• facebook
  • rss
  • Czy dobrze rozumiesz modlitwę, post i jałmużnę?

    Maciej Rajfur Maciej Rajfur

    dodane 01.03.2017 22:43

    - Jedna godzina cichego wsłuchiwania się w Słowo Boże potrafi sprawić więcej niż długie obrady i posiedzenia. Jedna chwila modlitwy może być owocniejsza niż lektura stosu książek - mówił abp Józef Kupny w katedrze w Środę Popielcową. Jak się zatem otworzyć w Wielkim Poście?

    - Potrzebujemy czasu przygotowania duchowego, czasu odnowy, nawrócenia, abyśmy mogli w pełni zanurzyć się w misterium świąt paschalnych. To czas szczególnego działania Boga, który obdarza nas potrzebnymi łaskami. Nie czyni tego jednak wbrew naszej woli, dlatego niezbędna jest nasza otwartość na Bożą łaskę, którą otrzymujemy w sakramentach świętych, czytając słowo Boże, uczestnicząc w rekolekcjach i nabożeństwach - tłumaczył w homilii metropolita wrocławski.

    Hierarcha od razu wymienił praktyki, które Kościół od wielu wieków wskazuje na drodze ku nawróceniu. Chodzi o modlitwę, post i jałmużnę. Jak stwierdził jednak, nie wie, czy współczesny chrześcijanin rozumie do końca dzisiaj ich znaczenie, ponieważ postrzega je jako archaiczne i nieżyciowe.

    - Niektórzy mówią: modlitwa niczego nie rozwiąże. A jałmużna? To takie upokarzające, a poza tym nie wyciąga ludzi z biedy, tylko ich przyzwyczaja do bezradności. Ciągle na nowo wyciągają rękę, zamiast zabrać się do pracy. A cóż dopiero post? Oczywiście odmawianie sobie pożywienia dla urody to zrozumiałe, ale z motywów religijnych to jakieś nieporozumienie - mówił arcybiskup, wyrażając obawę, że niestety tak myśli wielu wiernych.

    Pasterz kościoła wrocławskiego zaznaczył, że ze względu na ten brak zrozumienia modlitwy, postu i jałmużny trzeba nowo przypominać istotę praktyk, przez które zbliżamy się do Boga i bliźnich.

    - Jest wokół nas zbyt wielu ludzi, którzy za dużo mówią. Starając się udowodnić, że mają coś do powiedzenia, najlepiej coś krytycznego. Wprawdzie nie wszystko wiedzą, ale lepiej wiedzą. Za mało jest natomiast ludzi, którzy są w zdolni słuchać w ciszy, chłonąć słowo Boże i nim żyć. Kto z nas może powiedzieć, że Pismo Święte stało się dla niego żywą mową serca? - pytał abp Józef Kupny.

    Dodał zaraz, że w zasadzie żywimy się tekstami kultury masowej wątpliwej wartości. Potrafimy je nieraz cytować, posługujemy się nimi biegle, a z Pismem Świętym już tak nie jest. Nie nosimy go w sercu. Rezygnujemy ze słowa życia darowanego nam przez Boga.

    - Maryja, pokorna służebnica, powinna nas, pysznych, zawstydzić i zachęcić do ukochania słowa Bożego wśród dzisiejszych hałasów. Jedna godzina cichego wsłuchiwania się w Słowo Boże potrafi sprawić więcej niż długie obrady i posiedzenia. Jedna chwila modlitwy może być owocniejsza niż lektura stosu książek - przekonywał hierarcha.

    Diagnozował, że czasem za pośpiechem naszego działania kryje się nieufność wobec Bożej mocy. Chcielibyśmy budować ostatecznie na tym, co sami osiągniemy i dokonamy, ale działanie człowieka nie polega przecież jedynie na zewnętrznej aktywności.

    W tej sytuacji ciągle aktualne pozostaje pytanie Jezusa: „Czy wierzysz, że mogę ci to uczynić? Czy wierzysz, że mam moc głoszenia Ewangelii przez świadectwo twojego życia chrześcijańskiego?

    - Nie trzeba biegać, zabiegać, ale modlić się. Bóg ma moc. A modlitwa jest wyrazem wiary w moc Bożą. Przez modlitwę chcemy po prostu spotkać się z Bogiem, którego kochamy. I to jest sens modlitwy. A nie, żeby dyktować Bogu, co ma robić, żeby narzucać mu naszą wolę - wyjaśniał abp Józef.

    Mówiąc o jałmużnie oświadczył, że obdarowywanie, dawanie i dzielenie się upodabnia nas do Chrystusa, który w czasie swojego ziemskiego życia w ubóstwie dzielił się wszystkim tym, co posiadał, a na końcu dał siebie.

    - Jałmużna otwiera nas także na bliźniego, zmusza do wyjścia mu naprzeciw. Nieumiejętność dzielenia się jest wyraźnym znakiem egoizmu oraz obojętności. A mamy wiele okazji, by pomagać innym - stwierdził metropolita wrocławski.

    Zaproponował zgromadzonym zaangażowanie się m.in. w Talent Miłosierdzia. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ. Wspomniał także o konkretnej pomocy w budowie szpitala w Aleppo. Szczegóły akcji już jutro na wroclaw.gosc.pl.

    - Warto jeszcze powiedzieć o inicjatywie „Rodzina Rodzinie”. To spersonalizowany program pomocy dla ofiar wojny w Syrii i Libanie. Przez 6 miesięcy wpłacając na konto odpowiednią kwotę pieniędzy pomagamy materialnie konkretnej rodzinie. Mówię o tych różnych akcjach, by pokazać, że jest wiele okazji do składania daru serca, który nazywamy jałmużną. Tutaj wymieniłem tylko trzy - konstatował arcybiskup.

    Przechodząc do omówienia praktyki postu nauczał, że nie chodzi w nim o ćwiczenie jedynie silnej woli, ani o zadawanie cierpień własnemu ciału.

    - Szukamy różnych dziwnych rozwiązań a mało w nas zaufania do tych najprostszych środków, które stawia przed nami Chrystus. One przypominają nam, że to nie ja mam działać, ale ja poprzez nie daje znak Bogu, że otwieram się na Jego działanie - podkreślił pasterz kościoła wrocławskiego.

    Podsumowując swoje rozważanie dodał, że jeśli chcemy nadać całemu naszemu życiu znaczenie, musimy odnieść je do Chrystusa, musimy nadać mu nowy wymiar rozświetlając je światłem Ewangelii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół