• facebook
  • rss
  • Dobry papież, źli biskupi?

    ks. Rafał Kowalski

    dodane 09.12.2015 11:29

    Nigdy nie przypuszczałem, że kiedykolwiek zarzucę Konradowi Sawickiemu - dziennikarzowi, którego od lat czytam i cenię, stronniczość, wybiórczość i pisanie artykułów pod wcześniej przyjętą tezę, a jednak w życiu nigdy nie warto mówić "nigdy".

    Mam na myśli tekst „Polscy biskupi i herezje Franciszka”, który ukazał się w dzisiejszym wydaniu „Tygodnika Powszechnego”. Jego schemat można przedstawić bardzo prosto: ojciec święty zwraca uwagę na problem zanieczyszczenia środowiska, a „wielu polskich duchownych i wiernych świeckich bezceremonialnie krytykuje papieskie zaangażowanie”. Teza została postawiona. Teraz trzeba dobrać argumenty.

    Wśród tych rzekomo złych katolików znad Wisły pojawiają się m.in.: abp Wacław Depo, Tomasz Terlikowski i, co ciekawe, moja skromna osoba. Dziennikarz „Tygodnika Powszechnego” raczył zwrócić uwagę na konferencję zorganizowaną przez Obserwatorium Społeczne, a poświęconą encyklice „Laudato Si”, tłumacząc, iż w swoim wystąpieniu przekonywałem, że nie można papieskiego tekstu traktować jako głosu w obronie przyrody. Przyznam szczerze: ONIEMIAŁEM!

    Gdyby pan redaktor zadał sobie trochę trudu zauważyłby, że samo spotkanie miało na celu nie krytykę, ale promocję tez zawartych w „ekologicznej encyklice”. Świadczą o tym prelekcje, które wskazywały, w jaki sposób przełożyć wezwania papieża na codzienność i jak osoby kojarzone z Kościołem instytucjonalnym mogą wyznaczać ścieżki w podążaniu drogą wskazaną przez ojca świętego. Uczestnicy wysłuchali m.in. wykładów przedstawicieli biura Climate-KIC (to panie Redaktorze nie są wrogowie ekologii, przyrzekam) nt. termomodernizacji czy efektywności energetycznej budynków kościelnych. Wstępem zaś do tych rozważań były dwa przedłożenia, traktujące o biblijnych wskazaniach dotyczących troski o stworzenie oraz moje nt. ekologii integralnej.

    Gdyby poprosił Pan o tekst tudzież zapytał o podstawowe tezy zawarte w wywodzie dowiedziałby się Pan, że padły tam słowa, iż encyklika „Laudato Si” jest dokumentem nie-ekologicznym w tym sensie, że papież Franciszek nie zatrzymuje się w niej jedynie na problemie zanieczyszczenia środowiska, ale sięga istoty tego problemu. Jej naczelną tezą jest wyraźne stwierdzenie ojca świętego, że nie może być mowy o ekologii bez właściwej antropologii. Stwierdzenie faktu degradacji środowiska naturalnego, marnotrawienia wody, wzrostu ilości obszarów pustynnych, handlu skórami zwierząt, zagrożonych wyginięciem czy globalnego ocieplenia są pretekstem do głębszego poszukiwania przyczyn tych zjawisk. To doprowadza papieża do spostrzeżenia, że degradacji ekologicznej towarzyszy degradacja etyczna i kulturowa.

    Franciszek daje temu wyraz pisząc: "powody, dla których jakieś miejsce zostaje zanieczyszczone, wymagają analizy funkcjonowania społeczeństwa, jego gospodarki, jego zachowań, jego sposobu rozumienia rzeczywistości (...) Nie ma bowiem dwóch odrębnych kryzysów, jeden środowiskowy, a drugi społeczny, ale istnieje jeden złożony kryzy społeczno - ekologiczny, który swoje źródło ma w logice użyj i wyrzuć".

    W dalszej części dokumentu papież stwierdza – i to także padło podczas konferencji - że człowiek stawiający samego siebie w miejscu Boga i decydujący o tym, co jest dobre, a co złe otwiera sobie drogę zarówno do ograbiania gleby, wody i powietrza, handlu zwierzętami zagrożonymi wyginięciem, ale także do eksperymentów na żywych zarodkach, handlu narkotykami, porzucaniu osób starszych, które nie służą naszym interesom, wykorzystywaniu seksualnemu dzieci, tratowaniu jednych jako posiadających większe prawa niż inni, niszczeniu nielubianego człowieka, handlu ludźmi i organami ludzkimi, czy aborcji.

    Przypomina przy tym, że wszystko jest ze sobą powiązane „i ta sama mizeria, która prowadzi do znęcenia się nad zwierzętami, niechybnie przejawi się w relacji z innymi osobami". Dlatego sam Franciszek wzywa, by nie izolować poszczególnych problemów ekologicznych i nie sprowadzać kultury ekologicznej do technicznych działań, podejmowanych w związku z tymi problemami. Pisze, że kultura ekologiczna "powinna być innym spojrzeniem, myślą, polityką, programem edukacyjnym, stylem życia i duchowości". Czy fakt poważnego potraktowania tego papieskiego wezwania to oznaka nieposłuszeństwa czy raczej wierności biskupowi Rzymu? W każdym razie papież wyraźnie postuluje pracę nad zmianą myślenia przed wezwaniem do zmiany działania.

    Podobny schemat zastosował kard. Bergoglio nauczając (jeszcze przed wyborem na Stolicę Piotrową) o korupcji. Punktem wyjścia jego konferencji było stwierdzenie faktu jej występowania. Następnie papież dostrzegł, że w mentalności wielu stała się ona częścią normalnego życia społecznego i jego akceptowanym wymiarem. Ostatnim zaś akcentem było wskazanie fundamentu, przyczyny "kryzysu moralnego", którym jest "skorumpowane serce". Zauważył przy tym Franciszek, że problem społeczny określany mianem korupcji swoje źródła bierze w tym, że człowiek staje się sam dla siebie punktem odniesienia, sugerując, by ewentualnych działań naprawczych nie ograniczać jedynie do sfery instytucjonalnego bądź prawnego uregulowania kwestii braku uczciwości. Pożądane są raczej całe procesy zmieniające mentalność ludzi, ich spojrzenia na samych siebie i świat.

    Ten sam schemat nauczania na temat ekologii znajdziemy w dokumencie z Aparecidy, którego w tym miejscu nie będę przytaczał, ale o którym wspomniałem podczas wrocławskiej konferencji.

    Cóż, w tym kontekście boję się, że zarzut „autorskiej prezentacji nauczania Franciszka” należałoby odnieść nie do krytykowanych w Pana tekście nazwisk, ale do tego, co Pan podpisał swoim nazwiskiem. No chyba, że zaprzeczy Pan, że w „Laudato Si” papież nie napisał, iż "na świecie jest coraz więcej zewnętrznych pustyń, ponieważ pustynie wewnętrzne stały się tak rozległe. Kryzys ekologiczny jest wezwaniem do głębokiego wewnętrznego nawrócenia". Wiem – nie pasuje to do tezy, iż polscy duchowni krytykują papieża Franciszka, a może właśnie oni idą w jednym kierunku z papieżem, a Pan dla potrzeb artykułu kreuje rzekomy konflikt, ubolewając nad tym, co de facto nie istnieje? Tylko czy temu ma służyć dziennikarstwo uprawiane w „Tygodniku Powszechnym”?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Hydrus
      10.12.2015 12:48
      W TYGODNIKU POWSZECHNYM i tak wiedzą wszystko najlepiej!!!
    • Damian93
      10.12.2015 16:23
      Ja nie mam nigdy żadnych złudzeń co do tzw. liberalnych katolików!

      Pozdrawiam księdza rzecznika :)
    • br0da
      10.12.2015 17:53
      Dziwię się zawsze, gdy słyszę że ktoś uważa obecne wcielenie TP za periodyk katolicki. A mówię to z perspektywy człowieka czytującego prawdziwie katolicki TP jeszcze za czasów Red. Turowicza.

      Zdumiewa mnie natomiast, gdy ksiądz katolicki dziwi się, że obecny TP prezentuje tezy dla Kościoła szkodliwe albo jest zaskoczony wymową artykułów. Proszę Księdza! Czy Ksiądz przez ostatnich 15 lat spał?
    • Sporniak
      10.12.2015 17:56
      Szanowni Państwo,
      rzeczywiście w ostatnim numerze Tygodnika Powszechnego pojawił się tekst, w którym przeinaczyliśmy sens referatu ks. Rafała Kowalskiego, za co go tu przepraszam. Naszym błędem było to, że oparliśmy się nie na tekście referatu, do którego nie zdołaliśmy dotrzeć, tylko na relacji z konferencji opublikowanej na portalu Gościa Niedzielnego 25.11.2015 16:01 pod tytułem "Ochrona środowiska to nasza sprawa". Cytuję fragment tej relacji, gdyż wyraźnie mowa jest w nim o tym, że ks. Kowalski uważa, iż encykliki "Laudato si'" nie można traktować jako głosu papieża w obronie przyrody:

      >>Ks. dr Rafał Kowalski z "Obserwatorium Społecznego" wygłosił prelekcję pt. "Ekologia integralna, czyli troska o wspólny dom". W swoim wystąpieniu przekonywał, że "Laudato si" nie jest, jak głosiło wielu obserwatorów i komentatorów, encykliką ekologiczną. Nazwał ją wręcz nie-ekologiczną. Zaznaczył, że jej sens został w opinii publicznej przez nieprecyzyjne wypowiedzi wypaczony. Brakło pogłębionej analizy nad rzeczywistym przekazem papieskim.

      (...)

      Tłumaczył, że patrząc przez ten pryzmat nie można dokumentu traktować jako głosu papieża w obronie przyrody. Podkreślił ,że papież mówi o wielu zagrożeniach, ale jest to pretekst do tego, by poszukiwać przyczyn tych zjawisk. - I to doprowadza papieża do stwierdzenia, że tej degradacji ekologicznej tak naprawdę towarzyszy degradacja etyczna i kulturowa - dodał.<<

      Dodatkowo naszą czujność uśpił twitt ks. Kowalskiego, który sam reklamował relację GN pod hasłem "Laudato Si to encyklika nie-ekologiczna".

      Dwie sprawy nas dziwią: dlaczego Rzecznik prasowy wrocławskiej Kurii publikuje pretensje do TP na portalu innej gazety zamiast zwrócić się do nas i dlaczego redaktorzy portalu GN promują ten tekst na głównej stronie bez zająknięcia się, że sami się do zamieszania przyczynili.

      Artur Sporniak
      kierownik działu Wiara "Tygodnika Powszechnego"

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół