne, co widać najlepiej, będąc daleko od kraju. Wielu młodych przywiozło ze sobą do Taizé pokarmy w koszyczkach. Podczas specjalnego spotkania dla Polaków zostały poświęcone przez br. Marka – opowiada i przekonuje, że dzięki temu w Niedzielę Wielkanocną posiłek był, jak na „taizowe” warunki, urozmaicony.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół