Nowy numer 48/2020 Archiwum

Najkosztowniejszy skarb

Ten instrument robił wrażenie. Niestety, niewielu pamięta, jak dokładnie wyglądał. Jest szansa, że do 2016 r., gdy Wrocław będzie Europejską Stolicą Kultury, organy z kościoła pw. św. Elżbiety zostaną odbudowane w swej pierwotnej wersji. Wszystko zależy od... Norwegii, Liechtensteinu i Islandii.

Zasiadający na tronie Fryderyk II Wielki bardziej zajęty był sprawami Berlina niż stolicy Dolnego Śląska, ale zapewne z jego przyczyny rozpoczęta została budowa organów w kościele św. Elżbiety. – Jak mówią starodruki, miał to być instrument najkosztowniejszy – mówi B. Tabisz. I rzeczywiście – wyglądał imponująco. Prospekt przedstawiał wyobrażenie „chwały niebieskiej”. – Znajdowała się tam wspólnota Osób Boskich, uwielbiona przez zastępy anielskie i ludzi. Naprawdę było to wspaniałe dzieło – dodaje. Pierwsza katastrofa dotknęła monumentalny instrument zaledwie 47 lat od jego wybudowania, podczas oblężenia Wrocławia przez wojska napoleońskie. – Do kościoła wpadł wtedy granat, który zniszczył organy w znacznym stopniu – opowiada organista. Dzięki zaangażowaniu wnuka Michaela Englera – Johanna Gottlieba Beniamina – udało się naprawić uszkodzenia, choć prawdopodobnie ze względu na brak pieniędzy nie udało się przywrócić mu pełnej funkcjonalności. – Wiek XIX to okres częstych przeróbek i reperacji dokonywanych w instrumencie na wielką skalę. Niestety, już w latach 30. XX w. znów nie dało się na nim grać – opowiada. W tym czasie organy zostały bardzo rozbudowane, z oryginalnych 54 głosów do aż 94.

Ostatnia, udana próba ratowania instrumentu miała miejsce w latach 1938–1941. Dzięki niej przywrócono mu jego pierwotnego ducha. Organy z kościoła pw. św. Elżbiety, jako jedne z nielicznych we Wrocławiu, szczęśliwie przetrwały okres Festung Breslau. Po II wojnie światowej w świątyni była prowadzona intensywna działalność kulturalna. – Mimo że zawierucha wojenna oszczędziła kościół św. Elżbiety, to ostatecznie dotknął go tragiczny los: trzy pożary. Najtragiczniejszy okazał się ostatni, 9 czerwca 1976 r. Ogień wybuchł w samym instrumencie i szybko rozprzestrzenił się na cały obiekt – mówi prezes Fundacji Opus Organi.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama