• facebook
  • rss
  • Chce być obecny

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 27/2017

    dodane 06.07.2017 00:00

    Abp Józef Kupny konsekrował odbudowany kościół pw. św. Józefa w Oławie. 30 maja 2013 r., w uroczystość Bożego Ciała, budynek doszczętnie spłonął.

    Mimo wstępnych, niezbyt optymistycznych ekspertyz po tym tragicznym wydarzeniu mieszkańcy zdecydowali, że kościół trzeba odbudować. To głównie dzięki ich ofiarności tak szybko udało się przywrócić go do życia. – Z zewnątrz posiada dokładnie taką bryłę jak przed pożarem. Wewnątrz również odwołujemy się do poprzedniego wyglądu wnętrza, jednak wprowadzone zostały elementy nawiązujące do duchowości Wschodu, do tradycji monastycznej – mówi ks. Tomasz Czabator, proboszcz parafii pw. NMP Matki Pocieszenia, do której należy kościół św. Józefa. Z żywiołu udało się uratować tylko niektóre sprzęty liturgiczne znajdujące się w zakrystii. Cała reszta – dach i wnętrze – spłonęła. Część kościelnej wieży się zawaliła. Pierwszej po odbudowie Mszy św. przewodniczył abp Józef Kupny. – Ten kościół, tak jak każdy inny, przypomina nam, że Bóg nie zamyka się tylko w prywatnej przestrzeni naszego serca. On chce być obecny w publicznej przestrzeni miast. Chce być wszędzie, gdzie toczy się nasze życie – mówił w homilii.

    Wyjaśniał, że potrzebujemy miejsc zgromadzeń, modlitwy, w których doświadczamy wspólnoty z Bogiem i bliźnimi, a przede wszystkim realnego spotkania z Jezusem prawdziwie żywym w Eucharystii. Hierarcha zwrócił uwagę, że sprawowanie Mszy św. wymaga sakralnej przestrzeni, w której wierni wspólnie będą słuchać słowa Bożego, celebrować obecność Chrystusa pod świętymi postaciami i wielbić Go za wielki dar miłości. Zaznaczył też, że całe wyposażenie świątyni kieruje naszą myśl ku niebu i służy budowaniu głębokiej relacji między osobami, którą nazywamy komunią. – Nawet niewielka wieża kościelna wskazuje na niebo i mówi o wysokości, na którą nie można się wspiąć o własnych siłach. Tam można się dostać tylko sercem – tłumaczył. – Do kościoła przychodzimy po to, by przygotować nasze serca na spotkanie z Bogiem. Wyjaśniał, że Jezus wskazuje w Ewangelii, iż pierwszym krokiem do dobrego przygotowania przed tym spotkaniem musi być pojednanie się z bliźnimi. – Nie powinniśmy przychodzić na ucztę miłości bez miłości, z sercem pełnym gniewu – nauczał. Najlepszą drogą ku temu jest modlitwa, która nas jednoczy na nowo, pokazuje, że jesteśmy dziećmi tego samego Ojca, pokonuje rozdrażnienie, frustrację i smutek, na nowo nas otwiera, pokazuje iskierkę światła nadziei i zgody. – Budowa jedności między sobą i z naszym Ojcem w niebie osiąga maksimum swojego natężenia w Eucharystii, która sprawowana jest we współczesnym wieczerniku, tzn. w kościele – mówił na zakończenie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół