• facebook
  • rss
  • Wesołe jest życie staruszka

    dodane 12.09.2013 00:00

    Koncerty, targi, bale i bezpłatne porady zdrowotne oraz wiele innych wydarzeń zaplanowano podczas wrocławskich senioraliów. O aktywności najstarszych mieszkańców miasta z Robertem Pawliszką, kierownikiem Wrocławskiego Centrum Seniora, rozmawia Karol Białkowski.

    Karol Białkowski: Czy seniorzy zajmują w społeczeństwie odpowiednio godne miejsce? Jak na tym tle wypada Wrocław?

    Robert Pawliszko: Nasze miasto jest miejscem bardzo przyjaznym ludziom starszym, oni mogą tu czuć się dobrze, bo mają przestrzeń do zagospodarowania. Mają szansę swoimi doświadczeniami życiowymi i zawodowymi dzielić się z młodszą społecznością oraz między sobą. I co najważniejsze, robią to coraz chętniej, także dlatego, że mają stworzone do tego coraz większe możliwości. Pięć lat temu we Wrocławiu działały 23 kluby seniora. Dziś jest ich już prawie 70.

    Aktywność ludzi starszych widać również w działalności uniwersytetów trzeciego wieku. Pięć lat temu był zaledwie jeden, a dziś mamy ich aż 10. To świadczy o dynamice działań senioralnych. Trzeba podkreślić, że Wrocław jest jednak wyjątkowym przykładem w skali kraju. Pomimo pojawiającej się coraz większej liczby inicjatyw i ofert skierowanych do ludzi starszych ciągle jednak są oni trochę na uboczu społeczeństwa. A u nas po prostu coś się dzieje.

    Czy bycie babcią i dziadkiem zmieniło w ostatnich latach swoje znaczenie?

    Zdecydowanie tak. Dziadkowie i babcie coraz częściej nie są już stereotypowymi staruszkami, ale aktywnymi, otwartymi na nowe wyzwania seniorami. Był taki moment, przez 15 potransformacyjnych lat, kiedy ludzie w podeszłym wieku rzeczywiście wycofali się tylko do przestrzeni rodziny, na ogródki działkowe lub woleli zostać w domu. Na szczęście tym bardziej aktywnym udało się pokazać, że w przestrzeni społecznej jest miejsce dla seniorów i że są oni potrzebni. Ludzie starsi wnoszą do niej roztropność, doświadczenie, dystans do życia oraz przykład dla młodszego pokolenia, jak dobrze można się starzeć. Oczywiście nie zapominając o bólu i cierpieniu, które od pewnego wieku zaczynają być stałymi towarzyszami. Usłyszałem kiedyś od pewnych starszych pań, że muszą wkalkulować te przypadłości w swoje życie i iść do przodu, czyli dawać siebie i robić to, na co mają jeszcze siły. Dzięki takim osobom nastąpił efekt kuli śnieżnej i przybywa nam aktywnych seniorów.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół