Nowy numer 18/2021 Archiwum

Krzyż kwitnie, raj otwarty

„Kristos harjaw i merełoc!” – Chrystus powstał z martwych! O Wielkanocy przeżywanej wśród chrześcijan rodem z Armenii mówi ks. prof. Józef Naumowicz, który regularnie odwiedza Wrocław, przewodnicząc liturgii ormiańskokatolickiej.

Agata Combik: Nie wszyscy wiedzą, że tajemniczy monument przy klasztorze dominikanów we Wrocławiu to chaczkar, ormiański krzyż. Ozdobny, jakby rozkwitający bujnymi pnączami, mówi o życiu?

Ks. prof. Józef Naumowicz: W tradycji wschodniej ikonografii na mękę Jezusa patrzy się już w perspektywie zmartwychwstania. Jeśli przedstawia się Chrystusa na krzyżu, to nie eksponuje się cierpienia. Przybity do niego Zbawiciel żyje, zwycięża śmierć. Na ormiańskich chaczkarach zwykle jednak nie dojrzymy Jezusa. Misternie dekorowany krzyż jest ukazywany jako Drzewo Życia. Przypomina to rajskie, utracone, ale teraz znów odzyskane dzięki Zbawicielowi. Krzyż jest drogą do pełni życia. Kamienne chaczkary są typowe dla Armenii – kraju, w którym jest bardzo mało drzew, a za to dużo skał. Sztuka kamieniarska wspaniale tam się rozwinęła.

W ormiańskiej liturgii droga do Wielkanocy to jakby droga do raju…

Może to zaskakujące, ale pierwsza niedziela Wielkiego Postu jest bardzo… radosna. Przypomina pobyt pierwszych ludzi w raju. Panuje wtedy wręcz karnawałowa atmosfera. W kolejną niedzielę wspominamy utratę tej pierwotnej szczęśliwości, a następne niedziele ukazują jakby drogę powrotu do Boga, do raju. Zamknięte przez grzech bramy rajskie, oddzielenie od Stwórcy, wyraża w pewien sposób zasłona ołtarzowa, która przez cały Wielki Post jest zaciągnięta (w innym czasie przysłania się nią ołtarz trzykrotnie w czasie Mszy św.). Odsłaniana jest na progu Wielkiego Tygodnia. Ormiański 40-dniowy post, nazywany „czasem o chlebie i soli”, kończy się już w piątek przed Niedzielą Palmową (a nie, jak w zachodniej tradycji, w Wielki Czwartek rano). Post ten tradycyjnie jest bardzo surowy, wyklucza pokarmy pochodzenia zwierzęcego, łącznie z nabiałem i jajami. W sobotę, w którą wspominamy wskrzeszenie Łazarza, zasłona jest odsłaniana.

Przybywający do Jerozolimy Zbawiciel witany jest bardzo uroczyście.

W Niedzielę Palmową na przychodzących do kościoła wiernych czekają przygotowane wierzbowe gałązki. Zostają poświęcone, odbywa się procesja wokół świątyni, a następnie rytuał otwarcia drzwi. Po śpiewanym dialogu z kantorem, który pozostaje w środku kościoła, kapłan trzykrotnie uderza podstawą krzyża w drzwi. Otwierają się i wierni wchodzą do środka. W Wielkim Tygodniu, w poniedziałek, wspomina się stworzenie świata oraz dokonane przez Jezusa oczyszczenie świątyni, wyrzucenie przekupniów. Chrystus odnawia świat, dokonuje się nowe stworzenie. W Wielki Czwartek obmycie nóg odbywa się nie tylko w kościołach katedralnych. Także w parafialnych obmywa się tradycyjnie nogi – zwykle młodym mężczyznom, ministrantom. Po obmyciu nóg kapłan namaszcza je świętym olejem.

Triduum wypełniają modlitwa, śpiewy?

W nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek trwa czuwanie. Zapala się wtedy na ołtarzu 12 świec – 11 białych i jedną czarną, symbolizującą Judasza. Odbywa się długie nocne nabożeństwo, nazywane liturgią ciemności czy ciemnicy. Czuwamy, bo i Pan Jezus w tę noc nie spał ani minuty. Podczas liturgii czytane są fragmenty Ewangelii: o modlitwie w Ogrójcu, aresztowaniu, zdradzie Judasza, zaparciu się św. Piotra, przesłuchaniach. Charakterystyczne dla Ormian jest śpiewanie wielu psalmów, hymnów autorstwa wielkich autorów chrześcijańskich – począwszy od żyjących w starożytności po późniejszych (jak św. Grzegorz z Nareku). Hymny te nazywa się szarakanami. U Ormian, tak jak w prawosławiu, w Wielki Piątek kładzie się w kościołach tzw. płaszczenicę (rodzaj całunu z wizerunkiem zmarłego Jezusa) symbolizującą grób. Charakterystyczna dla kościołów ormiańskich jest też symboliczna trumna udekorowana kwiatami, która jest niesiona w procesji wokół kościoła.

Wreszcie przychodzi radość Zmartwychwstania, a potem m.in. niedziele czerwona, zielona…

Liturgia Wigilii Paschalnej zawiera 12 czytań. Kończy się po północy charakterystycznymi dla Ormian pozdrowieniami wielkanocnymi: „Chrystus powstał z martwych”. Odpowiedź brzmi: „Błogosławione zmartwychwstanie Chrystusa” („Orhniał Harutin Kristosi”). Kolejne niedziele wielkanocne mają swoje nazwy. Po Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego (Surp Zatik) mamy II niedzielę wielkanocną, która nazywana jest Nową, następnie Niedzielę Zieloną oraz Niedzielę Czerwoną. Zielona mówi o wiosennym przebudzeniu przyrody oraz o nowym życiu, jakie „zakiełkowało” w Kościele dzięki zmartwychwstaniu Jezusa. IV niedziela wielkanocna – Niedziela Czerwona – nawiązuje do kolorów kwiatów, jakie wtedy kwitną, ale i jest czasem dziękczynienia za przelaną za nas krew Chrystusa. Kolejna niedziela to Niedziela Krzyża, która upamiętnia cudowne wydarzenie: objawienie się świetlistego krzyża na niebie w Jerozolimie w 351 roku.

Dlaczego Ormianie po raz drugi w ciągu roku obchodzą Niedzielę Palmową?

Tak, VII niedziela wielkanocna jest zarazem II Niedzielą Palmową. Czyta się wtedy znów Ewangelię o wjeździe Chrystusa do Jerozolimy, ale w innej perspektywie. Wiąże się to z tajemnicą Wniebowstąpienia. Rozważamy w tę niedzielę uroczyste wejście Chrystusa do Jerozolimy Niebiańskiej. Kilkakrotnie śpiewa się wtedy uroczyście psalm 24.: „Bramy podnieście swe szczyty, unieście się odwieczne podwoje, aby mógł wkroczyć król chwały”.

Radość zmartwychwstania zanoszona jest także zmarłym.

„Or Mereloc” – Dzień Zaduszny to bardzo ważny czas. Ormianie obchodzą dzień modlitwy za zmarłych po pięciu wielkich świętach przypadających w niedzielę: po święcie Epifanii, w Poniedziałek Wielkanocny, po święcie Przemienienia Pańskiego, po uroczystości Wniebowzięcia NMP i po święcie Podwyższenia Krzyża. Kapłan idzie wtedy w procesji na cmentarz, okadza groby. Ormianie sami też na grobach palą kadzidło – często kładąc je na jakichś drewienkach. Unoszący się w górę dym oznacza modlitwę. Kadzidło jest bardzo ważne dla Ormian, podobnie jak modlitwa przy zapalonych świecach. Stawiają zapalone świece – w piasku lub wodzie, by same zgasły po dopaleniu się. W ciszy, skupieniu trwają przy nich na modlitwie. Nawet kiedy wyjdą z kościoła, płomyk zapalonej świecy przedłuża jakby ich czuwanie przed Bogiem. 

agata.combik@gosc.pl

Ksiądz prof. Józef Naumowicz

historyk literatury wczesnochrześcijańskiej, patrolog, jest duszpasterzem ormiańskokatolickiej parafii południowej pw. św. Grzegorza Oświeciciela, do której należy także Dolny Śląsk. Ormiańskokatolickie Msze św. odprawiane są we Wrocławiu ostatnimi laty w kościele pw. Bożego Ciała przy ul. Świdnickiej. Kościół ormiańskokatolicki jest jednym z katolickich Kościołów wschodnich – pozostających w pełnej łączności ze Stolicą Apostolską.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama