Nowy numer 16/2018 Archiwum

Mniej sensacji, więcej konkretów

Adhortacja „Amoris laetitia” wywołała wiele dyskusji, bo skupiono się na jednym akapicie, omijając pozostałą piękną treść.

Podczas Czwartkowej Katechezy Wrocławskiej 30 marca adhortację posynodalną papieża Franciszka analizowali biskupi Andrzej Siemieniewski i Jacek Kiciński. – Spotykamy się po roku od wydania dokumentu. Czas ten był wypełniony debatami, rozmowami, wydarzeniami – często o zabarwieniu publicystycznym – nawiązującymi do adhortacji – rozpoczął bp Andrzej.

Odpowiednie podejście

Cytując postanowienia Soboru Watykańskiego I, bp Andrzej Siemieniewski przypomniał, że biskupi rzymscy jasno wyjaśniają obowiązującą naukę Kościoła, którą z pomocą Bożą uznali za zgodną z Pismem Świętym i apostolską Tradycją. Prelegent przyznał, że w tym kontekście dogmat o nieomylności papieskiej bywa źle rozumiany: jako dar tworzenia przez papieży prawd katolickich. – Sobór nas koryguje. Prawdy ogłaszane nie są nowe, sformułowania mogą być nowe, ale prawda musi wynikać z Pisma Świętego i apostolskiej Tradycji. Duch Święty został obiecany następcy Piotra nie w tym celu, aby na podstawie Jego objawienia podawał nową naukę, ale by przy Jego pomocy zachowywał i wiernie wyjaśniał objawienie otrzymane przez apostołów, czyli depozyt wiary – tłumaczył bp Andrzej. I z takim podejściem powinniśmy analizować adhortację papieża Franciszka, którą wykrzywiają, niestety, mylne oczekiwania dziennikarskie, sugerujące czasem, jakoby papież stał się twórcą nowych nauk.

Patrz na całość, nie wybiórczo

– „Amoris laetitia”, czyli inaczej radość miłości, szczęśliwa miłość albo: rodzina w Bożym planie zbawienia. Jestem zachwycony jej treścią, ukazaniem w niej piękna miłości małżeńskiej – rozpoczął swoją wypowiedź bp Jacek Kiciński. Ojciec Święty nie boi się podejmować trudnych tematów, jak rozpad małżeństwa, cierpienie, przemijanie, kryzysy, śmierć. Omawia różne etapy życia człowieka i daje konkretne wskazania dla wspólnoty Kościoła. Prelegenci przyznali, że ogłoszeniu adhortacji towarzyszyły różne sensacje medialne, które skupiały się w większości na jednym akapicie: Czy papież zezwoli na Komunię św. dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych? – Pomija się przy tym całą piękną treść dokumentu, która ukazuje miłość Boga do człowieka! – zauważył bp Jacek, zachęcając do uważnej lektury. Franciszek wyraźnie mówi, że małżeństwo kontynuuje dzieło stworzenia, przez co małżonkowie otrzymują wielką godność. Bóg stwarza człowieka z miłości i przeznacza go do miłości.

Poznaj zagrożenia

Franciszek w „Amoris laetitia” opisuje także współczesną rzeczywistość, w której żyje rodzina. W XXI wieku, jego zdaniem, zmienia się sposób patrzenia na małżeństwo. Papież dostrzega to, co dobre: właściwy podział obowiązków w domu, równouprawnienie męża i żony czy humanizację rodziny, jednak punktuje przy tym trudności, które niesie dzisiejsza cywilizacja: indywidualizm, hedonizm, zatopienie w doczesności, uleganie kulturze tymczasowości, życie na tzw. próbę, osamotnienie. – Choć małżeństwa są razem, nie mają czasu dla siebie. Dochodzi do tego zjawisko narcyzmu, czyli koncentracja na sobie, brak trwałych decyzji, osłabienie wiary, ideologia gender, zjawiska aborcji i eutanazji, upadek autorytetu ojcowskiego – wymieniał bp Jacek Kiciński. Na to wszystko adhortacja daje odpowiedź: Jezusa Chrystusa, który przychodzi na świat w małżeństwie Maryi i Józefa. Rozpoczyna publiczną działalność od cudu na weselu w Kanie Galilejskiej. Realizuje swoje powołanie w rodzinie, do 30. roku życia pracując na swoje utrzymanie. Dowartościowuje tym samym piękno życia rodzinnego, nadaje godność małżeństwu.

Nie ma gotowych rozwiązań

– Ojciec Święty nie boi się nawet takiego zagadnienia jak „Erotyczny wymiar miłości”. Objaśnia sens współżycia małżeńskiego z poszanowaniem wzajemnej godności – oświadczył bp Jacek. Papież porusza w adhortacji także kwestie rozwodu, czyli rozpadu rodziny. Apeluje, by dzieci w takim wypadku nie stały się zakładnikami egoizmu rodziców. Owszem, czasem separacja jest nieunikniona, by chronić osobę słabszą, natomiast my, jako wspólnota Kościoła, mamy w takiej sytuacji ludziom towarzyszyć i pomagać. – Nie ma prostych sytuacji i Kościół nigdy nie da w tej materii gotowych rozwiązań, ponieważ każdy rozpad małżeństwa to indywidualna, osobista tragedia tych osób. Takie sytuacje wymagają dużo światła oraz trzeźwego rozeznania – wyjaśniał bp Jacek. Franciszek w swoim dokumencie od razu zaznacza, że nie chodzi o relatywizowanie nauki Kościoła, która od wieków jest niezmienna. Po prostu musimy zauważać w tym wszystkim cierpienie człowieka i odpowiedzieć na nie miłością.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma