Po wojnie mógł robić karierę w każdym kraju świata, jaki by sobie wybrał. Przyjechał jednak wraz żoną Hanną, pediatrą, na Ziemie Odzyskane, do Wrocławia. Mawiał, że na Zachodzie mają wszystko, a tu, w Polsce, tylko powojenne rany. Dlatego tu trzeba leczyć i tu kształcić lekarzy. Tadeusz Partyka był jednym z jego uczniów. Wybrał krwiodawstwo i krwiolecznictwo, choć w medycznej karierze był to boczny tor. Pod jego ręką Stacja, a potem Bank Krwi, który stworzył przy klinikach, rozwinęły krwiodawstwo na Dolnym Śląsku jak nigdy przedtem. I prawdopodobnie nigdy potem.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








