• facebook
  • rss
  • Zwycięstwo przychodzi przez Nią

    dodane 17.08.2017 00:00

    – Nie ma świętości bez maryjności – mówi bp Jacek Kiciński, wędrujący na Jasną Górę z wrocławskimi pielgrzymami. – Bądźmy żywą koroną Maryi – słyszeli. Wielu z nich niosło do Niej klejnoty otrzymanych łask.

    Całymi latami chodziłem do kościoła tylko dlatego, że tak nakazuje tradycja – wspomina Łukasz, żołnierz pielgrzymujący w tym roku w grupie 20 wraz z żoną Kasią. – Gdy miałem może 20 lat, kolega zaprosił mnie na dyskotekę. Spodobało mi się. Szybko uzależniłem się od alkoholu; czasem zdarzały się i narkotyki. Alkohol otwierał mnie na kolejne grzechy – uzależniłem się od pornografii, pojawiła się mnie agresja i nienawiść do ludzi. Miałem ochotę uderzyć każdego, kto, jak mi się wydawało, krzywo na mnie spojrzał. Brakowało mi doświadczenia miłości. Mój ojciec, podobnie jak ja, żołnierz, też uwikłał się w problemy z alkoholem. Był szorstki, często obojętny. Nosiłem w sobie wiele ran. Dlaczego dziś można spotkać Łukasza na jasnogórskim szlaku?

    Spragnieni miłości

    Najpierw znalazł się na granicy życia i śmierci. Wracając z dyskoteki, wdał się w bójkę i o mało nie został zabity. Przeszedł poważną operację. – Po wyjściu ze szpitala znów zacząłem pić. Pewnego dnia siedziałem pijany, ze złamaną ręką, w parku. Wtedy dostrzegłem Kasię. To Pan Bóg postawił ją na mojej drodze – mówi z przekonaniem. Ona też dobrze pamięta chwilę, gdy wracając z zakupów przez park, ujrzała Łukasza. Zagadnął ją, ale było to przelotne spotkanie. Był nietrzeźwy. Potem jednak znów się na siebie natknęli, a on – niepewny, co mówił po pijanemu – przepraszał ją za swoje zachowanie. Kasia również była osobą po przejściach. – Oboje pochodzimy z rozbitych rodzin. Dzieciństwo miałam trudne. Wychowałam się wśród alkoholików, musiałam opiekować się dwójką rodzeństwa. Związałam się z pewnym człowiekiem, który został ojcem mojego dziecka, ale – gdy synek miał 9 miesięcy – zostawił mnie. Pojawiali się w moim życiu inni mężczyźni, ale z żadnym nie połączyła mnie głęboka więź – wyjaśnia. Z Łukaszem zaczęła spotykać się coraz częściej, wkrótce zostali parą. Nie była to sielanka. Kasia widziała jego alkoholizm i agresję. – Miałem żelazną zasadę, że nigdy nie uderzę kobiety, a jednak zdarzyło się, że w alkoholowym amoku podniosłem na Kasię rękę – wspomina Łukasz. – Bardzo tego żałowałem. Pogodziłem się z tym, że między nami wszystko skończone. Spakowałem się, zacząłem ryczeć. Wtedy ona zatrzymała mnie. Powiedziała, że chce, żebym został. – Pamiętam, że wtedy mama Łukasza pojechała do Częstochowy na Eucharystię z modlitwą o uzdrowienie. Już wcześniej chodziła w Oleśnicy na podobne Msze św., na które zaprasza Wspólnota Przymierza Rodzin „Mamre”. Bardzo ciekawiło mnie, co to za modlitwy. Namawiałam Łukasza do udziału w takiej Mszy. Długo odmawiał, lecz ostatecznie się zgodził.

    Nie machnął ręką

    To był przełom. Mężczyzna usłyszał kazanie ks. Krystiana Charchuta. Dotknęło go. Poszedł na kolejną Eucharystię. – Usłyszane tam słowa trafiały do mojego serca, niosły miłość, dobroć. Poczułem, że wszystko może się zmienić, że jest dla mnie nadzieja. Zacząłem otwierać się na Boże działanie – mówi. To był długi proces. Modlitwa, wewnętrzna walka, chwile zwątpienia i powstań. Małżonkowie opowiadają o pewnych rekolekcjach, które kończyły się w niedzielę Miłosierdzia Bożego, przypadającą wtedy w urodziny Łukasza. On przeżywał chwile zwątpienia. Widział, że ludzie otrzymują od Pana różne dary, a on… nic. Czuł się jak głaz. „Pan Jezus chyba mnie nie kocha” – myślał. – Wstałam rano i zaczęłam się modlić: „Panie Jezu, Łukasz ma dziś urodziny, zrób mu proszę niespodziankę, pokaż mu – w jakikolwiek chcesz sposób – że go kochasz” – opowiada Kasia. Razem z mamą Łukasza zamówiła Mszę św. w jego intencji. Właśnie tego dnia, podczas modlitwy rekolekcyjnej, mężczyzna doświadczył dotknięcia Bożej miłości, otrzymał dar łez. Wszystko działo się stopniowo. Stare rany dawały o sobie znać, ale dokonał się zasadniczy przełom. – Od 3,5 roku nie piję, choć nie korzystałem z żadnych terapii czy leków. Jezus wyzwolił mnie z pornografii, z nienawiści do ludzi. Patrzę na nich inaczej, z dobrocią – mówi. – Korzystam regularnie ze spowiedzi. Nie wyjdę do pracy zanim się nie pomodlę, nie przeczytam słowa Bożego. Czułbym się bez tego pusty, jak bez śniadania. Bóg dał mi doświadczyć ojcowskiej miłości, której mi brakowało. Mógł powiedzieć: „Stary, tyle uczyniłeś zła, gnij sobie teraz w swoich grzechach”. Nie zrobił tego. Nie machnął na mnie ręką. Każdy człowiek jest dla niego bezcenny.

    Pod płaszczem Matki

    Kasia podkreśla, jak ważne jest, by pomagać ludziom uwikłanym w nałogi. Z drugiej strony, to oni muszą sami chcieć wyzwolenia. – Mamy świadomość tego, że nie jesteśmy idealni, że pochodzimy z rozbitych rodzin i szatan, jak mówił pewien ksiądz, będzie robił wszystko, by zniszczyć naszą więź, by w naszych rodzinach trwała „rozerwalność” małżeństw. Musimy czuwać – mówi. Rok po ślubie wyruszyli po raz pierwszy wspólnie na pielgrzymkę na Jasną Górę. Idą trzeci raz. Są pełni wdzięczności. Wiedzą, że opieka Maryi jest jak „Boża zbroja”. – Byliśmy, za zachętą babci Łukasza, w Niepokalanowie, poznaliśmy wspólnotę Rycerstwa Niepokalanej. Jesteśmy jej sympatykami (żołnierzowi przystoi tym bardziej być rycerzem Maryi!), należymy do Wspólnoty Różańcowej, przyjęliśmy razem szkaplerz Matki Bożej, nosimy medalik Niepokalanej – opowiadają. – Wiemy, że przez Maryję przychodzi zwycięstwo – dodaje Łukasz. Na pielgrzymce przeżyli bardzo mocno akt osobistego ofiarowania swojego życia Maryi. To było dla nich właściwie odnowienie oddania. – Już Jej zawierzyliśmy. Wchodzimy w to coraz głębiej – mówią. Hasło „Idźcie i głoście” oddaje to, czym żyją. Kasia od roku pracuje w szpitalu. W kontakcie z ciężko chorymi ludźmi ma wiele okazji, by ofiarowywać im miłość, uwagę, gotowość do rozmowy – także o Bogu. Łukasza ciągnęło do zaangażowania się w Liturgiczną Służbę Ołtarza. Najpierw włączył się w nią przy kościele garnizonowym, bo w swojej parafii… jakoś tak było wstyd. Ludzie tu człowieka znają, będą patrzyć, komentować. W końcu przełamał się i zgłosił do swojego proboszcza. Chce dawać świadectwo, także stojąc przy ołtarzu. Bywa, że w pracy ktoś podśmiewa się z jego religijności. – Nie reaguję agresją, nie spinam się, ale wiary bronię. Nie wstydzę się Jezusa. Jestem zawsze gotowy do rozmowy o Nim – mówi. Kolega, wrogo nastawiony do wiary, Kościoła, czasem prowokacyjnie mówi: „Ave satan”. „Ave Maryja” – odpowiada pogodnie Łukasz.

    Posłani przez Królową

    S. Mariola, józefitka: 13 maja uczestniczyłam na Jasnej Górze w wieczorze uwielbienia organizowanym w związku z 100. rocznicą objawień fatimskich. W czasie modlitwy otrzymałam od przyjaciela wiadomość o trwających zapisach na Przystanek Jezus. Zawsze wydawało mi się, że to nie dla mnie, nie moje klimaty. Nagle przyszła myśl: „A jeśli to Pan Bóg chce, żebym pojechała?”. Opowiedziałam o wszystkim przełożonej, zdając się na jej decyzję. Nie chciałam stawiać Bogu granic. Po modlitwie zapadła decyzja o moim wyjeździe. Wyruszyłam. Zaangażowanie w Przystanek okazało się niesamowitym przeżyciem. To Matka Boża mnie tam posłała… A niedługo, jak się okazało, rozpocznę posługę w naszym domu w Częstochowie, tuż pod murami Jasnej Góry. Agnieszka Wrzesińska z Obornik Śl.: Nasz rocznik był pierwszy, który miał zdawać nową maturę z języka polskiego. Bardzo mnie to stresowało. Tymczasem w naszej parafii trwała akurat peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Uklęknęłam przed obrazem i mówię: „Matko Boża, żebym tak zdała tę maturę... A jak zdam na 100 procent, to pójdę do Ciebie”. Byłam, jak się okazało, jedną z trzech osób w klasie, która zdała na 100 procent. Złożoną obietnicę trzeba było spełnić. Pierwsze trzy dni na pielgrzymce były bardzo trudne. Kiedy jednak poznałam na szlaku siostry Kasię i Bożenę, wszystko stało się prostsze. Doszłam. A w ostatnich miesiącach wiele wydarzyło się w moim życiu. Od niedawna należę do wolontariatu misyjnego „Salwator”; w lipcu byłam na misji – wyjechałam z osobami niepełnosprawnymi do Drawna. To był piękny czas.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół