Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Mamy zamach

Rozmowa „Gościa”. O tym, czym Wrocław może imponować Warszawie, igrzyskach organizowanych przez rząd, a także o zamiarach likwidacji sądów w Wołowie czy Strzelinie i czy jest miejsce dla chrześcijan w polityce, opowiada Jarosław Gowin w rozmowie z ks. Rafałem Kowalskim.

Ks. Rafał Kowalski: Panie Ministrze, rozumiem, że rozmawiamy szczerze jak na spowiedzi.

Jarosław Gowin: O, nie! Takiej szczerości od żadnego polityka proszę nie oczekiwać. Starożytni mędrcy porównywali politykę do wojny, a podczas wojny sztuka zwodzenia przeciwników jest jednym z koniecznych sposobów na uratowanie wielu ludzkich istnień.

Nie chciałem rozpoczynać od tego tematu, ale sam Pan wywołał kwestię ratowania ludzkich istnień. Pamięta Pan na pewno głosowanie nad projektem o ochronie życia ludzkiego. Poseł z Dolnego Śląska Marek Łapiński najpierw głosował za zakazem aborcji, a po kilku tygodniach przeciw i jeszcze utrzymywał, że nie zmienił zdania.

Nie mam do niego pretensji, ponieważ sam zagłosowałem identycznie. Trzeba odróżnić dwie rzeczy. Czym innym jest głosowanie nad skierowaniem projektu do komisji, a czym innym głosowanie ostateczne nad zmianą ustawy. W Polsce potrzebna jest debata nad tym, czy dzieci z zespołem Downa mają być zabijane tylko z tego powodu, że są nieco odmienne. Jednak – wiem, że to nie spodoba się wielu czytelnikom „Gościa” – jestem obrońcą obecnych rozwiązań. Uważam, że należy chronić ten kompromis. Jestem przekonany, że gdybyśmy dziś zaostrzyli prawo antyaborcyjne, otwarłoby to drogę do władzy ideologicznej lewicy. Oni w następnej kadencji doprowadziliby do pełnej dopuszczalności aborcji. Ten scenariusz wydarzył się kilka lat temu w Hiszpanii.

To nie jest rozczłonkowana tożsamość? Inny kolega z Pana partii, pochodzący z naszego regionu Jacek Protasiewicz, wręczając nagrodę stowarzyszeniu opiekującemu się niepełnosprawnymi dziećmi, pięknie mówił o tym, że takie dziecko w rodzinie może być skarbem i że należy uklęknąć z szacunku przed dokonaniami stowarzyszenia. A w programie u Moniki Olejnik – podobnie jak Pan – chwalił kompromis pozwalający na zabicie dziecka, które może narodzić się niepełnosprawne.

Na pewno pokusa oportunizmu jest bardzo silna u polityków i nie twierdzę, że jestem od niej wolny. Jednak proszę zwrócić uwagę, że przed chwilą wypowiedziałem na łamach tygodnika katolickiego pogląd, który będzie wśród jego czytelników niepopularny. Należę do tych, którzy nie wahają się mówić, co myślą, nawet jeśli nie podoba się to odbiorcy. Trzeba pamiętać, że polityk chrześcijanin powinien kierować się nauczaniem społecznym i moralnym Kościoła. Tworząc prawo, nie powinien odwoływać się do argumentów religijnych, bo to jest charakterystyczne dla religii takiej jak islam, tylko do prawa naturalnego, a więc do pewnych uniwersalnych norm moralnych, które są w pełni zbieżne z etyką katolicką, jednak sposób ich uzasadnienia nie ma religijnego charakteru.

Nawoływał Pan na Uniwersytecie Wrocławskim do tego, by politycy zaczęli kierować się zdrowym rozsądkiem. To inne określenie dla prawa naturalnego?

Prawo naturalne to uniwersalne, absolutne prawdy moralne, które, jak wierzymy my, chrześcijanie, zostały nadane przez Boga. Jednak wyrażamy przekonanie, że obowiązują one niezależnie od tego, czy jest się człowiekiem wierzącym, czy nie. Zdrowy rozsądek jest czymś innym. Nie trzeba być chrześcijaninem, żeby się nim kierować i żeby wiedzieć, że trawa jest zielona, a nie pomarańczowa, i że małżeństwo to z natury związek mężczyzny i kobiety. Jeśli dwóch mężczyzn chce żyć w związku erotycznym, to ja toleruję to zachowanie, ale nigdy nie uznam za naturalne. Uważam, że jest to sprzeczne z naturą i ze zdrowym rozsądkiem.

Chce Pan powiedzieć, że Pana kolegom z Sejmu brakuje zdrowego rozsądku?

Niestety, obawiam się, że wielu polityków w Polsce, także polityków z mojej partii, ulega ideologii politycznej poprawności, która jest nowym wcieleniem ideologii marksistowskiej, tylko podaje inne uzasadnienia. W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z zamachem na świat obiektywnych wartości i tradycji, które ukształtowały cywilizację judeochrześcijańską.

Ja mam wrażenie, że mamy do czynienia z tematami zastępczymi.

Zgadzam się. Kogo interesuje kwestia małżeństw homoseksualnych? Ilu ludzi chce zawrzeć taki związek? Mały procent. Tymczasem miliony Polaków troszczą się o miejsca pracy, swoje lub swoich dzieci, stan służby zdrowia. Miliony Polaków muszą borykać się z rozmaitymi barierami biurokratycznymi w prowadzeniu działalności gospodarczej czy samorządowej. To są problemy, którymi powinni zajmować się politycy. Kwestia tzw. związków partnerskich to są igrzyska, które organizuje się, by odwracać uwagę od realnych problemów.

Ale to robi szef partii, której Pan jest członkiem.

Dlatego nasze stanowiska dotyczące tego, czym powinien zajmować się rząd, coraz bardziej się od siebie różniły i doprowadziło to do mojej dymisji.

Kto doradza premierowi w kwestii mianowania lub odwoływania ministrów?

Pod tym względem Donald Tusk jest bardzo samodzielny. Przypuszczam, że największy wpływ jako doradcy mają Jan Krzysztof Bielecki i Igor Ostachowicz.

A media?

Nacisk ze strony mediów lewicowo-liberalnych, z „Gazetą Wyborczą” na czele, na to, by premier mnie zdymisjonował, był ogromny od samego początku. Decyzja o odwołaniu natomiast była poprzedzona prawdziwą kanonadą artyleryjską, łącznie z absurdalnymi zarzutami, że wystawiłem na szwank stosunki polsko-niemieckie.

A nie wystawił Pan? Czytałem, że ambasada Niemiec zażądała wyjaśnień po Pana wypowiedzi.

Te przekazy medialne przypominają dowcip o samochodach, które rozdają na pl. Czerwonym. Okazuje się, że nie samochody, tylko rowery, i nie rozdają, tylko kradną. Tak samo było z listem ambasady niemieckiej, która nie zażądała wyjaśnień, tylko sama wyjaśniła, to znaczy skierowała list z informacją, jak wyglądają regulacje bioetyczne w Niemczech.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma