• facebook
  • rss
  • Alleluja na tysiąc dziobów

    dodane 13.04.2017 00:00

    Śpiewają tu co rano jak najpiękniejsze wielkanocne dzwony. A pani Joanna, która mieszka „pod rudzikiem”, wytrwale portretuje je na pisankach.

    Gości wjeżdżających do Rudy Milickiej, miejscowości na skraju rezerwatu ornitologicznego Stawy Milickie, wita św. Franciszek. Wyrzeźbionego przez Jerzego Zakowicza Biedaczynę z Asyżu obsiadły ptaki – chyba akurat głosi im kazanie. Obok świętego umieszczono informację, że Ruda Milicka to wioska tematyczna: Ptasia Kraina. Znajduje się tu Stacja Ornitologiczna Uniwersytetu Wrocławskiego, sadzone są przyjazne ptakom rośliny, a przy tabliczkach z numerami domów widać płaskorzeźby z ptakami.

    Skrzydlate jaja

    – Mój ulubiony ptak to chyba rudzik – mówi Joanna Kalicka, która przy drzwiach ma podobiznę właśnie tego mieszkańca okolicy. – Pięknie śpiewa. Z jednym się zaprzyjaźniłam. Miałam w telefonie nagrany głos rudzika. Gdy puszczałam tę „piosenkę”, przylatywał mi pod nogi. Ptaszka z charakterystyczną rudą plamą nie mogło więc zabraknąć na malowanych przez panią Joannę pisankach. Zaczęła je tworzyć ot tak, dla siebie, kiedy tylko Ruda Milicka została uznana za ptasią wioskę. Kiedy kolorowe ozdoby zobaczyła pani sołtys, pojawił się pomysł na zorganizowanie wystawy, potem kolejnej. Dziś pisanki z Rudy – choć tworzone w limitowanych seriach jako podarunki – są już rozpoznawalne. Powstało także nieco ptasich bombek. – Najpierw trzeba zrobić wydmuszkę i dobrze wysuszyć ją na grzejniku. Kolorowe tło można wykonać plakatówkami, a potem pokryć lakierem albo na przykład farbami akrylowymi. Na tle szkicuję ołówkiem ptaszki i maluję – wyjaśnia autorka. – To są zawsze konkretne ptaki zamieszkujące naszą okolicę. Sikorki, pliszki, które często mają tu gniazda przy rzece, dzięcioły, gile, remiz z gniazdem jak rękawiczka… Są wilgi i ptaki zwane podróżniczkami, są szczygieł i wąsatka, czapla biała i zwykły wróbelek.

    Muzykanci i przyjaciele

    Pani Joanna, która ptaki ma nawet na ozdobnych poduszkach, z niejednym bohaterem swoich pisanek weszła w bliższą znajomość. Choćby z pewną sójką. – Wykarmiona od pisklaka w stacji ornitologicznej, gdzie pracuję, tak się oswoiła, że siadała na głowie. Rano towarzyszyła mi, gdy szłam do pracy. Leciała za mną, gdy wracałam do domu, i przy nim nocowała – wspomina. Kandydatów do portretowania na wielkanocnych ozdobach ma wokół siebie mnóstwo. Przed domem kos wydziobuje właśnie z ziemi robaki, nie zwracając uwagi na bliskość ludzi, słychać buczenie ptaka o nazwie bąk. Swoje gniazdo na domu miały kiedyś małe kopciuszki. – Od wiosny do jesieni nieustannie gra orkiestra. Zimą mamy mnóstwo gości w naszym karmniku – mówi pani Joanna. Dodaje, że w okolicy wiele jest bielików, nie wspominając już o bogactwie wodnego ptactwa na pobliskich stawach. W Rudzie Milickiej przybywa także… ludzi. Nie tylko naukowców i studentów czy fotografów przyrody. – Turyści chętnie jeżdżą tu rowerami, odwiedzają wieżę widokową w Grabownicy – wyjaśnia twórczyni pisanek. Warto zajrzeć do ptasiej wioski na doroczny festyn w okolicach dnia św. Franciszka. „Bóg uczynił was szlachcicami wśród stworzeń i przydzielił wam mieszkanie w czystym powietrzu; choć nie siejecie ani nie żniwujecie, On jednak opiekuje się wami i wami rządzi, bez żadnej waszej troski” – mówił kiedyś w kazaniu do ptaków. Może na Wielkanoc warto wsłuchać się w ich śpiew – to one w końcu najbliższe są wielkanocnemu symbolowi życia: jajku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Serwis specjalny

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół