• facebook
  • rss
  • Mniej sensacji, więcej konkretów

    Maciej Rajfur

    |

    Gość Wrocławski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Adhortacja „Amoris laetitia” wywołała wiele dyskusji, bo skupiono się na jednym akapicie, omijając pozostałą piękną treść.

    Podczas Czwartkowej Katechezy Wrocławskiej 30 marca adhortację posynodalną papieża Franciszka analizowali biskupi Andrzej Siemieniewski i Jacek Kiciński. – Spotykamy się po roku od wydania dokumentu. Czas ten był wypełniony debatami, rozmowami, wydarzeniami – często o zabarwieniu publicystycznym – nawiązującymi do adhortacji – rozpoczął bp Andrzej.

    Odpowiednie podejście

    Cytując postanowienia Soboru Watykańskiego I, bp Andrzej Siemieniewski przypomniał, że biskupi rzymscy jasno wyjaśniają obowiązującą naukę Kościoła, którą z pomocą Bożą uznali za zgodną z Pismem Świętym i apostolską Tradycją. Prelegent przyznał, że w tym kontekście dogmat o nieomylności papieskiej bywa źle rozumiany: jako dar tworzenia przez papieży prawd katolickich. – Sobór nas koryguje. Prawdy ogłaszane nie są nowe, sformułowania mogą być nowe, ale prawda musi wynikać z Pisma Świętego i apostolskiej Tradycji. Duch Święty został obiecany następcy Piotra nie w tym celu, aby na podstawie Jego objawienia podawał nową naukę, ale by przy Jego pomocy zachowywał i wiernie wyjaśniał objawienie otrzymane przez apostołów, czyli depozyt wiary – tłumaczył bp Andrzej. I z takim podejściem powinniśmy analizować adhortację papieża Franciszka, którą wykrzywiają, niestety, mylne oczekiwania dziennikarskie, sugerujące czasem, jakoby papież stał się twórcą nowych nauk.

    Patrz na całość, nie wybiórczo

    – „Amoris laetitia”, czyli inaczej radość miłości, szczęśliwa miłość albo: rodzina w Bożym planie zbawienia. Jestem zachwycony jej treścią, ukazaniem w niej piękna miłości małżeńskiej – rozpoczął swoją wypowiedź bp Jacek Kiciński. Ojciec Święty nie boi się podejmować trudnych tematów, jak rozpad małżeństwa, cierpienie, przemijanie, kryzysy, śmierć. Omawia różne etapy życia człowieka i daje konkretne wskazania dla wspólnoty Kościoła. Prelegenci przyznali, że ogłoszeniu adhortacji towarzyszyły różne sensacje medialne, które skupiały się w większości na jednym akapicie: Czy papież zezwoli na Komunię św. dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych? – Pomija się przy tym całą piękną treść dokumentu, która ukazuje miłość Boga do człowieka! – zauważył bp Jacek, zachęcając do uważnej lektury. Franciszek wyraźnie mówi, że małżeństwo kontynuuje dzieło stworzenia, przez co małżonkowie otrzymują wielką godność. Bóg stwarza człowieka z miłości i przeznacza go do miłości.

    Poznaj zagrożenia

    Franciszek w „Amoris laetitia” opisuje także współczesną rzeczywistość, w której żyje rodzina. W XXI wieku, jego zdaniem, zmienia się sposób patrzenia na małżeństwo. Papież dostrzega to, co dobre: właściwy podział obowiązków w domu, równouprawnienie męża i żony czy humanizację rodziny, jednak punktuje przy tym trudności, które niesie dzisiejsza cywilizacja: indywidualizm, hedonizm, zatopienie w doczesności, uleganie kulturze tymczasowości, życie na tzw. próbę, osamotnienie. – Choć małżeństwa są razem, nie mają czasu dla siebie. Dochodzi do tego zjawisko narcyzmu, czyli koncentracja na sobie, brak trwałych decyzji, osłabienie wiary, ideologia gender, zjawiska aborcji i eutanazji, upadek autorytetu ojcowskiego – wymieniał bp Jacek Kiciński. Na to wszystko adhortacja daje odpowiedź: Jezusa Chrystusa, który przychodzi na świat w małżeństwie Maryi i Józefa. Rozpoczyna publiczną działalność od cudu na weselu w Kanie Galilejskiej. Realizuje swoje powołanie w rodzinie, do 30. roku życia pracując na swoje utrzymanie. Dowartościowuje tym samym piękno życia rodzinnego, nadaje godność małżeństwu.

    Nie ma gotowych rozwiązań

    – Ojciec Święty nie boi się nawet takiego zagadnienia jak „Erotyczny wymiar miłości”. Objaśnia sens współżycia małżeńskiego z poszanowaniem wzajemnej godności – oświadczył bp Jacek. Papież porusza w adhortacji także kwestie rozwodu, czyli rozpadu rodziny. Apeluje, by dzieci w takim wypadku nie stały się zakładnikami egoizmu rodziców. Owszem, czasem separacja jest nieunikniona, by chronić osobę słabszą, natomiast my, jako wspólnota Kościoła, mamy w takiej sytuacji ludziom towarzyszyć i pomagać. – Nie ma prostych sytuacji i Kościół nigdy nie da w tej materii gotowych rozwiązań, ponieważ każdy rozpad małżeństwa to indywidualna, osobista tragedia tych osób. Takie sytuacje wymagają dużo światła oraz trzeźwego rozeznania – wyjaśniał bp Jacek. Franciszek w swoim dokumencie od razu zaznacza, że nie chodzi o relatywizowanie nauki Kościoła, która od wieków jest niezmienna. Po prostu musimy zauważać w tym wszystkim cierpienie człowieka i odpowiedzieć na nie miłością.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół