• facebook
  • rss
  • Radni wrocławscy o in vitro. Zdania bardzo podzielone

    Maciej Rajfur Maciej Rajfur

    dodane 09.02.2017 18:05

    Przed głosowaniem nad finansowanie in vitro z budżetu miasta wrocławscy radni miejscy wzniecili burzliwą dyskusję. Zdania były mocno podzielone.

    Marcin Krzyżanowski (PiS)

    My jako radni PiS przychylają się do stanowiska Rady Miasta Krakowa. Takie programy nie powinny być finansowane ze środków samorządowych - to nie nasze zadania. Mamy inne problemy do rozwiązywania, które widzimy na co dzień. Powinniśmy się we Wrocławiu skupić na programach już realizowanych, szczególnie na tych, z którymi są problemy. Podkreślam, mamy inne priorytety. Choć trudno nie poruszyć aspektu etycznego, który wzbudza kontrowersje.

    Magdalena Razik-Trziszka (.Nowoczesna)

    Jest mi przykro, że nie potraficie spojrzeć szerszą perspektywą. Naprotechnologia nie daje efektu zawsze. Nie da się okłamać praw fizyki. To banalnie proste. In vitro się zwróci. Kto się urodzi? Wrocławianie! 

    Jan Chmielewski (Klub Radnych Rafała Dutkiewicza)

    Życie człowieka rozpoczyna się od momentu poczęcia. Zachęcam do sięgnięcia do bogatej literatury. Metoda in vitro łączy się z niszczeniem, unicestwieniem embrionów. I tutaj chce wyraźnie podkreślić, ze żadne racje naukowe i żadne ludzkie trudności nie uprawniają do niszczenia ludzkiego życia. Mówię to z punktu widzenia fizyka i specjalisty. Dobrze wiem, że nie każdy sukces techniczny i naukowy służy ludzkości. Eliminacja zarodków zbędnych jest ich uśmierceniem. To niedopuszczalne, a selekcja embrionów jest nieodłączna w tej metodzie.

    Na ten temat wypowiadał się papież Jan Paweł II. Przypominam dwa dokumenty - Katechizm Kościoła Katolickiego oraz encyklika Evangelium Vitae - które mówią, że sztuczne zapłodnienie jest po prostu niemoralne. In vitro zaprzecza prawdzie, że przekazywanie życia powinno mieć charakter w pełni osobowy. A in vitro wcale nie leczy niepłodności. Nikt nie został wyleczony tą metodą. Życie to największa wartość i powinno być uszanowane

    Michał Piechel (PiS)

    Zapłodnienie w sztucznych warunkach narusza godność dziecka i rodziców. Traktowanie zarodka instrumentalnie jest niemoralne i nieetyczne. Kościół popiera leczenie niepłodności, ale pamiętajmy, in vitro nie usuwa przyczyn bezpłodności. To błędne myślenie. Prawo do potomstwa to nie prawo, do którego trzeba dążyć za wszelką cenę.

    Urszula Wanat (Klub Radnych Rafała Dutkiewicza)

    Finansowanie takich programów to zadanie rządu. Miasto nie musi brać na siebie kolejnych zobowiązań. Dlaczego nie finansować w takim razie leczenia innych chorób - np. białaczki? Samorządy w wielu przypadkach wyręczają rząd. Zadań jest wystarczająco wiele. Jestem przeciwna.

    Piotr Maryński (PiS)

    Byli członkowie PO, którzy dość niedawno „znowocześnieli”, chcą wzburzyć opinię publiczną i ścigać się na dziwaczne pomysły ze swoją „partią-matką”. Nie dajmy się nabrać prowokacji. Zajmujmy się sprawami miejskimi, koncentrujmy się na pracy związanej z miastem. I polecam kolegom i koleżankom stanowisko Episkopatu Polski do posłów i senatorów.

    Jacek Ossowski (Klub Radnych Rafała Dutkiewicza)

    In vitro to nie polityka, to procedura medyczna, którą nie wszyscy muszą stosować. Kiedyś mówiono o przeszczepach serca i znieczuleniach że są niegodziwe i niemoralne. Za kilka lat będą przeszczepy zwierzęce, inżynieria genetyczna. Chce się pokłonić 5 milionom ludzi, którzy chodzą po ziemi. Chce się pokłonić prawu do dokonywania wyborów.

    Sebastian Lorenc (Platforma Obywatelska)

    Nikt do niczego nikogo nie zmusza. Naprotechnologia nie będzie wcale nielegalna. Miasto nie powinno tego finansować, tylko rząd. Dlatego dajemy tutaj pełną możliwość, pełną szansę. Nie stawiajmy sprawy w kategoriach „albo-albo”. Glosuję za wnioskiem .Nowoczesnej, żeby nam we Wrocławiu żyło się lepiej.

    Dorota Galant (Nowoczesna)

    Może siedzą tutaj specjaliści i ja mam takie pytanie: Jak wyleczyć kobietę, która nie ma dwóch jajowodów? Jeżeli obetniecie sobie rękę, to ona odrośnie? Nie wydaje mi się. Nie oceniajcie wszystkiego przez pryzmat Kościoła.

    Agnieszka Rybczak (Platforma Obywatelska)

    Problem bezpłodności jest duży i będzie coraz większy. Wpływ na to ma środowisko, hormony, antybiotyki w żywności czy stres. Łatwo się odcinać od bezpłodności, gdy ma się swoje biologiczne dzieci. Pamiętajmy, że problem bezpłodności jest problemem dla wielu tysięcy wrocławian i my reprezentujemy także tych ludzi i musimy pamiętać o ich problemach. Dziesiątki argumentów przemawiają za wsparcie wrocławian, którzy chcieliby skorzystać z tej metody. Argumenty PiS-u to argumenty ideologiczne. Pamiętajcie o jednym: nie wszyscy są katolikami w tym kraju. Póki co mamy państwo świeckie i nikt nikogo do wykorzystania in vitro nie zmusza. Stwórzmy mieszkańcom możliwość wyboru.

    Damian Mrozek (PiS)

    Odnośnie do wypowiedz p. Ossowskiego: tutaj mówimy o likwidacji i niszczeniu zarodków. To nie ten worek co szczepienia czy przeszczepy. To tak samo, jakby ktoś zgłosił wniosek o klonowanie. To nie ten sam kaliber. Szanujmy osoby, które nie chcą finansować in vitro, bo mówi się o szacunku, o tym, że nie wszyscy to katolicy, ale katolicy mogę tego nie chcieć. Poza tym nie wspomina się o tych miastach, które powiedziały „nie” in vitro. A nie były to tylko Kraków.

    Agnieszka Kędzierska (.Nowoczesna)

    Pomóżmy ludziom, którzy są nieuleczalnie chorzy w posiadaniu własnych dzieci. A naprotechnologia nie zawsze może pomóc. Niepłodność to nie tylko choroba fizyczna ale i psychiczna, dlatego nie przedłużajmy tego stanu u ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci.

    Paweł Rańda (.Nowoczesna)

    W swoim bardzo bliskim gronie mam osobę, która ma dwójkę dzieci urodzonych metodą in vitro. Zdrowych. Rodzina dzięki temu została utrzymana. To też są ludzie, którzy mają problem natury psychologicznej. Gdzie rodzina zaczyna się załamywać. Mam w bliskim gronie kolegów i koleżanki, którzy walczą od jakiegoś czasu. I nie stać ich, żeby walczyć dalej. Będę głosował za, bo tę metodę wybierają ludzie, którzy już nie widzą innej drogi wyjścia.

    Jerzy Sznerch (PiS)

    Jestem radnym od 28 lat i przez te 28 lat nikt nie zgłosił się z tym problemem. Nikt nie był tym zainteresowany. Jesteśmy osobami wierzącymi i nie odbierajcie nam tej wiary. My mamy prawo być wierzący. Ja nie mam pretensji do radnych, którzy są ateistami. Swoją drogą, nikt nie mówi nic na temat adopcji. A to też jest problem. Wielu przecież czeka na adopcję!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół