• facebook
  • rss
  • Zostaw cegły, ruszaj w drogę!

    dodane 01.04.2015 00:15

    Pascha. Przy ul. Rakietowej we Wrocławiu pojawią się gorzkie zioła i czerwona glina, a słowa żydowskich pieśni przypomną, że czas opuścić służbę u faraona. Morze już czeka, by się rozstąpić, szlak do Ziemi Obiecanej stoi otworem.

    Ogólna wiedza o tym, że nasze świętowanie Wielkiej Nocy zakorzenione jest w obchodach żydowskiej Paschy – która dla chrześcijan znajduje swoją pełnię w tajemnicy Chrystusa, w liturgii Triduum Paschalnego – jest powszechna. Coraz więcej osób chce jednak poznać bliżej owe izraelskie korzenie, doświadczyć klimatu paschalnych wieczerzy, które odbywały się z dawien dawna w hebrajskich domach. Sederowy Wieczór Paschalny, który odbędzie się we Wrocławiu już po raz czwarty, tym razem 10 kwietnia, jest jednym z wielu takich spotkań organizowanych w polskich miastach.

    Wzajemne przyciąganie

    – W Krakowie na pierwszą Paschę organizowaną u franciszkanów przyszło jakieś 60–70 osób. Na następną już 200, potem jeszcze więcej – wspomina Maryla Czubak, która razem z mężem Ireneuszem, liderem zespołu „Jarmuła Band”, zaangażowana jest również w przygotowywanie wrocławskich spotkań. – Istnieje ogromne zainteresowanie podobnymi wydarzeniami, zarówno w środowiskach katolickich, jak i protestanckich. Gdy jako chrześcijanie różnych denominacji zapoczątkowaliśmy wspólne świętowanie Paschy, zaczęło dziać się coś bardzo pięknego, co wyrażają słowa Ewangelii: „aby byli jedno”. Jedność następuje, gdy razem poznajemy izraelskie tradycje, zgłębiamy paschalną symbolikę, poznajemy Jezusa także jako Żyda. We Wrocławiu w organizację sederowego wieczoru zaangażowali się państwo Golejowie; od początku włączyło się w przedsięwzięcie środowisko wrocławskich Mężczyzn św. Józefa. – Jak powiedział kiedyś ks. Peter Hocken, tu nie chodzi o uprawianie jakiejś archeologii, ale o powrót do rdzenia biblijnego objawienia, do Syna Bożego, który jest synem Abrahama, Dawida, Maryi; chodzi o pogłębienie rozumienia naszej liturgii, doświadczenie, że jesteśmy włączeni w obietnice narodu wybranego – mówi Robert Golej z katolickiego Stowarzyszenia En Christo, obecnie głównego organizatora wieczoru we Wrocławiu. Podkreśla, że odkrywanie żydowskich korzeni to obowiązek katolików – o czym można wyczytać w soborowym dokumencie „Nostra aetate”. Kościół wyraźnie odciął się w nim od myśli o „odrzuceniu” Izraelitów przez Boga, obwinianiu ich o śmierć Jezusa. – Każdy Sederowy Wieczór Paschalny prowadzony jest przez jednego z żydów mesjanistycznych, czyli takich, którzy pozostając w swoich tradycjach, uznają jednocześnie Jezusa za Mesjasza. Tym razem wrocławskiemu spotkaniu będzie przewodniczył nauczyciel z Düsseldorfu Dmitri Siroy, a muzyczną oprawę zapewni zespół „Jarmuła Band” – tłumaczy. – W ruchu mesjanistycznym widzimy znak czasu, „tchnienie Ducha”, który wieje, jak chce, poruszając Żydów do odkrycia Mesjasza, a chrześcijan do odkrywania żydowskich korzeni – mówi Marcin Widera z Fundacji 24/7, współorganizującej spotkanie. – Myślę, że dla Żydów, także „niemesjanisycznych”, takie wspólne wieczerze to również ważny znak, że wychodzimy do nich, wyciągamy rękę.

    Chrzan, pietruszka, baranek

    Jak taka biesiada wygląda w praktyce? – „Seder” to znaczy porządek, a paschalna wieczerza ma swój określony przebieg – mówi Robert Golej. Wspomina m.in. o czterech tradycyjnych kielichach wina, z których każdy ma swoje znaczenie, o hagadzie, w której ojciec rodziny, odpowiadając na pytanie dziecka, opowiada o wyjściu z Egiptu. – Poszczególne elementy uczty nabierają pełnego znaczenia w świetle Chrystusa – dodaje. – Na przykład maca, która jest z natury podziurawiona i ma ciemniejsze przebarwienia, przypomina nam o poranionym, zakrwawionym ciele Jezusa. – Nasze wieczerze paschalne oddziałują na wszystkie zmysły człowieka – mówi M. Czubak. Wyjaśnia zwyczaj usuwania przed tą uroczystością wszelkiego kwasu z domu, zajmowanie przez biesiadników półleżącej pozycji (tzw. polegiwanie), która była charakterystyczna dla ludzi wolnych. – Na talerzu sederowym zostaje położona kość baranka czy koźlęcia – symbol baranka paschalnego. Dla nas jest nim Jezus – tłumaczy. – Znajduje się tam również jajko. Macza się je w słonej wodzie oznaczającej łzy wylewane w Egipcie. Wśród potraw są gorzkie zioła, przypominające o życiu w niewoli – pietruszka, sałata, chrzan; tzw. charoset – symbol gliny, z której wypalane były cegły w Egipcie. Dodaje, że bardzo ważne są trzy kawałki macy – których symbolikę różnie się interpretuje. – Środkowa maca jest przełamywana. Jedną jej połowę chowa się. Dziecko, które ją później znajdzie, otrzymuje nagrodę – mówi. – Chrześcijanie mogą widzieć w tych kawałkach odniesienie do Trójcy Świętej. Drugi z nich odnosiłby się do Syna Bożego – jego przełamanie nabiera szczególnego znaczenia w związku z męką Chrystusa.

    Uczta wolnych ludzi

    – Każda Pascha jest trochę inna, każdy z Żydów prowadzących taką uroczystość (a co roku zapraszamy innego) wnosi w nią coś nowego – wyjaśnia Aneta Golej i dodaje, że spotkanie poprzedzają staranne przygotowania. Jak wykonać np. charoset? – W tamtym roku zrobiliśmy go z 25 kg jabłek – mówi. – Trzeba je było obrać, zmiksować; do tego dodawaliśmy marmoladę wieloowocową, orzechy włoskie, wiórki kokosowe, można też dosypać migdały. Dodaje się cukier, cynamon, wino czerwone. Potrawa tworzy „ciapę”, którą nakłada się na macę. Z charosetu zresztą można potem także szarlotkę zrobić. Wśród gorzkich ziół najbardziej daje się we znaki chrzan. – Kroimy go na cieniutkie słupki – a i tak często łzy się leją przy jego jedzeniu. Są też cukierki, soki z winogron – dodaje. – Gorzkie zioła są gorzkie, ale charoset jest słodki. Życie w Egipcie też miało swoje słodkie strony. Istnieje coś takiego jak „słodycz niewoli”. Mamy gwarantowane mieszkanie, zatrudnienie w pełnym wymiarze godzin, ale… wciąż lepimy cegły dla faraona – mówił jeden z zaproszonych rabinów kilka lat temu. „Jarmuła Band” dba o muzyczną stronę świętowania. Śpiewa zasadniczo po hebrajsku, ale część tekstów jest przetłumaczona również na język polski. – Uczymy się tradycyjnych żydowskich pieśni – mówi pani Maryla. – Śpiewamy o tym, że byliśmy niewolnikami, a Wszechmocny wyprowadził nas na wolność, pieśń o proroku Eliaszu czy utwór „Dajenu”, co znaczy „Wystarczyłoby nam”. Słowa tego ostatniego mówią o kolejnych Bożych dobrodziejstwach, przewyższających oczekiwania człowieka. „Gdyby przeprowadził nas przez środek morza po suchym lądzie, ale nie wtrącił do morza naszych prześladowców – wystarczyłoby nam! Gdyby wtrącił do niego naszych prześladowców, ale nie zaspokajał naszych potrzeb na pustyni przez czterdzieści lat – wystarczyłoby nam!” – brzmi jej fragment. – Pierwsze wrocławskie spotkanie odbywało się zasadniczo w środowisku katolików, obecnie przybywa przedstawicieli innych wspólnot chrześcijańskich. Działamy wspólnie – tłumaczy Robert Golej. – Czymś charakterystycznym dla Paschy jest niezwykle rodzinna, serdeczna atmosfera. Wieczerza kończy się życzeniem: „Przyszłego roku w Jerozolimie”. Brzmi w nim wielka tę- sknota za ojczyzną. Dla chrześcijan – gorące oczekiwanie ostatecznego przyjścia Mesjasza i radosnej uczty w królestwie Bożym.

    Informacje i zapisy: www.fundacja24-7.org/pascha.

    Czekamy na czwarty kielich

    Ks. prof. dr hab. Mariusz Rosik, wrocławski biblista – Ostatnia wieczerza spożywana przez Jezusa z uczniami była ucztą paschalną. Zauważmy, że żaden z ewangelistów nie wspomina o spożywaniu mięsa baranka, bo to Jezus był „barankiem Bożym”, którego ciało miało zostać złożone w ofierze. Jezus w pewnym momencie złamał utrwalony schemat uczty. W chwili spożywania niekwaszonego chleba wypowiedział słowa konsekracji zawierające formułę: „To jest Ciało moje”. Przy trzecim kielichu przemienił wino w swoją Krew. Choć każdy z uczestników wieczerzy miał przed sobą własny kielich, Jezus podał uczniom swój. Potem dodał: „To czyńcie na moją pamiątkę”. W mentalności greckiej pamiętać o jakimś wydarzeniu oznacza przenieść się myślą w przeszłość, tymczasem w myśleniu semickim jest dokładnie odwrotnie! Wspominać jakieś wydarzenie oznacza „przenieść” je w czasie z przeszłości do chwili obecnej i przeżywać właśnie teraz. Dlatego w hagadzie ojciec rodziny mówił: „Dzisiaj Bóg wyprowadził nas z Egiptu”. Tym właśnie jest Eucharystia: nie zwykłym wspomnieniem śmierci Chrystusa, lecz żywym jej uobecnieniem, naszym uczestnictwem w tej śmierci. Gdy nadszedł czas na czwarty kielich wina, Jezus powstrzymuje się od tego. Mówi: „Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego”. Dlaczego Jezus przerywa wieczerzę paschalną, by dokończyć ją z nami w królestwie Ojca? Ostatnia Wieczerza rozpoczęła się w Wieczerniku i wciąż trwa. Rozgrywa się codziennie na ołtarzach świata, a ukończona zostanie dopiero wtedy, gdy Jezus w królestwie Ojca wychyli z nami czwarty, kończący ucztę paschalną kielich wina. Kto już teraz karmi się Ciałem Chrystusa, może mieć nadzieję wspólnego z Jezusem ucztowania w wieczności. Bo Eucharystia przeszywa doczesność i sięga wieczności. Jest oknem do nieba.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół