• facebook
  • rss
  • Święta Jadwiga, jabłonie i koty

    dodane 08.09.2016 00:00

    Miasto śląskiej księżnej przeszło przez „filtr” 13 par oczu i rąk, 13 osobowości. Odcisnęło ślad na płótnach, tkaninie i papierze, w metalu oraz szkle. Co artyści w nim odkryli?

    Tym razem w plenerze wzięło udział 13 uczestników (11 pań i 2 panów), w tym 9 osób z Polski i 4 z Ukrainy. Pojawia się na nim coraz więcej różnych technik – mówią kuratorzy ks. Bogdan Giemza i Janusz Łozowski. – Po raz pierwszy na przykład jest wśród nas witrażystka Barbara Dubowska z Małkowic.

    W słonecznikach

    – Trzebnica to święte, „przemodlone” miejsce. W czasie pleneru wiele wędrowałam po okolicznych wzgórzach i zachwyciłam się tutejszą przyrodą – mówi Olha Lukowska, pracująca jako wicedyrektor Pałacu Sztuki we Lwowie oraz w Akademii Drukarstwa. Swoje uczucia przeniosła na tkaninę, tworząc prace w jednej z technik batiku, zwanej shibori. – W różny sposób związuje się tkaninę, nakłada się specjalną farbę. Po rozwiązaniu otrzymujemy niepowtarzalny wzór, który zawsze jest jakąś niespodzianką. Utrwala się go za pomocą żelazka – wyjaśnia. Dodaje, że Polacy chętnie biorą udział w różnych projektach plastycznych organizowanych we Lwowie. – Mamy taką artystyczną przyjaźń polsko-ukraińską – stwierdza. W gronie artystów znalazła się Jolanta Kuszyńska-Szmuda, z wykształcenia lekarka. Jej obrazy mają soczyste barwy, wypełnia je szacunek wobec tajemnicy macierzyństwa. Bardzo często maluje „Madonny polskie”. – Ukazałam św. Jadwigę w słonecznikach i innych miejscowych kwiatach – mówi. – Dla mnie jest ona takim uosobieniem kobiecej dobroci. Była matką, a jednocześnie czuła potrzebę pomagania także ludziom spoza grona swoich najbliższych. Na moim obrazie z jej oka spływa łza. Płynie wobec zaniku wrażliwości na drugiego człowieka. Jako lekarz wiem, że jest ona bardzo potrzebna – wyjaśnia.

    Buty pod drzewem

    Oksana Baklan namalowała z kolei Maryję siejącą ziarno, otoczoną przez zioła, zboże, tradycyjnie święcone w kościele na uroczystość Matki Bożej Zielnej. – Obraz nawiązuje do legendy. Zgodnie z nią w Egipcie Maryja zasiała nasiona, z których potem bujnie wykiełkowały rośliny – tłumaczy. Na kolejnym obrazie pani Oksany pod jabłonią leżą książęca korona, płaszcz, buty. – Jadwiga chodziła boso. Chciałam ukazać, jak te stopy, które na ziemi zostawały bez obuwia, unoszone są do nieba – mówi. – Jabłoń, na obrazie kwitnąca i owocująca, ma tu znaczenie symboliczne. Kojarzy się z Trzebnicą, ale może wyobrażać różne dzieła, które księżna po sobie pozostawiła. One rozkwitły i przyniosły obfite owoce. Plener nie mógłby się pewnie obyć bez malowanych na deskach aniołów J. Łozowskiego. Tuż obok nich widać… koty. – Byliśmy na ognisku u sióstr boromeuszek, które mają dużo kotów, i tak się nimi zafascynowałam – mówi Natalia Skrynnyk. Profesor Stanisław Gnacek w metalu wyraził trzebnickie krajobrazy, a Ewa Walczak-Jackiewicz św. Jadwigę i św. Bartłomieja. – Spojrzenie artystów także nas wzbogaca. Możemy ich oczyma popatrzeć jeszcze raz na to, co może nam się nieco opatrzyło – mówił ks. Jerzy Olszówka podczas wernisażu. W Trzebnicy wkrótce rozpoczną się poplenerowe wystawy, m.in. w urzędzie gminy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół