• facebook
  • rss
  • Powołani do powstańczej reprezentacji

    Maciej Rajfur

    dodane 03.08.2015 15:53

    Obchody 1 sierpnia we Wrocławiu budzą bardzo mieszane uczucia. Od zachwytu, przez żal, do złości.

    Tegoroczna kwestia wydarzeń dotyczących rocznicy wybuchu powstania warszawskiego układa mi się w głowie jak emocjonujący mecz piłkarski. Co chwilę jedna ze stron ma przewagę i przejmuje inicjatywę, będąc przy tym bardzo blisko zwycięstwa. Tym razem w stolicy Dolnego Śląska zmierzyły się ze sobą w ramach krajowego pojedynku polskie drużyny „Potrafię uczcić powstanie” i „Wydaje mi się, że potrafię uczcić powstanie”.

    Cofnijmy się kilka dni przed 71. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. 20 lipca w stolicy Dolnego Śląska odbył się pogrzeb jednego z ostatnich „powstańców wrocławskich”. Na cmentarzu Osobowickim pochowano Jadwigę Lisowską-Wolff-Wronkę ps. "Jagoda". Przyszło... 12 osób (pisaliśmy o tym TUTAJ). Upał? Osiemdziesięciolatkom nie przeszkodził. Wakacje? Całe miasto przecież się nie wyludniło... 1:0 dla „Wydaje mi się, że potrafię uczcić powstanie”.

    W końcu nadszedł 1 sierpnia. W południe kolejny pogrzeb powstańca - Feliksa Badowskiego ps „Grzyb” (pisaliśmy o tym TUTAJ). Tym razem Wrocław się rehabilituje. W Eucharystii i  kondukcie żałobnym uczestniczy ponad 100 osób. Przedstawiciele różnych organizacji, młodzież, przyjaciele bohatera. Mamy remis!

    Godzina „W”. Centrum Wrocławia. Przełom. Wielkie skrzyżowanie pod Galerią Dominikańską zamknięte. Równo o 17.00 wychodzi na nie kilkaset osób. Pada okrzyk: „Cześć i chwała bohaterom!”, płoną race, powiewają biało-czerwone flagi. Ludzie odśpiewują hymn narodowy. Wszystkie 4 zwrotki tubalnym głosem (TUTAJ filmik z wydarzenia). Prowadzenie ekipy „Potrafię uczcić powstanie” 2:1!

    I nagle zupełny odwrót sytuacji. Z powoli rozchodzącego się tłumu wyrywa się: „Zawsze i wszędzie policja j****a będzie!”. Kilkaset osób podłapało. Krzyczą głośno kilkakrotnie. Podniosły i wspaniały nastrój natychmiast opada. Pojawia się niesmak. Plama na białym obrusie. Po prostu wstyd. Z całym szacunkiem do kultury kibicowskiej, ale czemu w takim momencie? Nie ma na to zgody. Wtedy najważniejsi bezwzględnie są bohaterowie lata '44, a nie zatargi między fanami piłkarskimi i policją. Ekipa: „Wydaje mi się, że potrafię uczcić powstanie” wyrównuje na 2:2. Bramka stracona w fatalnym stylu. Trudno o niej zapomnieć...

    I niestety, szybko pada kolejny, trzeci gol dla tej samej drużyny. O godz. 18 w bazylice garnizonowej odprawiona została Eucharystia w intencji ojczyzny i wszystkich walczących w powstaniu warszawskim. Wzięli w niej udział sami członkowie powstańczej armii. Ale tej armii patriotów ze skrzyżowania pod Galerią Dominikańską nie było. Młodych ludzi policzyłem na placach dwóch rąk. Średnia wieku 50+. Pustki w ławach kościelnych. Pamięć o bohaterach - owszem, a gdzie modlitwa za nich?

    Ks. płk Szareyko w kazaniu mówił, że lwią część tych, którzy ginęli za Polskę w czasie 63 dni chwały, stanowili katolicy z religijnych rodzin. Ludzie miłujący ojczyznę, ale równie mocno, a pewnie mocniej, miłujący Boga. Czy można zrobić coś piękniejszego niż modlitwa i Komunia św. przyjęta za tych, którzy walczyli i polegli, abyśmy mogli żyć wolni? Na pewno można zrobić coś efektowniejszego: odpalić race i pokrzyczeć na środku miasta. Raca szybko gaśnie, a modlitwa na marne nigdy nie idzie. 3:2 dla „Wydaje mi się, że potrafię uczcić powstanie”.

    Tuż po Eucharystii, na szczęście, pada bramka wyrównująca. Wrocławscy powstańcy warszawscy zostają zaproszeni do restauracji. Tam czeka na nich iście powstańczy biało-czerwony tort i wesołe „Sto lat!”. Zdmuchują świeczki-cyfry 1944-2015. Rozmawiają przy wspólnym stole. Cieszą się swoim towarzystwem. Cennego gola wyrównującego dla „Potrafię uczcić powstanie” zdobywa organizator spotkania - Inicjatywa Historyczna. Mamy 3:3.

    Mecz się jeszcze nie zakończył. Nadal trwa, więc wynik pozostaje otwarty. Żywię głęboką nadzieję, że drużyna „Potrafię uczcić powstanie” jest liczniejsza i regularnie będzie wprowadzać na boisko nowe siły. Oby tylko świeży piłkarze wiedzieli, jak trzeba grać w tę piłkę i do której bramki strzelać. A może by zakończyć spotkanie i połączyć siły? Występować na arenie międzynarodowej jako jeden zespół? Po prostu reprezentacja.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół