Nowy numer 20/2018 Archiwum

Witajcie w rodzinie

W święto Nawrócenia św. Pawła w Zakładzie Karnym w Wołowie dwóch osadzonych przyjęło chrzest, a osiemnastu sakrament bierzmowania.

Uroczystość rozpoczęła się w kaplicy więziennej w czwartek 25 stycznia o godzinie 17. Proboszcz parafii św. Wawrzyńca w Wołowie, a jednocześnie kapelan więzienia, ks. Stanisław Małysa, razem z wrocławską wspólnotą Koinonia Jan Chrzciciel przygotowali chętnych więźniów do przyjęcia sakramentów. Dr Marek Maj, członek wspólnoty, od lat ewangelizuje w wołowskim zakładzie karnym. Tym razem pełnił także rolę ojca chrzestnego jednego z osadzonych – Andrzeja.

Do trzech razy sztuka

Roman Bajorek ma 31 lat. W wołowskim więzieniu od trzech lat odsiaduje dziewięcioletni wyrok za narkotyki. Na pytanie, dlaczego chce zostać chrześcijaninem, odpowiada bez wahania: – Ja chrześcijaninem czułem się wcześniej, a nie dopiero od chwili ochrzczenia. Od dłuższego czasu modlę się i praktykuję wiarę, a teraz dojrzałem, by zostać włączonym do Kościoła katolickiego – mówi. Jak sam dodaje, przyjmuje chrzest, bo pragnie być zbawiony, nie potępiony. W jego przypadku drogę do Boga można zawrzeć w słynnym stwierdzeniu: „do trzech razy sztuka”. – Kiedy pierwszy raz siedziałem w więzieniu w Nysie, zapragnąłem przyjąć chrzest. Kilka miesięcy uczęszczałem do kościoła. Niestety, przewieźli mnie do Dzierżoniowa i nie dokończyłem przygotowań. Tam samo za drugim razem w Dzierżoniowie. W końcu w Zakładzie Karnym w Wołowie dostałem taką możliwość. Pewnie Bóg tak chciał i mnie prowadził. Nie zniechęciłem się – wspomina skazany. Andrzej Kamiński pochodzi z Olsztyna. Do końca wyroku pozostało mu dwa lata. W Zakładzie Karnym w Wołowie znalazł się 2,5 roku temu z powodu włamań i posiadania narkotyków. – Dotychczas kroczyłem przez życie bez Boga, ale teraz widzę, jak bardzo On mnie odmienia. Sakramenty traktuję jako wielki dar i świadectwo dla innych – mówi 36-latek. Podkreśla, że urodził się w Polsce, w kulturze chrześcijańskiej i był wychowywany w katolickiej rodzinie. To gdzieś cały czas tkwiło w jego sercu. – Bóg bardzo mi pomógł. Obrałem całkiem inne spojrzenie na świat. Sporo w życiu nagrzeszyłem, ale wiara katolicka pokazuje mi, że mam godność Bożego dziecka, że już mi przebaczono. Mam dość krzywdzenia siebie, rodziny i innych – tłumaczy Andrzej.

Żyzna gleba za kratami

Osadzeni aktywnie włączyli się w najważniejszą dla nich Eucharystię, czytając słowo Boże oraz modlitwę wiernych. Liturgia była tym bardziej uroczysta, że wprowadzono do kaplicy relikwie św. Brata Alberta. – Jesteście Bożymi bohaterami. Dziękuję wam za świadectwo waszej wiary i życzę, byście mieli zawsze dłonie wyciągnięte do ludzi i serca przepełnione miłością Bożą. Żebyście byli, jak mawiał św. Brat Albert, dobrzy jak chleb. A po tych sakramentach, które staną się waszym udziałem, budujcie swoje człowieczeństwo na bazie tych słów świętego – zachęcał ks. Stanisław Małysa, opiekun grupy nawróconych więźniów. Podkreślił, że przyjęcie sakramentów przez osadzonych stało się jeszcze bardziej wymowne, ponieważ miało miejsce w święto Nawrócenia św. Pawła. W homilii bp Andrzej Siemieniewski mówił o źródle naszej wiary, nawiązując do sakramentu chrztu. – Pan Jezus powiedział swoim uczniom, żeby szli i głosili dobrą nowinę, a kto uwierzy i przyjmie chrzest, ten będzie zbawiony. Człowiek w spotkaniu z drugim staje się chlebem. Mamy być takim uczniem Pana Jezusa, by spotkanie z nami przynosiło ludziom dobro – nauczał biskup. Przywołał ewangeliczną przypowieść o siewcy. – Dlaczego taką historię opowiada Jezus? Żebyśmy się przyjrzeli naszemu sercu, gdzie pada ziarno Bożego słowa. Serce też może być skaliste, ale dlatego podejmujemy modlitwę, by ta twarda bryła zamieniła się w żyzną glebę – stwierdził kaznodzieja. Ostrzegał też, że w ogrodzie naszego serca trzeba się natrudzić, by nie wyrastały chwasty. Stąd modlitwa, praca nad sobą, postanowienia oraz ich dotrzymywanie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma