• facebook
  • rss
  • Królewna z misją

    Agata Combik


    |

    Gość Wrocławski 40/2015

    dodane 01.10.2015 00:15

    Anna Przemyślidówna. Nie była studentką, ale swego czasu można ją było ujrzeć w pobliżu obecnej „Maciejówki”, rozdającą ubogim chleb i jabłka. Księżna spełniła tu swoje marzenie: zbudowała we Wrocławiu Mały Asyż.


    Mijając okolice placu bp. Nankiera, warto pamiętać, że tędy biegły zapewne trasy codziennych wędrówek córki Przemysła Ottokara i Konstancji Arpad, króla Czech i węgierskiej królewny. Anna Przemyślidówna (1201/1204–1265), żona Henryka II Pobożnego, zmarła 750 lat temu. Zagospodarowany przez nią fragment Wrocławia do dziś zachowuje kształt, jaki mu nadała. Coraz więcej osób odkrywa ze zdumieniem niezwykłą postać księżnej. Ze zdumieniem, bo Anna zawsze żyła nieco w cieniu: swojej teściowej, św. Jadwigi Trzebnickiej, męża, poległego w bitwie pod Legnicą w boju z Mongołami. Ten „cień” chyba jej nie martwił. Robiła swoje – dobrze wiedząc, czego chce. Miała od kogo czerpać wzorce.


    Krewniacy z aureolami


    XIII w. to okres rozkwitu kultury i… niezwykłych osobowości. Dr Anna Sutowicz, wrocławska historyk, dla której księżna Anna od lat jest bardzo bliską osobą, wskazuje na fenomen rodu jej matki: Arpadów. – Na każdym z konarów ich drzewa genealogicznego „wisi” kilku świętych – zauważa.
Wśród nich ważną rolę odgrywa św. Elżbieta z Turyngii, dla której św. Jadwiga Trzebnicka (zresztą spowinowacona z Anną) była ciocią, a sama Przemyślidówna – kuzynką. – Elżbieta to postać na tamte czasy wręcz rewolucyjna – podkreśla pani Anna. – Odkryła, że można oddać się dziełom miłosierdzia, tworząc całe struktury, organizując szpital. „Nasze” księżne, św. Jadwiga i Anna, na pewno obserwowały jej działalność, mogły w jakiś sposób wzorować się na niej.
Święta Elżbieta z kolei była ciotką świętych Kingi, klaryski, i Małgorzaty, dominikanki, a także bł. Jolenty. Rodzona siostra naszej Anny Przemyślidówny to św. Agnieszka Czeska, która zresztą przebywała przez pewien czas w Trzebnicy, przygotowywana zapewne do zamążpójścia za jednego z synów Jadwigi i Henryka. Nie doszło do tego, a Agnieszka ostatecznie spełniła swoje marzenie, zostając klaryską.
Wszystkie te kobiety – święte, ale i bardzo przedsiębiorcze – mocno wpłynęły na kształt swego otoczenia. – W XIII w. to one wnosiły na dwory pierwiastek wysokiej kultury bycia, przyczyniały się do rozwoju sztuki, rozkwitu duchowości, dzieł charytatywnych. Miały poczucie misji – jako żony, matki, władczynie zatroskane o lud – tłumaczy dr A. Sutowicz. – Ich mężowie czasem kłócili się, walczyli, zawierali jedne sojusze, inne łamali. One funkcjonowały jakby ponad tymi podziałami. Rozumiały się nawzajem. Troszczyły się o lud kraju, który po zamążpójściu stał się ich nową ojczyzną, nie zwracając uwagi na różnice narodowości, języka. Anna była Czeszką, spokrewnioną z Węgrami. Służyła mieszkańcom dolnośląskiej ziemi, nie bacząc na to, że pochodzi z innych stron.


    Krąg przyjaciół


    Być może Anna kontaktowała się z żyjącym w tamtym czasie bł. Czesławem – kolejną wielką postacią XIII wieku. Miłość i małżeńska przyjaźń łączyła ją z Henrykiem. Wspaniale się uzupełniali. – On pełnił swoją misję władcy, rycerza broniącego kraju; ona koncentrowała się na tworzeniu przestrzeni dobra, piękna, troski o człowieka. Wiele inicjatyw podejmowali wspólnie. Mieli 10 lub 12 dzieci. Razem się modlili – są świadectwa, że udawali się we dwoje nocą na czuwania do klasztoru św. Jakuba – mówi pani Anna. Dobre rodzinne więzi podtrzymywane były także z Henrykiem Brodatym i Jadwigą, z Gertrudą – córką Jadwigi, która była opatką trzebnickich cysterek. Krąg tych bliskich sobie ludzi spotykał się w Trzebnicy, na dworach książęcych w Legnicy, Wrocławiu.
Po tragicznej bitwie pod Legnicą Anna stała się wykonawczynią testamentu Henryka, to ona też przyczyniła się do jego pośmiertnego kultu. Wystarała się o specjalny przywilej papieski, by franciszkanie mogli przy jego grobie sprawować uroczyste egzekwie.
Jaka była żona Henryka Pobożnego? – Musiała być osobą bardzo wrażliwą na człowieka. Wiadomo, że w okolicach szpitala św. Macieja, terenu dziś należącego do DA „Maciejówka”, rozdawała ubogim jabłka i własnoręcznie upieczony chleb. Zapewne cechowała ją skromność – choć była z pochodzenia królewną, źródła podają, że siadała zawsze niżej od św. Jadwigi – podkreśla dr A. Sutowicz. – Wiadomo, że obie darzyły się miłością, szanowały – choć przecież różniły się. Pobożność św. Jadwigi, ukształtowana w kręgu niemieckim, nacechowana była pewną „świętą przesadą”, np. w praktykach pokutnych. Sposób przeżywania wiary przez Annę nie był dla otoczenia tak zaskakujący.
Krajobraz franciszkański
Księżna okazała się bardzo skuteczna w dziedzinie „architektury krajobrazu”. Na całe wieki ukształtowała okolice dzisiejszego pl. Nankiera, naznaczając je sacrum. Na tę koncepcję wpływ miała na pewno jej siostra, żyjąca w bliskich relacjach ze św. Klarą z Asyżu. Święta Agnieszka, która w Pradze utworzyła szpital, doprowadziła do powstania przy nim zakonu krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą, a następnie ufundowała klasztor klarysek – nazywany Czeskim Asyżem.
Księżna Anna pierwszy klasztor ufundowała ok. 1236 r., jeszcze razem z Henrykiem. Był to klasztor franciszkanów pw. św. Jakuba, z kościołem, który obecnie pełni funkcję greckokatolickiej katedry (natomiast miejsce dawnego domu zakonnego franciszkanów dziś zajmuje Wydział Filologii UWr.). W jego krypcie został pochowany Henryk Pobożny po śmierci pod Legnicą w 1241 roku. Rok później Anna ufundowała wraz z synem Bolesławem II Rogatką klasztor w Krzeszowie, natomiast w 1253 r. klasztor krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą, przekazując im kościół św. Macieja i założony wcześniej przez siebie szpital. Wkrótce sprowadziła tu także z Pragi klaryski – korzystając z pomocy swojej siostry Agnieszki. W obrębie ich domu zakonnego (dziś należącego do urszulanek) powstał kościół klasztorny św. Klary, a po nim, tuż obok, kaplica św. Jadwigi. W tej drugiej została pochowana księżna, kiedy zmarła 23 lub 26 czerwca 1265 roku. Jej pochówek stał się początkiem mauzoleum Piastów Śląskich.
– Sprowadzając klaryski, Anna zamknęła klamrą dzieło wrocławskiego „małego Asyżu” – wyjaśnia dr A. Sutowicz. – To była przemyślana koncepcja. Klasztor św. Macieja ze szpitalem miał służyć opiece charytatywnej nad najbiedniejszymi mieszkańcami Wrocławia; klaryski koncentrowały się na modlitwie, franciszkanie mieli podejmować dzieła duszpasterskie pośród prostego ludu. To miał być kompleks tworzący oblicze Wrocławia otwartego na ubogich.


    Odkrywana


    – Urszulanki, które objęły klasztor klarysek po kasacie tego zakonu przez pruskie władze w 1810 r., od początku świadome były duchowego i historycznego dziedzictwa. Grób Anny otoczyły czcią i modlitwą – podkreśla s. Daria Klich. 
– Kiedy 150 lat temu zajrzały do podziemi, znalazły wydzielone szczątki Anny, stosunkowo dobrze zachowane. Widać, że otoczono je szczególna troską – mówi pani Anna. Siostra Daria przytacza tekst zachowanego szczegółowego opisu ponownego pochówku szczątków Anny w nowym grobie, w nowej, szklanej trumnie. Dokonało się to 22 listopada 1857 roku. Kilka lat później urszulanki obchodziły 600. rocznicę śmierci księżnej Anny. W ich domu zakonnym przetrwało wiele znaków pamięci o przeszłości – używały na przykład szat liturgicznych z wyszytymi herbami Przemyślidów i Piastów; w ich kościele znajdują się obrazy fundatorów klasztoru, na klasztornych ścianach portrety ksień klarysek. O poczuciu ciągłości ze średniowiecznym dziedzictwem świadczy choćby fakt, że gdy podczas kulturkampfu urszulanki musiały na pewien czas opuścić Wrocław, zabrały ze sobą pierścień ostatniej ksieni klarysek, Jadwigi von Stensh, wyrażając tym gestem nadzieję powrotu.
W roku jubileuszu 750. rocznicy śmierci, w czerwcu 2015 r. ponownie została otwarta krypta, zawierająca dobrze zachowane szczątki księżnej Anny. – Urszulanki modlą się za fundatorów klasztoru; kilka razy w roku odprawiana jest Msza św. w ich intencji, odbywają się także Eucharystie w intencji klarysek – mówi s. Daria.
Tymczasem do grona „fanów” Przemyślidówny dołączyła jakiś czas temu młodzież z Siechnic. Księżna patronuje bowiem tamtejszemu gimnazjum. – Decyzja zapadła przed 2002 r.; podjęły ją władze lokalne i dyrekcja szkoły – tłumaczy Magdalena Rachwał, nauczycielka gimnazjum. – Ma ona związek z faktem, że Siechnice były osadą należącą do krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą. Nasza patronka jest osobą wyjątkową. Pielęgnujemy pamięć o niej, m.in. organizując co roku konkurs wiedzy o patronce szkoły. Wystawialiśmy przedstawienie o księżnej Annie; przygotowywany jest projekt edukacyjny związany z nią.
Pamięć o Henryku Pobożnym i Annie podtrzymuje m.in. Fraternia Piastowska, a także powstałe w Legnicy 9 kwietnia 2015 r. Stowarzyszenie Sióstr i Braci Henryka Pobożnego i księżnej Anny Śląskiej. Stanisław Potycz, w imieniu Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90, złożył kilka lat temu na ręce biskupa legnickiego wniosek o wyniesienie na ołtarze Henryka Pobożnego i jego żony. Ze względu na spodziewaną większą łatwość przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego księcia, na razie Anna została z tych starań wykluczona. Kto jednak wie, co będzie dalej? Historyk sztuki Anna Michalska podkreśla, że w dawnych wizerunkach Anny, choć pozbawionych aureoli, można dopatrzyć się znamion kultu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół