• facebook
  • rss
  • Zmarło dziecko z Wrocławia

    kb /wt /TVN24/Fronda.pl

    dodane 04.03.2014 16:12

    Czyli praktycznie stało się to, czego chcieli aborcjoniści. Przecież dziecko walczyło o życie po nieudanej aborcji.

    Kilka tygodni temu Polskę obiegła wiadomość, że w jednym z wrocławskich szpitali dziecko przeżyło aborcję. Noworodek walczył o życie przez kilka tygodni, jednak jego życia nie udało się uratować. Poinformowała o tym Małgorzata Klaus, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie jego śmierci.

    13 lutego na stronie fundacji Pro-Prawo do Życia można było przeczytać: „Podczas legalnej procedury tzw. przerwania ciąży, wywołano u pacjentki sztuczny poród, co zakończyło się urodzeniem ważącego ok. 700 gramów dziecka w 23/24 tygodniu ciąży”.

    Sprawę opisywał nasz dziennikarz Karol Białkowski: "Rodzice przyszli do szpitala z kompletem badań prenatalnych, z których wynikało, że dziecko ma zespół Downa. To wystarczyło, żeby zgodnie z prawem mogli domagać się aborcji.[...] Wiele wskazuje na to, że zabieg terminacji ciąży – jak fachowo nazywa się zabijanie nienarodzonych dzieci – nie udał się, bo nie pozwolił na to jeden z lekarzy".

    Ginekolodzy wywołali sztucznie poród. "Wiadomo, że dziecko, które urodzi się w taki sposób, nie jest zdolne do samodzielnego życia poza łonem matki. Zwykle śmierć następuje jeszcze przed przyjściem na świat, jednak często, jeśli dziecku udaje się przeżyć, umiera dopiero po kilku minutach. Dziecko może w tym czasie dawać oznaki życia. Tak było w tym konkretnym przypadku. Wszystko przebiegało wedle ustalonego scenariusza, gdy jednak dziecko pojawiło się na świecie, jeden z neonatologów postanowił rozpocząć akcję ratunkową" - pisze nasz dziennikarz.

    Reanimacja się udała, dziecko cudownie ocalono przed zbrodniczym prawem, które pozwalało go zabić. Przez trzy tygodnie noworodek walczył o życie, będąc jednocześnie żywym dowodem na to, że aborcja nie jest zwykłym zabiegiem, ale morderstwem dokonywanym w świetle polskiego prawa. Legalnym uśmiercaniem człowieka. Niestety - po trzech tygodniach od narodzenia dziecko zmarło. Dziecko, nie nieudanie abortowany płód.

    AKTUALIZACJA: Pojawiły się też nowe informacje, które rzucają nowe światło na ewentualną przyczynę podjęcia przez lekarzy reanimacji abortowanego dziecka. Portal "wpolityce.pl" pisze na swoich stronach, że według jednego z lekarzy, doszło do porodu na sali, wśród innych kobiet. Stwierdza on, że zdarzają się przypadki, iż po podaniu leku na wywołanie akcji porodowej (np. cytotecu) dochodzi do niej bardzo szybko. Portal sugeruje tym samym, że pacjentka mogła zacząć rodzić zanim trafiła na porodówkę. Tym samym świadkami wydarzenia mogły być osoby postronne, co wymusiło na lekarzach akcję ratunkową.

    O narodzinach Dziecka z Wrocławia przeczytasz TUTAJ.

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • anioł
      05.03.2014 11:48
      Jezus dzis pyta;Czy ktoś marwic sie moze dolożyc jedną chwilę do swoich dni?To przypomina nam o sensie życia,o celu,o tym,że moje życie nie jest grą,gdzie wygrywa ten,kto umrze z większa iloscią zabawek......Nawracajcie sie!!!
    • Monika
      05.03.2014 19:30
      Nie jestem zwolennikiem aborcji. Ostatnio w mojej rodzinie zetknęłam się z tematem wad rozwojowych płodu i dylematem - jak postąpic? Dlatego też moją uwagę zwrócił szczegół w opisywanej sprawie - a mianowicie w jednym z pierwszych sensacyjnych artykułów na ten temat była wzmianka o wadzie serca nienarodzonego dziecka. W tej chwili piszecie Państwo tylko o zespole Downa. Całkiem możliwe, że wykrytych było więcej wad. Sądzę, że diametralnie zmienia postac rzeczy kiedy mamy do czynienia ze śmiertelnie chorym dzieckiem w łonie matki a dzieckiem upośledzonym ale na pewno zdolnym do życia. Taka nieścisłośc pozwala mi podejrzewac, że autorowi artykułu zależy przede wszystkim na wzbudzeniu sensacji w czytelniku a nie poważnym podejściu do niezwykle delikatnej sprawy. Po katolickim piśmie spodziewam się więcej rozwagi a mniej osądu. Pozdrawiam.
    • tjz6
      06.03.2014 14:20
      Wierzę, że to dzieciątko jest teraz bezpieczne w ramionach najlepszej z Matek - Maryi. Wierzę, że jest szczęśliwe i wolne od wszelkich chorób, przez które odrzucili je ci, którym powierzył Je Pan Bóg. Wierzę też, że Jego krótkie życie zmieniło wielu z nas. Amen.
    • Gość
      10.03.2017 18:03
      co za matka , jak sie teraz czuje !!!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół