• facebook
  • rss
  • Przykazania z o.o.

    ks. Rafał Kowalski

    |

    Gość Wrocławski 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:00

    „Cwaniactwo nie jest u nas jak wyspa na oceanie przyzwoitości, jak mały archipelag na morzu uczciwości. To wielka rafa” – pisał 10 lat temu Tomasz Lis. Czyżby miał wizję Wrocławia w 2013 roku?

    Autor książki „Co z tą Polską” ubolewał, że w naszym kraju bandytów, cwaniaczków i złodziejaszków nie spotyka ostracyzm. Nie przestaje się takim ludziom mówić „dzień dobry” i podawać im ręki, a społeczeństwo boi się niektóre zachowania nazwać po imieniu. I tak, nie mówi się „kraść”, ale „załatwić”. „Korupcja” to po prostu „układ”, a zwykły „szwindel” to „deal”. „Lekarz wystawia fałszywe zwolnienia i strasznie się dziwi, że w warsztacie samochodowym zrobili go w konia. Robotnik oszukuje ludzi i dziwi się, że lekarz każe mu płacić łapówkę. Ludzie oszukują pracodawcę i chodzą na lewe zwolnienia, a potem trzęsą się ze złości, że do baku nalano im chrzczonej benzyny (…). Wiemy, że coś jest złe, ale widocznie nie jest aż tak bardzo złe, byśmy wszyscy zgodnie potępili kogoś, kto źle postąpił” – pisał w 1993 r. pan redaktor.

    Zero tolerancji

    – Kradną wszystko. Nawet cebulę – kobieta z małego sklepu na wrocławskim Nadodrzu bezsilnie rozkłada ręce. Nie warto być uczciwym – dodaje zniechęcona. Głośno było w ostatnim czasie w naszym mieście o nowym sposobie walki z przestępcami okradającymi niewielkie sklepiki. Ich właściciele, bezradni wobec arogancji napastników, zaczęli wywieszać w oknach zdjęcia pochodzące ze sklepowych kamer z podpisami: „Uwaga, złodzieje”. Podobno poskutkowało, ale tylko dlatego, że sąsiedzi i znajomi rozpoznali twarze zamieszczone na fotografiach. Okazuje się, że stróże prawa, powiadomieni o kradzieżach, niewiele mogli zrobić. Złodzieje bowiem doskonale wiedzą, że jeśli ukradną towar o wartości mniejszej niż 250 zł, praktycznie nic im nie grozi, bo nie popełniają przestępstwa, a jedynie wykroczenie. Kradzieże to plaga w dużych centrach handlowych.

    Oficjalnie nikt nie chciał na ten temat rozmawiać. Kiedy jednak obiecaliśmy anonimowość, pracownicy sklepów byli bardziej skorzy do opowiadań. – Praktycznie każdego dnia podejmujemy interwencje w związku z podejrzeniem próby wyniesienia różnych produktów ze sklepu – mówi ochroniarz w jednej z wrocławskich galerii handlowych. Dodaje, prosząc o niepodawanie nie tylko jego nazwiska, ale także nazwy centrum, że wiele kradzieży uchodzi złodziejom bezkarnie. – Najgorsze jest to, że twarze niektórych są nam doskonale znane. Wracają tu co jakiś czas – zaznacza i dopowiada, że kierownictwo firmy podjęło kilka miesięcy temu decyzję, by pracownicy ochrony przechadzali się po centrum w normalnych ubraniach, udając klientów. – Jest szansa, że wówczas łatwiej będzie schwytać sprawców na gorącym uczynku – puentuje. Bezkarni czują się w naszym mieście także ludzie oszukujący osoby starsze. Jak zauważa podkom. Aneta Sosnowska, z Wydziału Prewencji KWP we Wrocławiu, związana z wiekiem bezradność oraz często samotność sprawiają, że starsze osoby stanowią łatwy cel dla różnych grup przestępczych i oszustów. – Przestępcy wykorzystują dobre serce, ufność i gościnność swoich ofiar.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół