• facebook
  • rss
  • Wyrwane z piekła

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 16/2015

    dodane 16.04.2015 00:15

    Kobiety. Przeżyły nieludzkie warunki obozu koncentracyjnego. Ich losy chcą przypomnieć wrocławscy licealiści i IPN.

      Józefa Kantor była dla więźniarek ostoją. Zapewne dzięki harcerstwu miała w sobie wystarczająco sił, by nie stracić nadziei i walczyć z całą mocą o przetrwanie swoje i towarzyszek
    Ze zbiorów więźniarki Kamy Janowicz

    Ravensbrück to mała wioska w Brandenburgii. Nie byłaby tak bardzo znana, gdyby nie obóz koncentracyjny dla kobiet założony w tym miejscu w 1938 r. i funkcjonujący do końca II wojny światowej. Osadzone przeżywały w nim piekło. Ciężko pracowały, na kilkuset z nich przeprowadzano okrutne „doświadczenia medyczne”. Wiele z nich nie przeżyło, a te, którym się udało, zostały kalekami. Pod koniec wojny Niemcy rozpoczęli likwidację obozu. Zginęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Armia Czerwona oswobodziła niespełna 3 tys. uwięzionych. Wcześniej ok. 7,5 tys. kobiet trafiło do Szwecji. W obozie ginęły przede wszystkim Polki, Niemki i Żydówki, ale wśród ofiar były także m.in. Francuzki, Rosjanki i Romki. Kilka z więźniarek będzie można poznać bliżej podczas zbliżającej się konferencji „Bohaterki z Ravensbrück”. My prezentujemy dwie z nich.

    Czuwaj!

    Józefa Kantor do obozu trafiła w listopadzie 1941 r. z więzienia w Tarnowie. – Od 1914 r. była harcerką. W latach 30. uczyła w szkole powszechnej w Szopienicach na Śląsku i zaangażowała się w działalność patriotyczną – opowiada Ewa Rejman, licealistka, która jest zafascynowana postawą kobiet więzionych i dręczonych w obozie. Dodaje, że J. Kantor w 1932 r. założyła 3. Drużynę Harcerek w Szopienicach, a następnie w tej samej miejscowości drużynę im. Emilii Plater. W kolejnych latach pełniła funkcję hufcowej Hufca Harcerek w Szopienicach, a następnie kierowniczki Wydziału Gospodarczego Komendy Śląskiej Chorągwi Harcerek w Katowicach. – Po wybuchu wojny zainteresowało się nią gestapo. Udało jej się przez kilka miesięcy ukrywać i w dalszym ciągu prowadzić działalność pomocową i patriotyczną – dodaje. Została aresztowana pod koniec 1940 roku. Po dotarciu do Ravensbrück nowa osadzona wpadła na dość szalony pomysł. Zaproponowała koleżankom utworzenie... drużyny harcerskiej. „Zaczęłyśmy wywiad harcerski. Każda z nas wyszukiwała harcerki, opierając się na własnej obserwacji. Rozpoznawałyśmy je po postawie i zachowaniu wobec innych współwięźniarek. Prawie nigdy nie zdarzyła się pomyłka” – wspominała po latach. W książce „Zwyciężyły wartości” Katarzyna Mateja, jedna z członkiń drużyny noszącej nazwę „Mury”, tłumaczyła, że zadaniem, które sobie postawiły, było rozpowszechnianie informacji, które docierały czasem z zewnątrz, wśród więźniów oraz wszelka możliwa pomoc chorym i staruszkom. Harcerki organizowały także lekarstwa i żywność od pomagających w kuchni i w pracach polowych, uczyły alfabetu Morse’a i przyrody, a także ratowały od depresji. Hasłem towarzyszącym druhnom były słowa: „Trwaj i pozwól przetrwać”. W działalność konspiracyjnej drużyny było zaangażowanych ponad 200 kobiet. Józefa Kantor miała jeszcze jedną ważną funkcję. Była „proboszczem” – prowadziła modlitwy i nabożeństwa, umacniając swoje koleżanki. Wyzwolenie przyszło 28 kwietnia 1945 roku. – W wyniku pertraktacji Czerwonego Krzyża została przewieziona na leczenie do Szwecji. W listopadzie tegoż roku wróciła do Szopienic i do pracy nauczycielskiej oraz działalności harcerskiej. Od 1970 r., będąc już na emeryturze, organizowała zjazdy byłych członkiń „Murów” – wyjaśnia E. Rejman. Józefa Kantor zmarła 25 września 1990 roku. W dniu śmierci zapytana, dlaczego jest jej wesoło i śpiewa harcerskie piosenki, miała odpowiedzieć: „Dzisiaj się wybieram do nieba, jak się tu nie radować?”.

    Z nadzieją na wyzwolenie

      Urszula Wińska napisała dwie książki oparte na wspomnieniach więźniarek: „Więzi” i „Zwyciężyły wartości”. W tej drugiej zamieściła relacje prawie 160 kobiet
    Ze zbiorów Janusza Tajcherta
    Urszula Wińska znalazła się w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück w 1941 r. i przebywała w nim do momentu wyzwolenia przez Armię Czerwoną, 1 maja 1945 roku. – Przed wojną uczyła języka polskiego w Prywatnym Gimnazjum Żeńskim im. Klementyny Hoffmanowej w Bochni, gdzie mieszkała wraz z mężem, rotmistrzem Wojska Polskiego. W czasie okupacji, gdy Niemcy zabronili funkcjonowania dotychczasowych szkół, zaangażowała się w stworzenie dwuletniej Szkoły Handlowej. Placówka zaczęła działać we wrześniu 1940 r. – opowiada Małgorzata Bereś, współorganizatorka konferencji. Pomieszczeń w budynku było jednak za mało, by pomieściły wszystkich słuchaczy, dlatego U. Wińska udostępniła w celu przeprowadzenia lekcji pokoje w swoim mieszkaniu. W ten sposób zaistniała doskonała okazja do tego, by w program legalnego nauczania wplatać treści zakazane przez Niemców, a wśród nich historię i literaturę polską. Kobieta zaangażowała się w tę działalność z całą mocą. – Smaczku dodaje fakt, że mieszkanie było wykorzystywane również przez Związek Walki Zbrojnej jako punkt kontaktowy. Odkrycie go było bezpośrednią przyczyną jej aresztowania – wyjaśnia. W Ravensbrück U. Wińska stała się numerem 7448. To, co zobaczyła i czego doświadczyła w obozie, wstrząsnęło nią, ale nie złamało. Cały czas wierzyła, że kiedyś koszmar się skończy. Starała się tą myślą zarażać kobiety, które wątpiły i traciły nadzieję. Pisała wiersze. – Po wyzwoleniu wróciła do Polski. Osiadła na stałe w Sopocie, gdzie pracowała z młodzieżą, głównie szkół zawodowych. Została też kierownikiem Zakładu Metodyki Języka Polskiego na Uniwersytecie Gdańskim – dodaje. Co istotne, dzięki jej publikacjom zachowały się wspomnienia kobiet, które przeżyły piekło obozu koncentracyjnego. Notki biograficzne, z których korzystają organizatorzy konferencji, pochodzą ze strony: www.jtajchert.w.interia.pl.

    Pacierz obozowy

    Ojcze nasz, który jesteś w niebie I widzisz naszą tę nędzę tułaczą, Weź Twe dzieci w swą boską opiekę I ukój łzy, co dusze mroczą. Święć się Imię Twoje i tu na obcej ziemi Gdzie, wyrwane przemocą z rodzinnego domu, Wśród wrogów i w skrytości modlić się musimy. Bądź wola Twoja! Wołamy w pokorze Wierząc, że cierpienie i radość od Ciebie pochodzi, Że Ty nam wszystko dajesz Wielki, Mocny Boże! I ta wiara głęboka dolę naszą słodzi. I chleba powszedniego nie poskąp nam Panie! Daj siły do wytrwania, a dla ducha wiarę, Że nie bez celu jest nasze aż tutaj zesłanie I że cierpimy może za swe winy stare. A odpuść nam nasze winy, powstałe w słabości, Gdy zwątpienie, ból, rozpacz duszą naszą włada I gdy niejedna, Panie, pod swym krzyżem pada. Nie wódź nas na pokuszenie, co nam gubi duszę, Ale nas zbaw od wszystkiego złego I daj szczęśliwy powrót do domu swojego. Urszula Wińska

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół