Nowy numer 2/2021 Archiwum

Majestat śmierci przejdź do galerii

Kto chce pochylić się nad tajemnicą śmierci i zakosztować klimatu czasów, gdy ludzie żyli z nią „za pan brat”, celebrując chwilę odejścia i starannie się do niej przygotowując, powinien wybrać się do Brzegu.

Gdy zejdziemy do piwnic brzeskiego zamku, mieszczącego obecnie sale Muzeum Piastów Śląskich, miniemy figury księcia Jerzego i jego żony Barbary, ujrzymy rzędy „śpiących” kamiennych rycerzy. Leżą ze swymi mieczami, tarczami, herbami, czasem z pokonanymi wrogami u stóp – w wielkim spokoju i w nadziei zmartwychwstania, wyrażanej w napisach, rzeźbach i malowidłach.

Stała wystawa „Memoriae Piastorum Principum Silesiae" prezentuje sarkofagi książąt, których prochy spoczywają w pobliskim zamkowym kościele pw. św. Jadwigi, a także kopie sarkofagów Piastów śląskich znajdujące się w innych nekropoliach (m.in. Henryka Brodatego i jego syna, Henryka Pobożnego, który poległ pod Legnicą). Przy ciałach książąt, księżnych i małych książątek – często zmarłych we wczesnym dzieciństwie – umieszczano wizerunki Ukrzyżowanego, fragmenty Pisma św., mówiące o życiu wiecznym, a także symboliczne obrazy np. ze żniwiarzami zbierającymi plon czy św. Krzysztofem przenoszącym kogoś na drugi brzeg rzeki.

Piastowie odchodzili różnie – w walce, wśród bliskich, po doznaniu zawału serca w łaźni, a nawet… po zbytnim obżarstwie w czasie wielkanocnego śniadania. Wśród sarkofagów, trumien i płyt nagrobnych uwagę przykuwa nagi szkielet – to zaaranżowany grób kobiecy pochodzący z XI w. Nieco dalej znajduje się figura szkockiego doga należącego do księcia Jerzego II. Książę zamówił ją ponoć po tym, jak jego ulubieniec stracił życie, wyskakując z krużganka na widok swego pana wracającego z polowania.

Ekspozycja zawiera m.in. druki kondolencyjno-żałobne związane ze śmiercią księcia brzeskiego Jerzego III i jego dwóch żon. Widzimy jak zmarły, pośród płonących świec, oczekiwał w trumnie na pogrzeb, podczas gdy gromadzili się przy nim bliscy i poddani, trwając na modlitwie.

– Od śmierci księcia (którego ciało balsamowano) do jego pochówku mógł upłynąć nawet rok – tłumaczy Paweł Kozerski, dyrektor muzeum. W tym czasie przygotowywano sarkofag, zapraszano gości, ustalano datę i scenariusz ceremonii pogrzebowej, przypominającej wręcz teatralne widowisko – czasem nawet z manekinem przebranym za zmarłego. P. Kozerski tłumaczy, że wiele zabiegów poprzedzało oczywiście sam moment śmierci – gdy się zbliżała, oprócz pojednania się z Bogiem, należało załatwić także wiele spraw „doczesnych” dotyczących rodziny, służby, zadbać o szereg ważnych detali, jak świece, książeczka do nabożeństwa, a nawet właściwy sposób ułożenia się na łożu.

W dobrym przeżyciu chwili odejścia pomagały tzw. podręczniki dobrego umierania. Czasem jednak śmierć przychodziła niespodzianie, nie dając czasu na staranne przygotowania… Ona zawsze potrafi zaskoczyć.

Kogo przytłacza nieco atmosfera mrocznych podziemi pełnych sarkofagów, ten ucieszy się, gdy na piętrze spotka Piastów "ożywionych" - zaprezentowano ich tam w formie manekinów ubranych w barwne, wiernie odtworzone stroje z epoki, suknie i paradne zbroje. Jakby gotowych na "niebieską ucztę".


 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama