• facebook
  • rss
  • Odrzuć krzyk Zachodu

    Maciej Rajfur

    |

    Gość Wrocławski 16/2015

    dodane 16.04.2015 00:15

    – Taki wyjazd przydałby się każdemu. On zmienia serce i… wymagania dotyczące standardu życia – mówi Magdalena Nazimek.

    Trwa nabór studentów – wolontariuszy na Ukrainę. Co piątek we wrocławskiej parafii św. Augustyna spotykają się chętni, którzy pojadą latem do naszych wschodnich sąsiadów. Pogrupowani parami lub trójkami, będą organizować w parafiach ukraińskich zajęcia (głównie o charakterze zabawy) z języka polskiego, historii Polski, religii. O wyborze formy zadecydują wolontariusze. Niektóre ośrodki parafialne potrzebują pomocy przy półkoloniach lub przy spontanicznych wydarzeniach. – Gromadzimy ludzi, aby ich przygotować do wyjazdu i wytłumaczyć, o co w tym wszystkich chodzi.

    Chcemy ich uczulić na to, że powinni być uczynni, wykazywać się pobożnością, ponieważ Ukraińcy bacznie obserwują przyjezdnych z Polski – mówi koordynatorka Magdalena Ozimek. Dodaje, że w obecnej sytuacji politycznej ludzie boją się wyjeżdżać na Ukrainę. – Umieszczamy wolontariuszy na zachodzie kraju, gdzie jest bezpiecznie. Sprawdziliśmy to i monitorujemy sytuację na bieżąco– dodaje. Minimalny czas wyjazdu to dwa tygodnie. – Można tam spędzić nawet całe wakacje, ale generalnie studentom dopasowujemy terminy – wyjaśnia Piotr Łąk, który dwa razy wyjeżdżał pomagać, a teraz jest koordynatorem. – Taki czas daje możliwość samorealizacji. Wymusza kreatywność i odpowiedzialność za dzieci, którymi się zajmujemy. Wymyślamy różne zabawy. Wszystko musimy zaplanować wcześniej. Przywozimy z Polski materiały plastyczne i artykuły sportowe. Trzeba wykazać się pomysłowością i otwartością – tłumaczy. Wolontariusze pracują z mieszaną polsko-ukraińską społecznością. Kwestie językowe nie sprawiają jednak problemu. – Po kilku dniach swobodnie można się dogadać, bo władamy podobnymi językami. Często zdarza się nawet, że na miejscu wolontariusze nauczą się więcej ukraińskiego niż ich podopieczni polskiego – mówi P. Łąk. Realia u naszych wschodnich sąsiadów są trudne. Wielu obywateli żyje w biedzie. – Księża pracują naprawdę ciężko w tych niełatwych warunkach, jednak zawsze jakoś znajdą się środki do normalnego funkcjonowania. Gdy młodzież tam przebywa, pojmuje prostotę życia. Że człowiek potrzebuje tylko wiary i relacji z bliźnim, żyjącym obok. Świat materialny schodzi na daleki plan. Cały ten „krzyk” zachodniego świata, który zachęca do pośpiechu, ciągłego biegu za pieniądzem, nagle mija – dzieli się doświadczeniem Magdalena Ozimek, zachęcając studentów do podjęcia wyzwania.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół