• facebook
  • rss
  • Z wizytą u książąt

    dodane 13.10.2016 00:00

    Zamek na Ostrowie Tumskim to jedno z miejsc związanych ze św. Jadwigą i jej mężem. Jego budowę rozpoczął teść świętej, a prawnuk doprowadził do rozkwitu. Dziś mury pamiętające władców to wyzwanie i inspiracja.

    Relikty siedziby książęcej, ukryte na terenie domu zakonnego i ogrodu sióstr szkolnych de Notre Dame (a także ich sąsiadek nazaretanek) są przedmiotem kolejnych badań. Pojawiają się także nowe pomysły, jak sprawić, by zamek wpisał się w świadomość wrocławian i turystów. Wciąż niewielu z nich wie, że Wrocław posiadał potężną rezydencję, która mogła stać się – zgodnie z książęcymi aspiracjami – siedzibą króla Polski. Pozostałości wielkiego zamczyska dziś wychodzą spod ziemi na Ostrowie Tumskim – i w coraz większym stopniu udostępniane są zwiedzającym.

    Niech go zobaczą

    Konkretne pomysły na ich nową prezentację przedstawili studenci z Wrocławia i Gliwic, uczestnicy II edycji warsztatów „Zamki i ich cienie. Badania, konserwacja i ekspozycja reliktów zamkowych”. Niektóre wizje robią wrażenie. Jak choćby propozycja wzniesienia przy ul. św. Marcina wielkiej wieży – nawiązującej do kiedyś istniejącej, „ekspozycja akustyczna” – gdzie zwiedzający mógłby wsłuchać się w dźwięki sprzed wieków: śpiew mnichów, tętent końskich kopyt, odgłosy dobiegające z kuźni, targowiska, z pola bitwy… Studenci przewidzieli barwną iluminację zamkowych pozostałości, specjalną lunetę, przez którą obejrzelibyśmy zamek sprzed wieków wraz z okolicą, możliwość przebrania się w strój księżnej, mieszczanina czy mnicha. W czasie warsztatów zastanawiano się m.in. nad tym, jak zadaszyć odkopane relikty w ogrodzie domu zakonnego. – Część osób pracowała nad projektami zadaszenia lekkiego, a część nad projektem płyty żelbetowej. Ten drugi rozwinął się w koncepcję całego muzeum, z wystawą z elementami multimedialnymi i możliwością prowadzenia lekcji muzealnych – mówią studenci Justyna Motyka i Wojciech Fikus. Tłumaczą sens wzniesienia wspomnianej wieży. – Nie chodzi o odtworzenie tej, która tu kiedyś istniała, ale nawiązanie do niej z wykorzystaniem nowoczesnych materiałów – mówią. – Chcemy w ten sposób przyciągnąć uwagę przechodniów i uświadomić im, że kiedyś wznosił się tu zamek. Obecnie w ogóle tego nie widać!

    Byli tu

    To na razie sfera marzeń, jednak warsztaty mają namacalny owoc w postaci otwartej już, udoskonalonej trasy zwiedzania. – Wprowadzone zostały opisy w języku angielskim, pojawiły się nowe tablice – m.in. z informacją na temat wykorzystywanej tu cegły, która, jak potwierdziły badania, jest najstarsza w Polsce – wyjaśnia Kamil Krawczyk, przewodnik miejski oprowadzający turystów po reliktach zamkowych w klasztornych piwnicach i specjalista ds. marketingu zajmujący się ich promocją. – Studenci wykonali m.in. makietę zamku z czasów Henryka IV Probusa. Jego aspiracje dotyczące zjednoczenia ziem polskich i uzyskania korony zyskały odzwierciedlenie właśnie w rozbudowywanej rezydencji. Można też zobaczyć makietę zamku z początków jego powstawania. Wkrótce powstanie kolejna – ukazująca tę budowlę za czasów Henryka Brodatego i św. Jadwigi. Kamil Krawczyk potwierdza, że z całą pewnością książęca para tu przebywała. O wielkiej księżnej przypomina choćby udostępnione turystom wnętrze nazywane Komnatą św. Jadwigi. – Niestety, jej ściany nie mogą pamiętać świętej, pochodzą z XV w., gdy przebywali tu kanonicy – wyjaśnia. – Możliwe jednak, że wcześniej w tej części dawnej książęcej siedziby mieszkały kobiety.

    Zaczął Bolesław

    Na zakończenie studenckich prac prof. Małgorzata Chorowska z Politechniki Wrocławskiej (organizującej warsztaty) zaprezentowała najnowszy stan wiedzy na temat rezydencji na Ostrowie Tumskim. Pani profesor przedstawiła dzieje zamku sięgające Bolesława Wysokiego – wnuka Bolesława Krzywoustego, syna Władysława Wygnańca. Bolesław Wysoki, ojciec Henryka Brodatego – czyli teść św. Jadwigi – w 1163 r. dotarł do Wrocławia i przez ok. 30 lat władał Śląskiem. Wszystko wskazuje na to, że za jego czasów z prastarego grodu sięgającego X w. zaczyna kiełkować zamek – najpierw w postaci ogromnej budowli wbitej w wały. – Początek zamku to wielka budowla z centralnym filarem. Analiza C14 potwierdza, że powstała ona w okresie 1166–1186 – wyjaśnia pani profesor. 18-boczny obiekt o zewnętrznej średnicy ok. 25 m był zapewne wieżą mieszkalną z kaplicą na którejś kondygnacji. Resztki jej potężnych filarów można zobaczyć w piwnicach sióstr. Za czasów Henryka Brodatego prawdopodobnie wieżę tę „przeciął” podłużny pałac, pojawiły się kolejne elementy. Niestety, po śmierci Henryka IV Probusa kompleks popadł w zapomnienie. Swoje domy na jego posiadłościach zaczęli wznosić kanonicy świętokrzyscy. Dziś relikty znajdują się na terenie domu zakonnego sióstr szkolnych Notre Dame, a także zapewne u ich sąsiadek – nazaretanek. Zanim śmiałe projekty zaczną wchodzić w życie, już teraz warto zaglądać na ul. św. Marcina. W Roku Jadwiżańskim, ogłoszonym z okazji 750. rocznicy kanonizacji śląskiej księżnej, po prostu wypada zajrzeć do jej zamku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół