• facebook
  • rss
  • Cierpienie dla samego cierpienia jest pozbawione sensu. Nabiera go z Chrystusem.

    Karol Białkowski Karol Białkowski

    dodane 08.04.2017 08:42

    88 osób wyruszyło na trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Namysłowa. - Jezus też cierpiał - mówi jedna z uczestniczek, argumentując swój udział w EDK.

    Zarówno Ewa jak i Krzysiek na Ekstremalną Drogę Krzyżową wybrali się po raz pierwszy. - Jesteśmy z Brzegu i idziemy do domu - mówi Ewa. Dodaje, że pogoda nie jest może zachęcająca (w piątek wieczorem w Namysłowie mocno mżyło, przyp. red.), ale nastrój bardzo pozytywny. - Myślę, że damy radę. Inni dają, więc my też - dodaje Krzysztof. - Intencje, które mamy na pewno będą dodatkową motywacją.

    Justyna i Asia nie były debiutantkami. Mają za sobą już po kilka "ekstremalnych". - Ja idę już czwarty raz. Dwa razy byłam na Ślęży, raz szłam z Opola na Górę św. Anny i teraz z Namysłowa do Brzegu - mówi Justyna.

    Asia wybrała się trzeci raz. Podkreśla, że najtrudniejsza dla niej była pierwsza EDK (Wrocław - Ślęża). - Był mróz, śnieg i było bardzo zimno. W ubiegłym roku (trasa Namysłów - Brzeg) było już znacznie lepiej - padał deszcz i było znacznie cieplej. To przeżycie jest niesamowite. Mam takie wrażenie, że im trudniej, tym bardziej warto - podkreśla. - Jezus też cierpiał, a my mamy jednak w perspektywie powrót do domu, kąpiel posiłek i łóżko.

    Justyna dzieli się też swoimi doświadczeniami walki z kryzysami. - To cel, który mamy jest najważniejszy. Dla mnie pomocą są myśli o Panu Jezusie - On dał radę. To jest dla mnie największa mobilizacja. Natomiast najlepsza podczas EDK jest cisza i czas, w którym można dobrze pomyśleć o rozważanych stacjach. Podjęcie trudu wędrówki za krzyżem pokazuje jaką mamy siłę dzięki wierze.

    Dziewczyny przekonują, że ślad po EDK zostaje na dłużej. - Jesteśmy tego najlepszym przykładem. Chcemy wciąż więcej tego doświadczenia, dlatego idziemy innymi trasami, mimo, że boli, że są przeciwności, np. deszcz.

    Mszy św. na rozpoczęcie Drogi Krzyżowej w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu i św. Piotra z Alkantary przewodniczył proboszcz, ks. Bartosz Barczyszyn. - Mimo, że jest to dynamiczna droga, wędrówka, to jest to też zatrzymanie się w życiu, spojrzenie na nie i podjęcie refleksji w takim trudnym momencie - w nocy, w zimnie, w deszczu, w słabości, w bolących nogach. I w ten pierwszy piątek miesiąca prosimy Jezusa, by dał nam łaskę dobrego przejścia tej drogi, zjednoczenia się z Nim i ubogacenia się duchowo - mówił we wstępie.

    W homilii ks. Mateusz Zygmunt, wikariusz z parafii Miłosierdzia Bożego w Brzegu przypomniał, że każdy z nas posiada swój krzyż i jeżeli nauczymy się go nosić w naszym życiu z godnością, jeżeli będziemy potrafili nieść codzienny trud, z którym się zmagamy, to nasze cierpienie, nasze wyrzeczenie, nasz wysiłek zawsze będzie dla nas pomostem do zbawienia. - Ból i cierpienie nie są po to, by Pan Bóg sobie zażartował z człowieka, aby w jakiś sposób się nim zabawił, ale po to, by człowieka z jednej strony zahartować, dodać jego wnętrzu siły, a co za tym idzie, pozwolić mu dojść do końca tej trudnej wędrówki, aby osiągnąć na końcu upragniony cel - mówił.

    Kaznodzieja zachęcał, by u progu EDK zadać sobie pytanie: po co tu jesteśmy i dlaczego się wybieramy w tę drogę. - Wiemy, że samo cierpienie dla cierpienia jest pozbawione sensu, ale jeżeli jako chrześcijanie potrafimy nasze cierpienie złączyć z cierpieniem Chrystusa, to wtedy nabiera ono zupełnie innego charakteru. Ta Droga Krzyżowa nabierze sensu tylko wtedy, gdy zadamy sobie pytanie w swoim sercu: "dlaczego?". (...) Idąc taką drogą, musimy mieć w swoim sercu jakąś konkretną intencję, i to cierpienie, ten trud ofiarować w jakiejś konkretnej sprawie - zaznaczył. Przekonywał, że tak wielu ludzi ma sprawy, które można ponieść podczas EDK.

    - Przez sam fakt wyruszenia w tę drogę, jesteśmy świadkami dla innych ludzi, dlatego należy się dzielić z innymi radością jej przejścia. Bądźmy świadkami. Powiedzmy, co się rodziło w naszych sercu, gdy pokonywaliśmy ten trud.

    Na trzy trasy z Namysłowa do Brzegu (trasa miłosierdzia - 46 km), do Wołczyna (trasa na wzór EDK "pielgrzymkowa" mniej niż 40 km) i do Kluczborka (trasa maryjna - 50 km) wyruszyło 88 osób. Jak zaznacza koordynator rejonu Namysłów EDK, Tomek Felkiel zwiększa się świadomość EDK jako formy nabożeństwa pokutnego i pewnej formy ewangelizacji.

    K. Tomasz Płukarski, proboszcz parafii pw. Narodzenia NMP w Szymonkowie, inicjator stworzenia namysłowskiego rejonu EDK i pierwszej trasy do Brzegu, podkreśla, że na bazie ubiegłorocznych doświadczeń powstał jeszcze jeden rejon - Wołczyn (diecezja kaliska). - Można powiedzieć, że ilość uczestników z tych okolic się podwoiła - zaznacza. - Ludzie się zapalili - dodaje, mówiąc o wzrastającej liczbie uczestników.

    Zobacz zdjęcia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół