Nowy numer 33/2018 Archiwum

Jubileusz pod turniami

– Nasz obóz jest najstarszy, najdłuższy, najtańszy i najlepszy – twierdzą studenci. We wrześniu już po raz 30. kilkaset osób spod znaku DA spędzi dwa tygodnie u podnóża Tatr.

Przez lata przez obóz przewinęły się tysiące osób. Zmieniały się pokolenia i czasy, ale nie główne założenia wyjazdu – górskie wędrówki i promocja chrześcijańskich wartości. – W 1980 r., w momencie tworzenia się „Solidarności”, byłem po pierwszym roku studiów. To był czas, kiedy można było więcej niż dotychczas. Nie trzeba było się zamykać w salkach katechetycznych. Ze swoimi przekonaniami mogliśmy wyjść na zewnątrz – mówi Wacław Giermek, który w tamtym okresie działał m.in. w DA „Porcjunkula”. Młodzież miała bardzo dużo pomysłów, które realizowała w wielu miejscach, np. na Politechnice Wrocławskiej. Założeniem była promocja duszpasterstw akademickich, które były do tej pory tematem tabu. Jak dodaje ówczesny student, cała wolność działania skończyła się wraz z wprowadzeniem stanu wojennego. Młodzież znów przeniosła się do pomieszczeń parafialnych.

Kierunek: Tatry

Idea stworzenia obozu integracyjnego dla studentów zrodziła się podczas regularnych spotkań szefów wszystkich duszpasterstw Wrocławia. – Podejmowaliśmy wiele wspólnych inicjatyw, wśród których były również weekendowe rajdy turystyczne. Dwa razy w roku, ruchem gwiaździstym, przybywaliśmy do jednego miejsca na Mszę św. i ubogacające spotkania – opowiada W. Giermek. Jednym z pomysłów było stworzenie takiego wyjazdu adaptacyjnego dla studentów, który byłby alternatywą dla organizowanego przez Zrzeszenie Studentów Polskich. – Naszym zamierzeniem było chodzenie po górach i promowanie wartości chrześcijańskich – dodaje. Przed młodymi ludźmi pojawiło się ogromne zadanie do wykonania i kilka podstawowych pytań – co, gdzie i jak? Kierunek tatrzański zaproponował o. Ludwik Wiśniewski, opiekun DA „Dominik”. – Pierwszy obóz odbył się w Małym Cichym. Studenci z „Dominika” jeździli tam już wcześniej na wakacyjne wypady, a my skorzystaliśmy z tego miejsca – mówi W. Giermek, który został pierwszy szefem obozu. Od samego początku były pewne trudności organizacyjne. – Razem z kolegą pojechaliśmy zarezerwować noclegi u gazdów. Kontakty przekazał nam o. Ludwik. Tymczasem gdzie nie zapukaliśmy, tam nam odmawiano. Poszliśmy więc do proboszcza miejscowej parafii i poprosiliśmy go o pomoc. Po południu, w tych samych domach, udało nam się zamówić odpowiednią liczbę miejsc – opowiada. We wrześniu 1984 r. wyjazd stał się faktem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma