• facebook
  • rss
  • Kanapowi chrześcijanie, obudźcie się!


    dodane 14.01.2016 00:00

    Z ks. Rafałem Cyfką z Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, zajmującego się wsparciem dla prześladowanych chrześcijan na całym świecie, rozmawia Maciej Rajfur.

    Maciej Rajfur: Czy jest coś, czego z ambony czy podczas prelekcji nie wypada powiedzieć o prześladowaniach?


    Ks. Rafał Cyfka: To są drastyczne przypadki. Możemy nakreślić skalę i zakres tego problemu, ale nie o wszystkich rodzajach egzekucji dokonywanych np. przez dżihadystów i nie o wszystkich zagrożeniach należy mówić wprost. Żeby nie siać strachu, nie rodzić niechęci w kontekście fali migracyjnej, która dociera do Europy. Stad unikam opisu drastycznych wydarzeń i scen mogących podsycać i tak już silny lęk.


    Wydaje się, że w okresie kryzysu migracyjnego, jaki przechodzimy w Europie, czy zagrożenia islamizacją, trudniej mówi się o prześladowaniach. Tworzy się nerwowa atmosfera wokół tych tematów.


    Rzeczywiście, jednak trzeba na to spojrzeć z perspektywy dwóch płaszczyzn. Pierwsza wiąże się z lękiem przed obcymi, szczególnie tymi, którzy prowadzą świętą wojnę. Czujemy obawę przed ludźmi, którzy do nas docierają. Z drugiej strony nie bójmy się powiedzieć prawdy za ks. Douglasem Al-Bazim: „Nie każdy muzułmanin jest terrorystą, ale każdy terrorysta jest muzułmaninem”. Istnieją przypadki, gdy muzułmanie bronią chrześcijan. Czy wszyscy wyznawcy islamu chcą, żeby wyznawcy Chrystusa zniknęli z Bliskiego Wschodu? Nie. Trzeba więc pokazywać tę drugą, mniej popularną stronę. Uwaga, muzułmanie naprawdę oddają życie za chrześcijan, bronią ich w swoich domach, bronią kościołów, klasztorów, chronią siostry zakonne przed gwałtem itp. Musimy takie zachowanie zauważać.


    Jakże inna rzeczywistość od naszego spokojnego, wręcz sielskiego praktykowania wiary.


    Warto męczeństwo chrześcijan zestawiać ze świadectwem własnego życia. Konfrontować dwa światy. Ten europejski, który nasi współbracia z Bliskiego Wschodu nazywają „chrześcijaństwem kanapowym”, z rzeczywistością codziennych wypędzeń, więzienia, tortur i finalnie oddawania życia za Chrystusa w krajach arabskich. To dwa zupełnie inne obrazy chrześcijaństwa. Tamci gotowi są poświęcić wszystko dla Jezusa. A tutaj? Wychodząc z kościoła w niedzielę, idziemy kupować w hipermarkecie. Zaczynamy się targować z Panem Bogiem. Czy to przykazanie nam się opłaca, czy też nie…


    Dlaczego więc na Bliskim Wschodzie, mimo takiego cierpienia, wzrasta liczba wyznawców Chrystusa, a w Europie wręcz odwrotnie? Boży paradoks?


    Bo tam ludzie doświadczają autentycznego świadectwa wiary, a u nas go nie ma. Krew męczenników staje się nasieniem nowych wyznawców. W roku 2012 w Sudanie Północnym, w kraju, w którym za odejście od islamu i przyjęcie chrześcijaństwa grozi kara śmierci, nie tylko zapisana literą prawa, ale często wykonywana, 6 milionów dorosłych muzułmanów przyjęło chrzest.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół