• facebook
  • rss
  • W gabinecie krzywych luster

    Maciej Rajfur

    dodane 03.06.2016 22:00

    Kim jest Ali Agca? Kto nim kierował w sprawie zamachu na Jana Pawła II? Komu zależało i zależy, aby cała prawda o zamachu nie wyszła na jaw? Na te pytania odpowiadali we Wrocławiu polscy prokuratorzy oraz redaktor "Gościa Niedzielnego" Andrzej Grajewski, promując przy tym nową książkę.

    W hotelu Jana Pawła II odbyła się promocja książki Andrzeja Grajewskiego i Michała Skwary na temat okoliczności zamachu na Jana Pawła II. Tytuł "Agca nie był sam" porusza kilka wątków.

    Jeden dotyczy powstania związku przestępczego, któremu chodziło o dokonanie zamachu na papieża Polaka, drugi wątek mówi o sprawstwie kierowniczym zabójstwa, natomiast trzeci, zupełnie współcześnie pomijany, mówi o związku przestępczym, który miał zaburzyć włoskie śledztwo. Chodzi o szeroko zakrojoną akcję dezinformacyjną, która miała spowodować, by prawda na temat zamachu nigdy nie ujrzała światła dziennego.

    Czy polskie śledztwo, które zostało opisane w książce, spowodowało, że wiemy coś więcej albo że wiemy coś na pewno?

    - Jesteśmy w stanie postawić tezę w sposób weryfikowalny, że w zamachu na Jana Pawła II brał udział związek przestępczy o charakterze zbrojnym, który działał od listopada 1979 roku przynajmniej do 13 maja 1981 roku - mówił prokurator Skwara.

    Grupa ta popełniała liczne przestępstwa, korzystając z nieograniczonego budżetu i nieograniczonych kontaktów międzynarodowych, posługując się bronią palną.

    - Ustaliliśmy ponad wszelką wątpliwość, że w związku z zamachem na papieża działał drugi związek przestępczy, umownie przyjmujemy, że funkcjonował po zamachu, który miał doprowadzić do uniewinnienia Bułgarów w procesie rzymskim w 1986 roku. W toku tego postępowania zdobyliśmy liczne wartościowe dokumenty z zagranicy, głównie Włoch, Bułgarii i Niemiec - wyjaśniał prok. Skwara.

    Kim był więc Ali Agca? Jego zeznania są wzajemnie się uzupełniające i weryfikowalne przez dowody wewnętrzne, m.in. zeznania innych. - To osoba bezideowa, bez żadnego szczególnego nastawienia politycznego, religię traktuje w sposób luźny. Był wynajmowany i wykorzystywany przez przestępcze grupy tureckie do różnych zadań. Mafia turecka korzystała zaś z pomocy i zasobów służb specjalnych bułgarskich. Wyraźnie na postawie śledztwa widać powiązanie tureckiego świata przestępczego ze światem służb specjalnych Bułgarii - mówił M. Skwara, dodając, że fakty przedstawione w książce to nie żadne spekulacje, ale weryfikowalne dane.

    Na gruncie tych dowodów, które zostały zgromadzone w toku całego postępowania, możemy stwierdzić z całą pewnością, że za zamachem na Jana Pawła II stały służby bułgarskie na poziomie wykonawczym i przygotowawczym.

    - Wywiad bułgarski wraz z wywiadem niemieckim w ścisłej współpracy przynajmniej od sierpnia 1982 r. prowadziły działania dezinformacyjne w ramach operacji „Papst”. W tę działalność zaangażowane były wszystkie jednostki Stasi, jakie można sobie wyobrazić. Była to ogromna operacja, która zaangażowała mnóstwo środków - stwierdził polski prokurator.

    A zatem wiemy, kto strzelał, kto organizował zamach i kto kierował wszystkim. Wiemy także, kto zacierał później zaciekle ślady. Wciąż aktualne pozostaje pytanie: kto był mocodawcą i jakimi motywami był powodowany? Co do sprawstwa kierowniczego, w tym wątku śledztwo zostało zakończone decyzją o umorzeniu.

    - Pierwszy związek przestępczy nie odniósł sukcesu, bo papież przeżył. Ale drugi związek przestępczy, ten, który miał zatrzeć ślady, w moim przekonaniu odniósł sukces, ponieważ w publicznej narracji zupełnie inne, chybione kompletnie publikacje kształtują opinię ludzi na Zachodzie i Wschodzie, także w Polsce - konstatował A. Grajewski.

    Dziennikarz "Gościa Niedzielnego" podkreślił, że tropy w sprawie zostały zamazane bardzo skutecznie. Owszem, dzisiaj 35 lat po zamachu, jesteśmy dzięki temu śledztwu bliżej prawdy, lecz z drugiej strony przed nami cały ogrom niewiedzy, a przy tym także świadomych działań, które mają zatrzeć prawdziwy przebieg zamachu, jak i zleceniodawców.

    - To Moskwa miała interes, żeby zabić papieża. Powstaje pytanie, jaki. W mojej części książki staram się odpowiedzieć na tę zagadkę. Pamiętajmy, że Jan Paweł II wywołał euforię religijną nie tylko w Polsce, ale także w ZSRR, o czym mało wiemy. Ożywienie religijne w Związku Sowieckim jest jednym z powodów, które mocno niepokoiły władze komunistyczne - opowiadał historyk i dziennikarz.

    A. Grajewski zwrócił uwagę, że Jan Paweł II był kluczową postacią do zlikwidowania, aby przygotowany bieg historii mógł iść według kolei ustalonych przez Związek Sowiecki. Zamach na papieża był próbą przywrócenia biegu historii, który dla Wschodu był optymalny, a Zachód się z nim godził.

    - Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby zamach się udał. Jak potoczyłaby się historia Polski? Jak wyglądałby stan wojenny bez papieża Polaka, bez jego pielgrzymek, jego modlitwy? - zastanawiał się A. Grajewski.

    Podczas spotkania podniesiono także kwestię, czy zachodniemu światu również nie było na rękę dojście do całej prawdy w sprawie zamachu.

    - Nikt nie chciał na Zachodzie sprawiedliwego procesu, którego konsekwencją byłoby oskarżenie Jurija Andropowa, który w tym czasie piastuje funkcję pierwszego sekretarza KPZR. Nikt nie chciał, żeby III wojna światowa zaczęła się od strzałów na pl. św. Piotra - oświadczył dziennikarz "Gościa".

    I dodał sugestywnie, że wokół sprawy zamachu panuje zmowa milczenia. Wciąż produkowane są książki i filmy, które opowiadają zupełnie baśniowe historie. Nie drąży się tych wątków, które są istotne. To pokazuje, że wokół tej historii do podniesienia jest jeszcze bardzo dużo zasłon. Na Zachodzie nie podejmuje się takich prób, już nie mówiąc o ujawnieniu działań operacyjnych przez Rosję.

    - Ta prawda wciąż jest zakładnikiem pewnej gry politycznej. Przed nami jest czas, kiedy być może nowe dokumenty ujrzą światło dzienne. Jesteśmy w gabinecie krzywych luster, gdzie prawda była wielokrotnie zmieniana. Nam udało się kilka, zdaje się, tych luster wyprostować i zobaczyć rzeczywistość taką, jaka ona była wtedy naprawdę, ale to nie znaczy, że wszystko zostało wyjaśnione... - zaintrygował, kończąc, A. Grajewski.

     

    Dr Andrzej Grajewski, dziennikarz "Gościa Niedzielnego" i współautor książki "Agca nie był sam"   Dr Andrzej Grajewski, dziennikarz "Gościa Niedzielnego" i współautor książki "Agca nie był sam" Maciej Rajfur /Foto Gość

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół