• facebook
  • rss
  • Wybrali z własnej woli

    Maciej Rajfur

    dodane 03.03.2015 12:46

    Komu przeszkadza bohaterka? Zapytaliśmy zarówno uczniów, jak i absolwentów szkoły przy ul. Poniatowskiego o zdanie w sprawie zatrzymania procesu ogłoszenia Danuty Siedzikówny patronem I LO we Wrocławiu.

    – Głosowałam bez żadnych wątpliwości na „Inkę”, bo uważam, że powinna zostać patronką naszej szkoły. Nie rozumiem tych wątpliwości, które się pojawiają – mówi Agata Cyga, uczennica drugiej klasy liceum.

    W sieci pojawiły się komentarze, jakoby uczniowie głosowali pod presją powszechnej mody na żołnierzy Wyklętych. Na takim patronie placówka mogłaby się wypromować i rzekomo władzom szkoły na tym zależało, dlatego w sposób niebezpośredni sugerowano młodzieży, na kogo powinna oddać głos.

    – To zupełna nieprawda. Nikt na nas nie naciskał ani nie namawiał do konkretnej postaci. Znam osoby, które bez żadnych presji wsparły kandydaturę Marii Skłodowskiej-Curie i Stanisława Lema. Wydaje mi się, że wybraliśmy "Inkę" sami z siebie, bo jest nam najbliższa. Zginęła młodo i w bohaterski. Możemy się z nią identyfikować, wzorować się na niej – wyjaśnia Agata Cyga.

    Uczennica przyznaje, że w szkole na początku 2014 roku toczyły się dyskusje, kto powinien zostać patronem. Każdy miał swojego faworyta, ale nie padały negatywne argumenty związane z jakąkolwiek postacią. Agata uczęszcza do klasy medialnej, a tam, jak zauważa, głosowano głównie na "Inkę". – Być może dlatego, że historia żołnierzy wyklętych wraca na należne jej miejsce, że od kilku lat trwa rehabilitacja tych bohaterów narodowych, a my chcemy do niej dołożyć swoją cegiełkę – stwierdza uczennica.

    "Gość Niedzielny" dotarł także do absolwentki I Liceum Ogólnokształcącego, która nie ukrywa poruszenia obecną sytuacją w swojej byłej szkole. – Jestem oburzona faktem, że zostało to przystopowane. Widocznie bardzo komuś na tym zależy. Młodzież wybrała nowego patrona, a ja obiema rękami pod tym wyborem się podpisuję. Trzeba pamiętać o bohaterskich czynach tych, którym na dziesięciolecia zakneblowano usta. Ta historia upomina się o zadośćuczynienie. Moje maturalne lata przebiegały w czasie, kiedy rodziła się nowa Polska. Walczyliśmy o lepsze jutro dla następnych pokoleń – mówi Agnieszka Kempińska, która zadawała maturę w 1981 roku.

    Dlaczego szkoła przy ul. Poniatowskiego we Wrocławiu powinna, zdaniem absolwentki, nosić imię Danuty Siedzikówny?

    – "Inka" miała swoje marzenia jak każdy człowiek w tym wieku. Była jedną z dziewcząt, jakich wiele mijamy na ulicy. A jednak była jednocześnie kimś wyjątkowym. Oddała życie w imię wartości, miłości do ojczyzny i drugiego człowieka jako sanitariuszka. Czy nie takich wartości powinniśmy szukać w młodych ludziach każdego pokolenia? Czy dla nas, Polaków, hasło: "Bóg, honor, ojczyzna" nie powinno służyć jako katechizm dnia codziennego? Taką będziemy mieli historię, jaką sami będziemy pielęgnowali – dobitnie puentuje Agnieszka Kempińska.

    O bulwersującej sprawie pisaliśmy TUTAJ.


    Polub nas, a nie przegapisz żadnej naszej informacji:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół