• facebook
  • rss
  • Śmiałem się z niego

    Karol Białkowski

    dodane 08.05.2015 15:03

    Bp Józef Pazdur podczas każdej Mszy św., której przewodniczył mawiał to samo. Gdy byłem ministrantem, mnie i moich kolegów bardzo to bawiło.

    Nie mam bardzo wielu wspomnień związanych ze śp. bp. Pazdurem. Tak się złożyło, że czas przejścia przez niego na emeryturę przypadł wtedy, gdy byłem jeszcze chłystkiem. Jest jednak coś, co zostanie mi w pamięci do końca życia.

    W ostatnich dniach przeczytałem i wysłuchałem wiele wspomnień o zmarłym pasterzu. Dobry, czuły, uczynny, wrażliwy na drugiego człowieka, otwarty, szukający kontaktu, wzór do naśladowania.... to tylko niektóre z epitetów, które można mu przypisać. Był po prostu dobrym człowiekiem.

    Podejrzewam, że każdy, kto choć raz był na Mszy św., której przewodniczył bp Pazdur, zapamiętał z niej dwie rzeczy. Pierwsza jest związana z kilkakrotnym przerywaniem celebracji, by skomentować co będzie się za chwilę działo. Ks. Aleksander Radecki, wspominając Ojca Biskupa na łamach naszego portalu, mówił o czterech kazaniach - przed aktem pokuty, we właściwym miejscu, przed przekazaniem znaku pokoju i na zakończenie Eucharystii.

    Zwłaszcza to pierwsze "kazanie" był niezwykłe i zawsze brzmiało mniej więcej tak samo. Gdy byliśmy z kolegami ministrantami w zakrystii, oczekując na rozpoczęcie Mszy św., której miał przewodniczyć bp Pazdur, często wyśmiewaliśmy się z tego naśladując specyficzny styl mówienia bp. Pazdura. Oj nieładne to było.

    "Proszę, dziękuję, przepraszam..." - te słowa brzmiały trochę jak mantra. Gdyby mnie ktoś obudził w środku nocy i zapytał, co kojarzy mi się z księdzem biskupem, z całą pewnością wymieniłbym je na pierwszym miejscu. Tak się wyryły.

    Wody w Odrze upłynęło bardzo wiele. Czasy młodzieńczego "fiu-bździu" też już mam (chyba) za sobą. Księdza biskupa nie ma już z nami, ale zostało przesłanie. Ks. Radecki nazwał je "klasyką biskupią" i trudno się z nim nie zgodzić. Ja napiszę jeszcze więcej - to prezent.

    Dziś już się nie śmieję ze starego kapłana. Uśmiecham się raczej w myślach do niego i dziękuję za naukę, z której i ja mogłem skorzystać. "Proszę, dziękuję, przepraszam" - te słowa są kwintesencją życia chrześcijańskiego. Tylko używając ich na co dzień można doświadczać miłości i Miłości. Mam nadzieję, że będę umiał skutecznie przekazać tę mądrość moim dzieciom. Bo biskup nie zachował jej dla siebie, ale dawał i dawał podczas każdej Eucharystii....

    Dziękuję.


    Polub nas, a nie przegapisz żadnej naszej informacji:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół