• facebook
  • rss
  • Kardynał dwóch kultur

    Maciej Rajfur

    dodane 12.03.2015 23:01

    W ramach cyklu "Historia Magistra Vitae" przeprowadzono dyskusję z udziałem interesujących prelegentów. Każdy z nich przez pryzmat swojej dziedziny i specjalności opisywał autora pojednawczego orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich.

    Temat spotkania brzmiał "Kard. Bolesław Kominek w 50. rocznicę publikacji »Orędzia do Niemieckich Braci w Chrystusowym Urzędzie Pasterskim«". Panel rozpoczęto od opisania dzieciństwa metropolity wrocławskiego, który urodził się w dość specyficznym miejscu i czasie. Miało to znaczenie dla jego postrzegania naszych zachodnich sąsiadów, czyli Niemców.

    - Bolesław Kominek urodził się na początku XX wieku na Śląsku w Radlinie k. Wodzisławia Śląskiego. Śląsk od stuleci pozostaje wówczas poza państwem polskim, które na czas przed I wojną światową przecież jeszcze nie istnieje. Miejscowi mają jednak pewien wybór między oficjalnymi narodowościami. To się wtedy wszystko budzi, buzuje i Bolesław Kominek wychowuje się w rodzinie o silnym przywiązaniu do polskości. Samo imię, które nadał mu ojciec Franciszek, nawiązuje wyraźnie do naszej ojczystej tradycji - opowiadał Marek Mutor, dyrektor Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”.

    Od najmłodszych lat przyszły metropolita wrocławski wzrastał w dwóch kulturach: polskiej i niemieckiej. Uczęszczał do powszechnej szkoły pruskiej, w której oficjalnie edukuje się dzieci po niemiecku. Mimo to był zadeklarowanym Polakiem, równocześnie bardzo dobrze rozumiał język i kulturę naszych zachodnich sąsiadów. Ważną sferą życia stała się dla niego religijność. To charakterystyczne dla Śląska w tamtych czasach.

    - Jako ucznia strofowano go w domu za język niemiecki a w szkole za język polski. Kiedy chodził do gimnazjum, był prymusem. Podjął studia teologiczne w Katowicach. Trzeba podkreślić ogromną różnicę atmosfery, jaka istniała miedzy katowickim seminarium a pozostałymi. Jego uczelnię cechowała niezwykła otwartość, miała rozległe kontakty z innymi wydziałami, innymi profesorami. Nie zajmowano się ściśle teologią, ale także humanistyką i filologią - mówił ks. prof. Józef Pater.

    Bolesław Kominek rok wcześniej od swoich kolegów z kursu został wyświęcony, aby można było od razu wysłać go na dalsze specjalistyczne studia, do Instytutu Katolickiego w Paryżu.

    - Tam studiował nauki społeczne, pogłębiał swoją wiedzę filozoficzną i teologiczną. Okres ten zwieńczyła praca doktorska, napisana w języku francuskim. Akurat mogę to teraz z dumą powiedzieć, że znajduje się ona w Archiwum Muzeum Archidiecezjalnego – pochwalił się ks. Pater.

    W panelu dyskusyjnym wziął udział także prof. Grzegorz Strauchold, historyk Uniwersytetu Wrocławskiego, który specjalizuje się w geografii historycznej.

    - Kontekst ówczesnego Śląska, na którym wychował się kard. Kominek jest bardzo skomplikowany. Mamy połowię XIX wieku. Mówimy o wyraźnej polskiej narodowej konotacji rodziny Bolesława Kominka. To nie była niezwykłość wówczas, takich ludzi żyło wtedy bardzo wiele. Tak naprawdę, kiedy tworzy się nowoczesny naród polski na ziemiach śląskich, część ludzi zaczynają czuć się Polakami w bardzo niekomfortowej, niezbyt ekskluzywnej sytuacji. Nie ma przecież państwa polskiego, nie ma armii ani policji, nie ma kogo prosić o pomoc, a w tym czasie pruskie państwo jest znakomicie zorganizowane. Staje się pokusą, z jednym drobnym warunkiem - trzeba poczuć się Niemcem - wyjaśniał badacz historii najnowszej.

    Do zgromadzonych przemówił także ks. prof. Jan Krucina, którego określa się jako najbliższego współpracownika legendarnego metropolity wrocławskiego. Często dyskutowali miedzy sobą, wymieniali myśli, a kardynał liczył się ze zdaniem ks. Kruciny. Gość cyklu „Historia Magistra Vitae” wystąpił podczas panelu dyskusyjnego w podwójnej roli: świadka historii oraz znawcy relacji polsko-niemieckich.

    - Co tu dużo mówić. Wydaje mi się, że tam gdzie jest skraj, gdzie jest obczyzna, tam ludzie bardziej pielęgnują polskość niż w rodzinnym kraju, tym właściwym. Gdy przyszedłem do seminarium wrocławskiego na piątym roku, bo cztery już miałem skończone wcześniej i pytali mnie koledzy, czy umiem mówić po polsku, bo przyszedłem z Czechosłowacji. Ja  odpowiadałem cytatem z Pana Tadeusza: „Urodzony w niewoli, okuty w powiciu. Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu”. Wtedy było nas 70 na roku i ani z jeden z nich nie wiedział, skąd pochodzą te słowa! – mówił ks. prof. Jan Krucina w auli PWT.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół