• facebook
  • rss
  • Msza św. solą w oku

    Maciej Rajfur Maciej Rajfur

    dodane 19.09.2017 18:33

    Niby nic dziwnego dla "Gazety Wyborczej", ale ten przypadek naprawdę mnie zaskoczył.

    Być może przeszedłbym nad tym obojętnie. No bo, jak to się teraz modnie mówi (nie tylko wśród nacjonalistów): „Kto tam by czytał Wyborczą?”.

    Niestety dla pana redaktora Harłukowicza, byłem, widziałem, rozmawiałem, a potem natknąłem się na jego tekst, który na siłę próbuje uderzyć w ludzi Kościoła i w naciągany sposób pokazać, jak to coraz bardziej Kościół wchodzi w sferę, w którą niby wchodzić nie powinien.

    Sprawa dotyczy święta Krajowej Administracji Skarbowej, które miało miejsce w poniedziałek 18 września i (o zgrozo!) rozpoczęło się… Mszą świętą. Co więcej, jak uwypukla w leadzie dziennikarz wrocławskiej „Wyborczej”: święto w towarzystwie samego biskupa!

    Według informacji red. Harłukowicza, część pracowników izby skarbowej (anonimowych oczywiście) denerwuje się, bo, jak twierdzą „To złamanie konstytucyjnej zasady neutralności światopoglądowej instytucji państwowych”.

    Autor tekstu informuje, jak pieczołowicie przygotowywano obchody święta: „Kilku kierowników krążyło wśród pracowników, wypytując, kto chciałby wziąć udział w zaplanowanej mszy świętej. Szukano również osób, które w kościele będą śpiewać psalmy i czytać Pismo Święte.”

    Oczywiście wiadomo, w jakim tonie przedstawiono całą sytuację. Inny chętny anonimowy rozmówca oświadcza: „Czegoś takiego jeszcze u nas nie było. Jesteśmy służbą publiczną, a ta, zgodnie z obowiązującą konstytucją, powinna być nie tylko apolityczna, ale również neutralna, jeśli idzie o światopogląd i wyznanie”.

    Nie wiem, czy pan Harłukowicz uczestniczył w wydarzeniu, mam wrażenie, że wykonał kilka telefonów lub ktoś mu uprzejmie w wiadomym tonie doniósł o charakterze uroczystości. Ja w każdym razie pana redaktora tam nie widziałem. Fakt, kościół św. Henryka duży, mógł mi umknąć. Może stał za filarem...

    O tak jednostronne podejście tak znanego i cenionego wrocławskiego pióra nie podejrzewałem. Przecież to już iście wyjadacz wśród dziennikarzy! Redaktor nie od wczoraj.

    I naprawdę wśród rozmówców sami niezadowoleni? Pewnie nikt nie chciał tej Mszy św.,ale wszyscy musieli iść, bo „góra” patrzy i należy się podporządkować. Nawet rzecznika prasowego KAS-u we Wrocławiu trzeba było wywołać do tablicy. A rzecznik krótko i na temat: „Do Mszy św. nikt nikogo nie zmuszał”.

    I wydaje się, ta odpowiedź zamyka sprawę, ale ja jednak nie mogę się nadziwić, że doświadczony dziennikarz popełnia takie wymuszone nad wyraz teksty.

    Ktoś powie: „przecież dba o neutralność światopoglądową”, ale czy naprawdę myśli, że te obchody ją naruszyły?

    Wielu instytucjom państwowym w Polsce (w Europie i na świecie także) patronuje jakiś święty. Zdarza się, że święto danej instytucji organizuje się we wspomnienie liturgiczne patrona. Tutaj akurat chodzi o św. Mateusza.

    I nawet kapłan w homilii podczas Mszy tłumaczył, że święto KAS-u zgodnie z ustawą wyznaczono na 21 września, czyli wspomnienie św. Mateusza. I redaktor "Gazety Wyborczej" już w pierwszym akapicie o tym wspomina! Więc po co te wypowiedzi i domysły?

    Czy to coś dziwnego lub nowego w chrześcijańsko-katolickim kraju? Policja, straż pożarna, leśnicy itd. świętują, często mając w programie obchodów Mszę św. Kto chce, idzie, kto nie chce, nie idzie. Krótka piłka.

    Ja nie twierdzę, że są i muszą być pełne kościoły, ale utwierdzanie opinii, że to ingeruje w neutralność światopoglądową instytucji jest jakimś absurdem. Proszę podważyć setki różnych uroczystości związanych z państwowymi instytucjami, w programach których jest m.in. Msza św, czy jakaś modlitwa.

    Akurat po Mszy św. zamieniłem parę zdań z dwiema paniami z wrocławskiej izby skarbowej, zaangażowanymi w Liturgię Słowa podczas Eucharystii (czytanie i psalm). To osoby wierzące, praktykujące, zaangażowane w życie Kościoła. Chętnie podjęły się takiej aktywności religijnej, nie mając żadnych wątpliwości ani nie czując presji.

    Jedna z nich, p. Małgorzata powiedziała mi dziś:

    Nie było żadnych nacisków na udział we Mszy św., ani jakiegoś wewnętrznego nieoficjalnego przykazu. Wręcz przeciwnie, nikt też tego specjalnie nie reklamował. Jak ktoś się wypytał, to wiedział i tyle. Uczestniczył ten, kto chciał. Osobiście cieszę się, że została odprawiona ta Msza. Jestem katoliczką, nie wstydzę się tego, ale nikogo nie zmuszam do chodzenia ze mną do kościoła, czy do wiary w Boga, tym bardziej w pracy. Przez ponad 20 lat, od kiedy pracuje w skarbówce, nie było Mszy św., więc ja się cieszę. A chyba tym nikomu nie zaszkodzę, że się pomodlę?

    Nie podałem nazwiska p. Małgorzaty, chociaż nie miała z tym żadnego problemu, wręcz nalegała, bo nie wstydzi się swoich opinii i bierze za nie pełną odpowiedzialność.

    Ja jednak postanowiłem dostosować się do konwencji red. Harłukowicza z anonimowymi rozmówcami. Zarówno ja, jak i mój kolega po fachu nie chcemy przecież, by naszych informatorów spotkały przykre konsekwencje z powodu wypowiedzi dla mediów.

    Inny pracownik izby skarbowej, p. Andrzej stwierdził, że jeśli według niektórych dobrowolna Msza św. w chrześcijańskim kraju jest naruszeniem neutralności światopoglądu i wyznania w pracy, to jej brak przez poprzednie lata także powinien wywołać oburzenie, ponieważ katolicy byli wtedy dyskryminowani. Ateista nie potrzebuje Mszy, katolik potrzebuje. Jeśli Jej nie ma, to kto jest poszkodowany? Ot, taka logika.

    To może jakoś da się jednak usunąć tego św. Mateusza, tę Mszę i najlepiej tych wierzących pracowników KAS-u? Panie Redaktorze? A może szanujmy nawzajem swoje wyznanie lub jego brak? Nie było przymusu, a dla wielu to okazało się ważne. Nikomu nie zaszkodziło. Zapewniam, modlitwy nigdy za wiele.

    A abp Józef Kupny został zaproszony, bo otrzymywał pamiątkowy medal, podobnie jak wojewoda dolnośląski i sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów. Spokojnie, Mszy nie odprawiał, pojawił się później. Na chwilę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      20.09.2017 13:01
      To jest przykład totalitarnego podejścia lewactwa do inaczej myślących a szczególnie tych którzy traktują wiarę poważnie. Jak już jesteś takim ciemnogrodem to sobie wierz ale broń Boże publicznie a zwłaszcza nie stosuj się do zasad wiary. Jest to jawna dyskryminacja!
    • Louie
      20.09.2017 15:15
      (BTW - coś nie tak działa z komentowaniem, bo komentarze pojawiają się pod innym artykułem, niż powinien).

      Wyborcza i tak już dawno przekroczyła wszelkie granice w tworzeniu kłamliwego przekazu - że wspomnimy tu choćby redaktora Jacka Hugo-Badera, który wysmarowany pastą na buty poszedł na Marsz Niepodległości, aby złowić przejawy "nienawiści rasowej" (bo żaden czarnoskóry nie zgłosił nigdy, żeby na MN doznał jakichś nieprzyjemności), a że spotkało go rozczarowanie, to pisał o tym, jaka to "atmosfera" nienawiści wisiała w powietrzu (bo nikt nie chciał jak na złość niczego rasistowskiego powiedzieć ani pana redaktora zaczepić). Czy też wysyłane do redakcji GW fałszywki o brutalnym pobiciu przez kibiców, które GW bez jakiejkolwiek weryfikacji wykorzystywała (bo były "po linii" ideologicznej GW) - o sprawie wiemy, bo autorzy fałszywek później publikowali swoją korespondencję mailową z GW, ujawniając, że owego "pobicia" nigdy nie było.

      Wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby ci "anonimowi oburzeni" istnieli tylko w głowie redaktora GW (niekoniecznie to musi być przejaw szaleństwa, IMO to po prostu wyrachowane działanie, żeby nie daj Boże (a nie, przepraszam, to GW, więc powinno być coś w stylu "Nie daj Leninie") ktoś nie doszedł do konkluzji, że nikomu wśród pracowników nie przeszkadzała ta sytuacja i nie było żadnej presji na uczestniczenie (bądź nieuczestniczenie) we Mszy.
    • E
      20.09.2017 19:46
      Przede wszystkim należałoby skończyć z określeniem " neutralny światopoglàdowo". To jest sprytny zabieg językowy, ale wprowadza uprzywilejowanie dla ateistów. A ateista nie jest neutralny, bo ma pewien poglàd np wierzy że Boga nie ma. Więc co to za neutralność??
    • Pracownik skarbowy
      20.09.2017 20:05
      A czy komentującym przyszło do głowy jak mógłby się poczuć pracownik skarbówki, który nie wierzy w boga, albo wyznaje inną religię? Urząd skarbowy to nie korporacja, gdzie na "dzień dobry" padają pytania o tematy drażliwe. Nie bardzo rozumiem dlaczego nagle taka zmiana ? Tyle lat było neutralnie i nagle hop, ktoś "królika wyciąga z kapelusza". Nie podoba się "królik"? Oj nieładnie, będziemy o tym pamiętać dzieląc kolejne jałmużne premie, czy podwyżki. Jestem pracownikiem skarbówki od 20 lat, czułem niesmak tym co się działo. Zero transparentności, zero neutralności. Przykre to.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół